-
FBI otrzymało zgłoszenia o cyberatakach na systemy sterujące infrastrukturą wodociągową i kanalizacyjną w co najmniej siedmiu stanach USA, a według mediów incydenty mogły wystąpić już w 12 stanach.
-
Przedsiębiorstwa zgłosiły zakłócenia w działaniu urządzeń, w tym utratę ciśnienia oraz utrudnienia w dostępie i sterowaniu systemami, szczególnie w Minnesocie, Michigan i Georgii.
-
Iran pozostaje głównym podejrzanym według źródeł, jednak Donald Trump twierdzi, że za atakami mogą stać władze Minnesoty, a oficjalne śledztwo nadal trwa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Federalne Biuro Śledcze i Agencja Ochrony Środowiska ostrzegły operatorów amerykańskiej infrastruktury krytycznej przed falą cyberataków wymierzonych w przedsiębiorstwa wodociągowe i kanalizacyjne.
W oficjalnym komunikacie z 30 lipca FBI przekazało, że od 27 lipca przypadki włamań zgłosiły przedsiębiorstwa z co najmniej siedmiu stanów. Część incydentów doprowadziła do zakłóceń w funkcjonowaniu systemów wodnych.
Ataki na wodociągi obejmują kolejne stany. FBI ujawnia skalę zagrożenia
We wtorek ABC News poinformowało jednak, powołując się na kilka źródeł, że próby włamań mogły dotknąć przedsiębiorstwa działające już w co najmniej 12 stanach. Jak dotąd nie odnotowano powszechnych przerw w dostawach wody ani problemów z jej uzdatnianiem.
Celem atakujących były urządzenia wykorzystywane do zdalnego monitorowania i sterowania pracą instalacji. Chodzi przede wszystkim o sterowniki przemysłowe Rockwell Automation/Allen-Bradley MicroLogix 1100 i 1400, podłączone bezpośrednio do internetu.
Po uzyskaniu dostępu hakerzy zmieniali adresy IP i hasła. W konsekwencji pracownicy przedsiębiorstw tracili możliwość obserwowania urządzeń, a w części przypadków również sterowania nimi. Jedna z zaatakowanych organizacji wykryła ponadto nieautoryzowane modyfikacje plików odpowiadających za automatyczną pracę instalacji.
FBI ujawniło, że wśród odnotowanych skutków znalazły się spadki ciśnienia w sieci oraz zalania obiektów. Utrata ciśnienia może stwarzać ryzyko przedostania się nieuzdatnionej wody gruntowej do rur.
Amerykańskie służby zaleciły przedsiębiorstwom między innymi odłączenie sterowników od publicznego internetu, zmianę haseł, ograniczenie zdalnego dostępu oraz przygotowanie procedur umożliwiających szybkie przejście na ręczne sterowanie urządzeniami.
Ataku na wodociagi w USA. Hakerzy uderzyli w ponad 30 systemów
Najwięcej informacji dotyczy Minnesoty, gdzie cyberataki objęły ponad 30 lokalnych systemów wodociągowych. Większość włamań była wymierzona w technologie służące do zdalnego kontrolowania urządzeń.
W liczącym około 1700 mieszkańców Braham hakerzy wyłączyli systemy sterujące studnią oraz stacją uzdatniania wody. Miasto przez kilka godzin mogło korzystać jedynie z zapasów znajdujących się w wieży ciśnień, dlatego mieszkańcy zostali poproszeni o ograniczenie zużycia.
Władze zapewniły, że atak nie wpłynął na jakość wody. Zakłócenia odnotowano również w Plymouth, gdzie czasowo utracono łączność z elementami infrastruktury wodnej.
Podobne przypadki zgłosiło dziewięć przedsiębiorstw w Michigan. Przedstawiciele władz stanowych podkreślili, że wszystkie systemy nadal działały bezpiecznie, a incydenty nie stworzyły zagrożenia dla zdrowia mieszkańców. Doniesienia o włamaniach napłynęły także z Georgii.
Podejrzenia padają na Iran. Amerykańskie służby ostrzegały już wcześniej
Według źródeł ABC News Iran jest obecnie głównym podejrzanym o przeprowadzenie cyberataków. Udział władz w Teheranie lub powiązanych z nimi grup nie został jednak oficjalnie potwierdzony. FBI nie wskazało dotąd sprawcy i nadal prowadzi śledztwo.
Jeszcze przed ostatnimi incydentami FBI, Agencja Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury oraz inne amerykańskie instytucje ostrzegały, że hakerzy powiązani z Iranem interesują się systemami wodociągowymi, oczyszczalniami ścieków i innymi elementami infrastruktury krytycznej.
Iran był już wcześniej oskarżany o podobne działania. W 2016 roku amerykański Departament Sprawiedliwości postawił zarzuty grupie irańskich hakerów w związku z włamaniem do systemu obsługującego niewielką zaporę w pobliżu Nowego Jorku.
Trump odrzuca irański trop. O cyberataki oskarża władze Minnesoty
Donald Trump zakwestionował jednak podejrzenia dotyczące Iranu. Podczas posiedzenia gabinetu w Camp David prezydent stwierdził, że za incydentami może odpowiadać sama Minnesota oraz jej demokratyczny gubernator Tim Walz.
Prezydent nazwał władze stanu „rażąco niekompetentnymi”, ale nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających swoje oskarżenia. Zapytany o podstawy wypowiedzi Trumpa Biały Dom odesłał amerykańskich dziennikarzy do słów prezydenta.
Tim Walz odpowiedział, że Trump wie, kto odpowiada za ataki, i ma świadomość, że incydenty odnotowano również w innych stanach.
Gubernator oskarżył ponadto administrację prezydenta o osłabienie Agencji Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury. Jego zdaniem cięcia wprowadzone przez Departament Efektywności Rządu pozostawiły Stany Zjednoczone bardziej narażone na cyberataki.
Źródło: ABC News












