Caroline mieszkała w New Jersey, jej chłopak w Rzeszowie. Oboje wybierali się na studia. Stwierdzili, że najrozsądniejszą opcją jest przeprowadzka kobiety do Polski.
Choć decyzję o życiu w Polsce podjęła kilkanaście lat temu, dziś nie wyobraża sobie, że mogłaby mieszkać w Stanach i tam wychowywać swoje dzieci.
Caroline w Polsce czuje się jak w domu. – Może to dlatego, że mam tutaj rodzinę, męża i dwójkę dzieci – to miejsce stało się moim domem i czuję się tu naprawdę komfortowo – mówi.
Polandmaxxing, czyli trend na Polskę
Na koniec 2025 r. w Polsce przebywało ok. 2,3 mln cudzoziemców – wynika z danych GUS. Rok wcześniej było ich prawie 215 tys. mniej. 73 proc. to obywatele Ukrainy.
W 2025 r. nasz kraj odwiedziło ponad 20 mln gości z zagranicy – szacowała Polska Organizacja Turystyczna. To najlepszy wynik w historii, a po tym roku liczba ta ma być jeszcze wyższa.
O rosnącej atrakcyjności Polski pisał niedawno dziennikarz „Die Welt” Philipp Fritz. Polskę nazwał „ostatnią z głównych europejskich gospodarek” doświadczających boomu. Zwrócił uwagę na inwestycje drogowe w naszym kraju i zachwyty turystów nad czystością w miastach.
Przyczynkiem do powstania artykułu na „Die Welt” był internetowy trend „Polandmaxxing”, zapoczątkowany na platformie X przez Olgę Erenc. Oznaczane tym hashtagiem treści mają pomóc w budowaniu pozytywnego obrazu Polski. Jak pisze jednak Fritz hasztag „#Polandmaxxing” jest częściowo przejmowany przez środowiska prawicowe.
„Polska z pewnością jest kształtowana przez migrację. Jednak, w przeciwieństwie do Niemiec, migracja azylantów i nielegalna migracja odgrywają niewielką lub żadną rolę” – stwierdził autor.
Amerykanki zakochane w Polsce
Obcokrajowcy coraz chętniej przyjeżdżają do Polski nie tylko na stałe, jak Caroline. Laura od kilku lat w wakacje odwiedza Warszawę.
Pochodzi z Los Angeles, jest freelancerką, więc może pracować z każdego miejsca na ziemi. Na kilka tygodni w roku wybiera właśnie Polskę.
– W Warszawie mam grupę przyjaciół pełną najbardziej żywiołowych, kreatywnych i fajnych ludzi, jakich kiedykolwiek poznałam – mówi Laura. Dodaje, że aby pielęgnować te przyjaźnie pojechałaby w dowolne miejsce na świecie. Skoro jednak padło na Warszawę, zaczęła ją poznawać.
– To przywilej obserwować miasto, które nieustannie rośnie, zmienia się i pisze siebie na nowo, jednocześnie zachowując fundamenty swojej przeszłości. I mówię to w niezwykle pozytywnym sensie. Nigdy nie mam wrażenia, że Warszawa odrzuciła swoją historię; ona po prostu dorosła do tego, by ją w sobie pomieścić i rozwijać się dalej – uważa Laura.
Laura docenia także transport zbiorowy w Polsce. Z kolei według Caroline Polska to bezpieczny kraj.
To jeden z głównych powodów, dla których zdecydowała się tu zostać i wychowywać swoje dzieci.
– Bałabym się posłać dzieci do szkoły w Stanach, bo martwiłabym się, czy wrócą do domu – ta myśl przeraża mnie nie na żarty – mówi.
Caroline ocenia, że Polska niesamowicie czysta.
– Miejsca, które odwiedziłam, są utrzymane w naprawdę dobrym stanie; nie każde miejsce w Stanach tak wygląda. Naprawdę podoba mi się to, jak wszystko jest tu zorganizowane i jak każdy dba o estetykę otoczenia – podkreśla.
– Co więcej, uwielbiam to, że można dojechać w wiele miejsc autostradą i szybko znaleźć się w zupełnie innym mieście – na przykład jadąc z Rzeszowa do Warszawy. W Ameryce trzeba jechać godzinami, żeby dotrzeć do innego stanu, więc takie odległości w Polsce są naprawdę fajne – mówi.
W Polakach denerwuje ją to, że nie są zbyt otwarci: – Wchodzisz do sklepu, mówisz „dzień dobry”, a ludzie po prostu cię ignorują. Uśmiechanie się do nieznajomych zazwyczaj się nie zdarza i bardzo rzadko ktoś odwzajemni uśmiech, choć to się zmienia i jest coraz lepiej.
Jednocześnie kobieta zauważa zmianę podejścia do typowo amerykańskich zwyczajów, takich jak hHlloween czy świętowania amerykańskiego dnia niepodległości.
– Co roku w Rzeszowie mamy imprezę z okazji 4 lipca, co jest niesamowite; uwielbiam to, że mamy tu amerykańskie dni. Podobają mi się też jesienne dekoracje, dynie i liście; uwielbiam, jak to wszystko staje się poniekąd amerykanizowane – podkreśla.
Caroline czasem ma wrażenie, że się wyróżnia i nie do końca tu pasuje. Są pewne konteksty, których nie rozumie w pełni, na przykład te związane z dorastaniem.
– Nie pasuję do tutejszego pokolenia, ponieważ ich dzieciństwo nie było takie samo jak moje w Stanach – mówi.
W wielu sytuacjach nie potrafi się z czymś utożsamić, nie rozumie polskich żartów, a small talk według niej w Polsce właściwie nie istnieje. – Życie tutaj zdecydowanie wiąże się więc z pewnymi wyzwaniami, ale ogólnie moje odczucia są pozytywne – zaznacza.
Anna Nicz
-
„The Economist”: Droga 66. Jak wiekowa autostrada tłumaczy Amerykę
-
„Niemcy zaczynają się denerwować”. Duńskie media o sukcesie Polski












