-
Polska zgłosiła kategoryczny protest ambasadorowi Rosji w odpowiedzi na działania określone jako „rosyjski terroryzm państwowy”.
-
Ambasador Rosji został wezwany do polskiego MSZ w związku z incydentami w Niemczech i Polsce, za które obwiniany jest Kreml, w tym incydent z dronem na lotnisku w Lipsku.
-
W czwartek polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy niedaleko Ustki, a wcześniej miały miejsce podobne zdarzenia z udziałem rosyjskich maszyn.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Polska w geście solidarności z naszym sojusznikiem przekazała kategoryczny protest wobec rosyjskiego terroryzmu państwowego i eskalacji operacji hybrydowych – zarówno w naszym kraju, jak i w innych suwerennych państwach, w tym w Niemczech” – napisał na platformie X rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
Jak zaznaczył, Gieorgij Michno usłyszał też „stanowczy sprzeciw wobec powtarzających się prowokacji w pobliżu naszych granic powietrznych”. Wewiór dodał, że „rosyjskie samoloty wojskowe naruszają standardy bezpieczeństwa, operując bez włączonych urządzeń identyfikacyjnych i zagrażając lotnictwu cywilnemu”.
– Strona rosyjska stanowczo odrzuca całkowicie bezpodstawne, absurdalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem oskarżenie – skomentował po opuszczeniu siedziby MSZ rosyjski ambasador, dodając, że „nie przedstawiono żadnych dowodów”.
Ambasador Rosji wezwany do MSZ. „Chcemy wyrazić stanowcze potępienie”
Ambasador Rosji został wezwany do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z ostatnimi wydarzeniami na terenie Niemiec i Polski, za którymi ma stać Kreml.
– Chcemy wyrazić nasze stanowcze potępienie dla terroryzmu państwowego autorstwa Federacji Rosyjskiej. Bo to, co jest problemem jednego z sojuszników, jest problemem całego sojuszu – tłumaczył powody wezwania ambasadora do siedziby MSZ szef tego resortu Radosław Sikorski.
W Niemczech w ostatnim czasie doszło do serii incydentów. W nocy z 4 na 5 sierpnia na lotnisku w Lipsku znaleziono dron z ładunkiem wybuchowym. Według ustaleń śledczych bezzałogowiec prawdopodobnie miał uderzyć w ukraiński wojskowy samolot transportowy, jednak zapalnik nie zadziałał.
We wtorek niemiecki minister spraw wewnętrznych poinformował, że za ten incydent odpowiada Rosja.
Incydent na lotnisku w Lipsku. Niemcy wskazują na Rosję
O szczegółach sprawy Alexander Dobrindt mówił na wspólnej konferencji prasowej z Johannem Wadephulem, niemieckim Ministrem Spraw Zagranicznych.
– Od dłuższego czasu nasze służby bezpieczeństwa obserwują hybrydowe akcje w Niemczech i europejskim sąsiedztwie. Te akcje skierowane są przeciwko infrastrukturze krytycznej, firmom zbrojeniowym i wspieraniu Ukrainy. Ustalenia naszych służb i służb krajów partnerskich wskazują jasno na rosyjski udział w planowanych, przeprowadzonych i udaremnionych akcjach – powiedział Dobrindt.
Szef MSZ Johann Wadephul oświadczył natomiast, że w ramach odpowiedzi zamknięty zostanie konsulat rosyjski w Bonn, a także Rosyjski Dom, ośrodek promujący rosyjską kulturę, z siedzibą w centrum Berlina.
Rosyjski samolot 40 km od Ustki. Kosiniak-Kamysz zdradził szczegóły
Inne niepokojące incydenty dotyczyły także Polski. Jak poinformował minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, w czwartek rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 został przechwycony przez polskie myśliwce. Według informacji wicepremiera, maszyna znajdowała się 40 km na północ od Ustki w woj. pomorskim.
„Nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej” – wytłumaczył wicepremier.
W poniedziałek miał miejsce inny z incydent samolotem Ił-20. Wówczas polskie myśliwce odstraszyły go 30 km na północ od Łeby. Rosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem także wcześniej – w połowie lipca i na początku sierpnia.
Pod koniec lipca natomiast w polskiej przestrzeni powietrznej wykryty został obiekt, który rozbił się w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. Premier Donald Tusk przekazał po jakimś czasie, że „rakieta (…), która spadła na Lubelszczyźnie, była uzbrojona i z dużym prawdopodobieństwem była rosyjska„.
-
Niemcy wściekli po sabotażu. Berlin chce przekazać Ukrainie współrzędne
-
Kolejna próba ataku w Niemczech. Incydent w pobliżu firm zbrojeniowych












