-
Rebelianci Huti przeprowadzili atak na międzynarodowe lotnisko Króla Chalida w Rijadzie, które było zamknięte po wcześniejszym uderzeniu.
-
Koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej poinformowała, że pocisk uderzył w terminal 4, wzniecając pożar i prowadząc do interwencji służb ratowniczych.
-
Po nasileniu konfliktu bojownicy zapowiedzieli kolejne działania, a strona amerykańska rozważa wsparcie działań saudyjskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Informację o nowym ataku rebeliantów przekazała koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej, która wspiera oficjalne władze Jemenu. Jej rzecznik, generał dywizji Turki al-Maliki, poinformował, że niezidentyfikowany pocisk uderzył w terminal 4 na międzynarodowym lotnisku im. Króla Chalida.
Al-Maliki przekazał również, że obrona przeciwlotnicza „przechwyciła i zniszczyła” pocisk manewrujący w pobliżu lotniska. Wiadomo, że w porcie lotniczym wybuchł pożar, a na miejscu działają odpowiednie służby.
W tym momencie nie ma oficjalnych informacji o ofiarach, ale naoczni świadkowie, w rozmowie z agencją AFP, mówili o zmierzających w kierunku portu lotniczego karetkach. Kilkadziesiąt minut później w saudyjskiej stolicy było słychać kolejne wybuchy.
Arabia Saudyjska. Huti atakują w Rijadzie
W momencie, w którym doszło do ataku, lotnisko wciąż było zamknięte po poprzednim uderzeniu Hutich. W sobotę po trafieniu rakiety życie straciło tam 12 osób, a kolejne 309 zostało rannych. Zmarli to obywatele Arabii Saudyjskiej, Bangladeszu, Stanów Zjednoczonych, Jordanii, Palestyny, Syrii, Sudanu i Egiptu.
Jak donosi agencja Reutera, był to najtragiczniejszy tego typu atak od ponad dekady. Na początku tygodnia doszło także do dwóch innych uderzeń na międzynarodowe lotnisko im. Króla Chalida. Życie straciły w nich łącznie cztery osoby. W jednym z ataków poważnie uszkodzony został także samolot pasażerski stojący na płycie portu.
Na krótko przed niedzielnym uderzeniem bojownicy opublikowali oświadczenie, w którym ostrzegali przed niebezpieczeństwem. „Ponownie ostrzegamy wszystkie linie lotnicze, ekspertów, pracowników, personel i podróżnych przed korzystaniem z saudyjskich lotnisk i przestrzeni powietrznej” – przekazano.
Jak wyjaśniono, miejsca te są narażone na ataki. „Stały się częścią teatru działań naszych sił zbrojnych, z wyjątkiem lotnisk w (świętych miastach) Mekce i Medynie” – wskazano.
„Wzywamy wszystkich do poważnego potraktowania naszych ostrzeżeń. Arabia Saudyjska ponosi odpowiedzialność za wszelkie nieudane próby przechwycenia” – dodano.
Wrze na Bliskim Wschodzie. Huti zapowiadają kolejne uderzenia
Nasilenie ataków nastąpiło po rozpoczęciu na początku października ofensywy sił rządu Jemenu, wspieranych przez koalicję pod przywództwem Arabii Saudyjskiej.
Operacja ma doprowadzić do odzyskania terenów zajętych przez rebeliantów wzdłuż Morza Czerwonego, w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab. To ważny międzynarodowy szlak żeglugowy łączący Morze Czerwone z Zatoką Adeńską.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych utworzone przez Hutich zapowiedziało w niedzielę, że dalsza saudyjska akcja militarna w Jemenie wywoła jeszcze silniejszą reakcję, opartą na zasadzie wzajemności.
„Jeśli wróg z Arabii Saudyjskiej nie zaprzestanie agresji i ingerencji w Jemenie, najgorsze dopiero nadejdzie, jeśli Bóg pozwoli” – oświadczyło ministerstwo w oświadczeniu opublikowanym w telewizji Al Masirah, zarządzanej przez rebeliantów.
Do sytuacji odniósł się także prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Zapytany w piątek o ataki na lotnisko w Rijadzie, oświadczył, że jest z nich niezadowolony. W sobotę z kolei stwierdził, że USA rozważają przyłączenie się do saudyjskich ataków na Hutich.
Źródła: Reuters, AFP
-
Alarm w stolicy Arabii Saudyjskiej. Ogień i odgłosy eksplozji w pobliżu lotniska
-
Seria ostrzeżeń z ambasad USA dla obywateli. „Ryzyko gwałtownej eskalacji”













