Cztery projekty, miesiące negocjacji i zero efektów
W komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży od ponad dwóch lat na rozpatrzenie czekają cztery projekty ustawy: dwa (autorstwa KO i Lewicy), które przewidują legalną aborcję do 12 tygodnia ciąży, wspólny projekt PSL i Polski 2050 zakładający przywrócenie możliwości przerywania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu (opcję tą usunął z ustawy w 2020 r. TK pod wodzą Julii Przyłębskiej), a także propozycja tzw. ustawy dekryminalizacyjnej, której celem jest odejście od karania za pomoc w terminacji ciąży.
Komisja ostatni raz zebrała się 7 lipca 2024 r. Jej prace utknęły w miejscu ze względu na brak zgody w koalicji rządzącej – Lewica i KO miały nadzieję na daleko idące zmiany ustawowe, konserwatyści z PSL byli skłonni poprzeć tylko własny projekt dotyczący przywrócenia tzw. przesłanki embriopatologicznej. Koalicyjni liberałowie liczyli też na wyborcze zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego, które miało, w ich odczuciu, pomóc przekonać PSL do ustępstw w kwestii prawa do aborcji.
Ostatecznie jednak, po wielu miesiącach negocjacji koalicyjnych ustalono, iż komisja nadzwyczajna wróci do pracy, by spróbować przyjąć dwa projekty: propozycję PSL i Polski 2050 oraz projekt dotyczący zmian w Kodeksie karnym. Posiedzenie komisji zaplanowano na 14 września, jednak zostało odwołane – oficjalnie ze względu na brak stanowiska Ministerstwa Zdrowia do projektu przywracającego trzecią przesłankę aborcyjną (obecnie ciążę przerwać można w dwóch przypadkach: gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety albo gdy powstała w wyniku przestępstwa). Nieoficjalnie, jak można usłyszeć w Sejmie, o wstrzymanie prac komisji miał prosić premier Donald Tusk, bo nie był przekonany, czy dyskusja w tej sprawie nie spowoduje kolejnych perturbacji w koalicji.
Lewica stawia sprawę na ostrzu noża
W tej sytuacji, jak słyszymy w partii Włodzimierza Czarzastego, zapadła decyzja, by postawić sprawę na ostrzu noża. Sam marszałek Sejmu dość jednoznacznie wypowiedział się w tej sprawie we wtorek. – Dla nas nienormalną rzeczą, jako dla lewicy, jest to, że komisja nadzwyczajna w tej sprawie nie zbiera się od roku i na pewno w tej sprawie zajmiemy stanowisko – powiedział Czarzasty, zapytany w Sejmie o zmiany w prawie antyaborcyjnym.
Z naszych ustaleń wynika, iż Lewica nie wyklucza złożenia wniosku o likwidację komisji nadzwyczajnej i tym samym zamknięcia dotychczasowego procesu legislacyjnego związanego z łagodzeniem prawa do aborcji. – Czas przestać się bawić w komisję, która jest martwa, nie działa. Trzeba to po prostu zakończyć – komentuje w rozmowie z Gazetą.pl i Radiem ZET ministra ds. równości Katarzyna Kotula.
Ugrupowanie Czarzastego rozważa też złożenie kolejnego projektu ustawy, który miałby tym razem trafić do sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, którą kieruje posłanka Lewicy Katarzyna Ueberhan. Miałaby to być, zdaniem naszych rozmówców i rozmówczyń – gwarancja, iż prace nie będą opóźniane. – Myślę, że w tym naszym nowym projekcie będzie to, co dotychczas, czyli legalna aborcja do 12 tygodnia. Skoro to nasz projekt, to nie będziemy już szli na żadne kompromisy, bo i po co? Przejdzie przez komisję, trafi głosowanie i niech każdy się opowie: kto jest za, a kto przeciw. Będzie to też sygnał dla wyborców – mówi nam jedna z posłanek Lewicy.
Łoboda: Nic nie wiem na temat wniosku Lewicy
Komisją nadzwyczajną ds. zmian w prawie aborcyjnym kieruje posłanka KO Dorota Łoboda. Do czasu publikacji tego tekstu nie udało nam się z nią dłużej porozmawiać. „Nic mi o tym nie wiadomo. Jak będzie oficjalnie taki wniosek, to będę komentować” – w ten sposób odniosła się w SMS-ie do pytania, o to, iż Lewica nie wyklucza wniosku o likwidację komisji nadzwyczajnej.












