Jeszcze 10 lat temu Arabia Saudyjska była największym producentem ropy na świecie. Wówczas mogła dyktować swoje warunki całemu OPEC, reszcie państw i nawet Amerykanom. Jasno dał to do zrozumienia w marcu 2016 r. saudyjski minister do spraw ropy naftowej i zasobów mineralnych Ali bin Ibrahim Al-Naimi, podczas konferencji energetycznej IHS CERAWeek w Houston.
Siedzącym na sali prezesom największych korporacji naftowych świata oznajmił, że jeśli nie zechcą respektować interesów Rijadu, to koncern saudyjskiej rodziny królewskiej Saudi Aramco zaleje rynek tanią ropą. Zbijając jej cenę do 20 dolarów za baryłkę.
– Nie chcemy tego robić, ale jeśli będziemy musieli, zrobimy to – powiedział.
Pytana wówczas przez media specjalistka od zasobów energetycznych krajów Zatoki Perskiej dr Ellen A. Wald (późniejsza autorka książki „Saudi, Inc.”) wyjaśniała, dlaczego jest to możliwe. Ówczesne szacunki mówiły, że koszt wydobycie jednej baryłki ropy spod piasków pustyni na Półwyspie Arabskim wynosił 2,80 dolarów. Nigdzie indziej na świecie nie zbliżał się nawet do tej granicy. W przypadku złóż w Iranie oscylował on w okolicach 10 USD, a w Rosji i USA ok. 45-50 dolarów za baryłkę.
– Nawet jeśli każdy samochód na drodze będzie pojazdem elektrycznym, a wszystkie samoloty będą napędzane bateriami, każdy, kto nadal kupuje i używa ropy, będzie kupował saudyjską – stwierdziła Ellen A. Wald. Dodając, że Arabia Saudyjska dzięki zasobności swych złóż i niskim kosztom ich eksploatacji, będzie ostatnim z państw naftowych, które zbankrutuje, gdy epoka ropy dobiegnie końca.
Jednak przez ostatnią dekadę wiele się zmieniło. Rządzący Arabią następca tronu książę Mohammed bin Salman utopił już ponad 50 mld dolarów w futurystycznym projekcie megamiasta na pustyni. Tymczasem budowa „The Line” wciąż drepcze w miejscu i mnoży koszty. Jednocześnie Saudowie nie radzą sobie ani z rebeliantami Huti w Jemenie, ani też z uzależnieniem gospodarki ich kraju od eksportu paliw kopalnych. Choć książę Salman już 10 lat temu obiecywał definitywne zaradzenie temu problemowi. W międzyczasie największym producentem ropy w skali globu zostały Stany Zjednoczone.
Wreszcie do całego pakietu nieszczęść doszła blokada cieśniny Ormuz, a w perspektywie majaczy groźba, że Iran nie zostanie pokonany przez USA. Wówczas ów śmiertelny wróg Saudów umocni swą pozycję na Bliskim Wschodzie. Fantastyczna koniunktura, sprzyjająca Arabii Saudyjskiej od połowy lat 70., dobiega końca.
Jednocześnie los, który najwyraźniej obraził się na księcia Mohammeda bin Salmana, zaczął szeroko uśmiechać się do prezydenta Javiera Milei i jego kraju. Argentyna posiada bowiem wszystkie dawne atuty Arabii Saudyjskiej i na dodatek znajduje się bardzo daleko od cieśniny Ormuz.
Szczęściarz Javier Milei
Koncern naftowy Chevron ogłosił, że zainwestuje 13,8 miliarda dolarów w eksplorację złóż El Trapial znajdujących się na obszarze basenu Vaca Muerta. Chodzi o formację geologiczną zlokalizowaną w argentyńskiej prowincji Neuquén, zasobną w łupki bitumiczne zawierające węglowodory.
Tak właśnie prezydent Javier Milei zbiera owoce programu RIGI (Incentive Regime for Large Investments), który ogłosił w lipcu 2024 r. Gwarantuje on firmom, inwestującym na terenie Argentyny m.in. w przemysł wydobywczy:
-
30-letnie ulgi podatkowe,
-
zwolnienia z ceł importowych,
-
stabilność prawną
-
oraz swobodę dewizową (zniesienie kontroli kapitałowych).
Jednak RIGI początkowo nie przynosił oszałamiających efektów w kraju podnoszącym się z głębokiego kryzysu, który na dokładkę seryjnie marnował okazje na uzdrowienie swej gospodarki. Od zakończenia II wojny światowej Argentyna musiała ogłaszać swą niewypłacalność już siedem razy i szanse Javiera Mileia na ósmy wydawały się niemałe. Ale od kiedy ów ekscentryczny ekonomista rozpoczął swą karierę polityczną, szczęście nieustannie mu sprzyja. Zaś przez ostatnie 10 miesięcy wręcz zasypuje prezentami, przeważnie autorstwa Wuja Sama.
Na początek w połowie października 2025 r. sekretarz skarbu USA Scott Bessent zaoferował bezpośrednie wsparcie finansowe dla Argentyny, w postaci swapu walutowego o wartości 20 mld dolarów. Milei wykorzystał tę sumę dla uratowania płynności finansowej państwa, po czym jego partia La Libertad Avanza wygrała wybory parlamentarne, zdobywając prawie 41 proc. głosów. To umożliwiło mu wdrażanie jeszcze bardziej ultraliberalnych reform.
Tymczasem 28 lutego Stany Zjednoczone rozpoczęły operację „Epic Fury”, uderzając na Iran.
W tym momencie zamiast ósmego bankructwa otworzyły się dla Argentyny bramy do raju. Droga ku nim wiedzie przez basen Vaca Muerta. Tam w pokładach łupkowych znajduje się wedle ostrożnych szacunków geologów 16 miliardów baryłek ropy naftowej i 8,72 bilionów metrów sześciennych gazu ziemnego. Te liczby czynią Vaca Muerta drugim co do wielkości złożem gazu łupkowego na świecie i czwartym co do wielkości złożem ropy łupkowej.
Już w październiku 2022 r. firma konsultingowa McKinsey and Company w swoim raporcie porównała argentyński region z kluczowymi dla USA złożami ropy łupkowej zlokalizowanymi w teksańskim Basenie Permskim. Wskazując na ogromne podobieństwa oraz możliwość osiągnięcia analogicznego wydobycia w postaci nawet 6,6 mln baryłek ropy dziennie. Czyli około 7 proc. dziennego zapotrzebowania całego świata na ten surowiec. I na tym szczęśliwe dla Milei zrządzania losu wcale się nie kończą.
Będziemy wiercić, wiercić, wiercić
Według raportu amerykańskiej agencji federalnej: Energy Information Administration (EIA) z czerwca 2025 r. ranking państw posiadających największe złoża ropy naftowej ukrytej w łupkach bitumicznych kształtował się następująco:
-
Pierwsze miejsce zajmują Stany Zjednoczone z zasobami szacowanymi na 78,2 mld baryłek.
-
Druga jest Rosja – 74,6 mld baryłek,
-
trzecie Chiny – 32,2 mld.
Tuż za podium znalazła się Argentyna z 27 mld baryłek ropy w łupkach, z czego połowa to zasoby w basenie Vaca Muerta.
Ale to nie znaczy, że Buenos Aires przypadnie rola średniaka. Stany Zjednoczone bowiem bardzo dbają, by technologia wydobywania ropy naftowej i gazu z łupków, a także potrzebne do tego urządzenia nie dostały się w ręce Rosjan i Chińczyków. Udaje się to im całkiem skutecznie w przypadku Rosji.
Pekin natomiast chwali się, że obecnie największe złoże ropy łupkowej przynosi krajowi produkcję 73 tys. baryłek paliwa dziennie. Tymczasem już eksploatowane złoża w Vaca Muerta to ok. 1 mln baryłek dziennie.
Acz na tym szczęśliwe zrządzania losu dla Javiera Mileia wciąż się nie kończą. Oto w czerwcu 2026 r. państwowy koncern energetyczny YPF ogłosił, że na argentyńskich polach naftowych, które eksploatuje, koszt wydobycia jednej baryłki ropy wynosi średnio 8,8 dolara. Zaś w przypadku basenu Vaca Muerta zaledwie 4 dolary.
Jeśli Argentyńczycy nie naginają statystyk, to na całym globie jedynie Arabia Saudyjska dysponuje tańszymi w eksploatacji złożami. Ale w ich pobliżu czai się Iran.
Argentyna przed historyczną szansą. Wydłuża się lista inwestorów
Zapowiada się na to, że gdy epoka ropy dobiegnie końca i kraje naftowe będą bankrutować, to ostatnia w kolejce stanie wcale nie Arabia Saudyjska, lecz Argentyna.
Przed krajem tym pojawia się okazja do błyskawicznego wzbogacenia się. Pierwsze objawy naftowej gorączki są już bardzo widoczne. Nim Chevron ogłosił wyłożenie 13,8 miliardów dolarów na inwestycje w Vaca Muerta, to samo zrobił argentyński YPF. Jego plan inwestycyjny opiewa na zawrotną kwotę 25 mld USD.
Kolejni inwestorzy to koncern Vista Energy – 1,8 mld USD oraz Shell & Pampa Energía – 700 milionów dolarów.
I to nadal nie koniec wydłużającej się listy chętnych do wydobywania ropy i gazu w Argentynie. Zapowiada się, że w 2026 r. krajowe i zagraniczne inwestycje w sektor wydobywczy przekroczą tam kwotę 40 mld USD i mogą dobić do 50 miliardów dolarów.
Wówczas zdezaktualizuje się świeży raport hiszpańskiego The Elcano Royal Institute opublikowany 18 marca 2026 r. Zapisano w nim, że dzięki złożom w Vaca Muerta Argentyna pod koniec tej dekady „stanie się eksporterem netto ropy naftowej i gazu ziemnego, z potencjałem generowania dochodu do 25,4 miliardów dolarów rocznie, co jest kwotą porównywalną z kwotą generowaną przez eksport produktów rolnych z tego kraju”.
Gigantyczna skala inwestycji w nowe odwierty, magazyny paliw, rurociągi i resztę infrastruktury wydobywczej oraz przesyłowej wskazuje, że prognoza ta ziści się dużo szybciej. Zaś im dłużej potrwa blokada cieśniny Ormuz, tym czysty zysk będzie większy. Czyniąc z Argentyny prawdziwego zwycięzcę wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem.
Zaś szczęściarz Milei będzie musiał przyznać, że spośród wszystkich darów losu, najważniejszym, jaki otrzymał, był Donald Trump.












