Kolejny, bo trudno nie odnieść wrażenia, że w pewnym stopniu powtarza się dobrze znana historia. W końcu wcześniejsi selekcjonerzy reprezentacji Polski zatrudniani byli w momentach trudnych, a nawet bardzo trudnych, biorąc pod uwagę położenie najważniejszej piłkarskiej drużyny w kraju.
Jan Urban nie obroni posady? PZPN w dobie kolejnego kryzysu
Nawet te ostatnie przykłady, wskazują jednoznacznie. Fernando Santosa zastąpił Michał Probierz. Udało się dojechać do strefy barażowej o awans na Euro 2024 i ostatecznie awansować na mistrzostwa Europy. Polacy nie zdołali jednak wyjść z grupy.
Dodatkowo Probierz popadł w konflikt z Robertem Lewandowskim. Sytuacja na tyle wymknęła się spod kontroli, że ostatecznie piłkarz zdecydował się… zrezygnować z występów w drużynie narodowej do czasu, kiedy selekcjonerem jest wybrany przez Cezarego Kuleszę i resztę zarządzających federacją trener.
Ostatecznie sam Probierz podał się do dymisji, a jego miejsce zajął Jan Urban. I ponownie scenariusz się powtórzył, choć tym razem nie w stu procentach. Sytuację związaną z eliminacjami do MŚ 2026 udało się ustabilizować na tyle, żeby wejść do strefy barażowej. W samych barażach Polacy jednak przegrali, a więc z udziału w najważniejszej imprezie czterolecia, nici.
Za to zespół Urbana popadł w kryzys w rozgrywkach Ligi Narodów UEFA. W mediach pojawiają się za to coraz częściej doniesienia, że listopadowe mecze, mogą być ostatnimi dla obecnego selekcjonera w swojej roli. A na horyzoncie kolejny pomysł, czyli powrót do Jerzego Brzęczka. Obecnie szkoleniowca reprezentacji Polski U-21.
– Nie zajmuję się spekulacjami. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że bardzo mocno wspieram trenera Urbana. Mamy świadomość, jak ważne są wyniki pierwszej reprezentacji dla dobra naszej piłki […] Wielokrotnie powtarzałem, że patrząc na mój powrót do pierwszej reprezentacji pod kątem długoterminowym: tak, jest moim celem. Na razie jednak nie zaprzątam sobie tym głowy – przyznał Brzęczek w rozmowie dla WP/SportoweFakty.
Drużyna Brzęczka to tak właściwie jedyny pozytyw ostatnich kilkunastu miesięcy. Kadra U-21 pojedzie bowiem na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Seniorska reprezentacja jest jednak pod stałym ostrzałem ze strony mediów. A pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, co PZPN zrobi, jeśli w listopadzie pojawi się kolejny zły sportowo scenariusz.
W listopadzie b.r. najpierw Polacy zagrają na wyjeździe z Rumunią (14.11), a następnie na swoim terenie, tj. Tarczyński Arenie we Wrocławiu ze Szwecją (17.11).
Przeciętna forma reprezentacji Polski. Dni Jana Urbana są policzone?
Reprezentacja Polski w rozgrywkach Ligi Narodów UEFA w trzech otwierających meczach zanotowała… trzy różne rezultaty, biorąc pod uwagę dorobek punktowy. Polacy rozpoczęli od remisu na PGE Narodowym z Bośnią i Hercegowiną (0:0). Następnie zespół trenera Jana Urbana przegrał na wyjeździe ze Szwecją (1:3). I do tego trzeba dopisać najkorzystniejszy rezultat, czyli rozgromienie Rumunii (6:0), ponownie na stadionie w Warszawie.
W ostatnim meczu przerwy wrześniowo-październikowej Polska przegrała na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną (0:1). Tym samym na koncie zespołu trenera Urbana widnieje smutny bilans czterech meczów LN i… czterech punktów na koncie. Co z pewnością nadal stawia znaki zapytania w kontekście przyszłości selekcjonera.
Polacy po raz pierwszy w historii rozgrywek LN występują w dywizji B. To efekt degradacji, którą zanotował zespół prowadzony przez poprzedniego selekcjonera Michała Probierza. Decydujący o spadku z dywizji A mecz Polacy przegrali na swoim terenie, kiedy to okazali się minimalnie słabsi od Szkotów (1:2).
To zresztą trudne miesiące dla kadry piłkarzy. Polacy pod ręką Jana Urbana, pomimo całkiem udanego finiszu w grupie eliminacyjnej, nie zdołali dostać się na MŚ 2026. Do szczęścia zabrakło jednego zwycięstwa. Polska rozpoczęła bowiem strefę barażową UEFA od wygranej w półfinale nad Albanią (2:1). W starciu finałowym Polacy nie zdołali jednak znaleźć sposobu na Szwedów (2:3), tym samym grzebiąc swoje nadzieje na mundial.













