-
Drugi pilot flydubai podczas lotu do Izraela zaatakował kapitana samolotu z zamiarem przeprowadzenia aktu terrorystycznego, używając awaryjnej siekiery w kokpicie.
-
Śledztwo w sprawie incydentu jest w toku i obejmuje badanie motywów oraz dowodów rzeczowych i cyfrowych; samolot z 182 osobami został awaryjnie przekierowany i wylądował w Tabuku w Arabii Saudyjskiej.
-
Pasażerowie oraz obecni na pokładzie cywilni piloci pomogli w obezwładnieniu agresywnego pilota, a kontrolę nad maszyną przejęła druga para pilotów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Okoliczności zdarzenia, motywy sprawcy, a także zbadanie dowodów rzeczowych i cyfrowych są nadal przedmiotem trwającego śledztwa – podał prokurator, cytowany przez emiracką agencję WAM.
Do ataku doszło w środę podczas lotu na trasie Dubaj-Tel Awiw. Jak ustalono, drugi pilot zaatakował kapitana maszyny, chcąc najprawdopodobniej rozbić maszynę. Z najnowszych doniesień prokuratury wynika, że miał użyć do tego awaryjnej siekiery znajdującej się w kokpicie.
Samolot przewożący 182 osoby początkowo gwałtownie zmienił wysokość. Ostatecznie został przekierowany do Tabuku w Arabii Saudyjskiej, gdzie lądował awaryjnie.
Chwile grozy na pokładzie lotu Dubaj-Tel Awiw. „Usłyszałem krzyk żony”
Jak donosi agencja AFP, kapitan lotu, indyjski pilot Smit Machchhar został w czwartek okrzyknięty bohaterem. – Nie spodziewaliśmy się po nim niczego innego – nie było to dla nas żadnym zaskoczeniem – powiedział agencji Akshay Doshi, który zna 30-letniego Machchhara od około 15 lat i mieszka w bloku sąsiadującym z jego rodzicami.
W akcję, która być może zapobiegła tragedii zaangażowani byli także pasażerowie rejsu.
– Usłyszałem krzyk żony, krzyczała wniebogłosy i słyszałem krzyki moich córek: „nie chcemy umierać, tato, nie chcemy umierać” – relacjonował w rozmowie z CNN mężczyzna, który był na pokładzie samolotu wraz z rodziną. Jak sam stwierdził, zadziałał u niego wówczas instynkt, który kazał mu przystąpić do działania.
– Rzuciliśmy się na niego, trzech facetów, i siłowaliśmy się z nim gołymi rękami. To działo się bardzo szybko. Adrenalina była wysoka – opisywał.
W sieci pojawiły się ujęcia z pokładu samolotu. Widać na nich m.in. cytowanego przez CNN mężczyznę w białej, poplamionej krwią koszulce.
– Nawet nie zauważyłem, kiedy byłem cały we krwi podczas walki. W takiej chwili działasz jak maszyna. Próbujesz rozwiązać problem, zapanować nad sytuacją i być tak skutecznym, jak to tylko możliwe – mówił pasażer.
„Wiedziałem, że samolot spada”. Wstrząsająca relacja zaatakowanego kapitana
O koszmarze, jaki rozegrał się w powietrzu opowiedział w końcu także sam 30-letni kapitan.
– Wiedziałem, że samolot spada… Upadłem na ziemię. Powiedziałem sobie, że drzwi są tuż obok, wystarczy je otworzyć. Udało mi się to zrobić i ludzie weszli – relacjonował ze szpitala Smit Machchhar.
– Nie bojąc się o własne życie, walczył dzielnie i zapobiegł kolejnemu atakowi podobnemu do 11 września. Sto czterdzieści milionów Hindusów oddaje hołd kapitanowi Smitowi i modli się o jego zdrowie – skomentował premier Indii Narendra Modi, który osobiście rozmawiał z Machchharem.
Według relacji mediów sprawna i odważna reakcja osób znajdujących się na pokładzie pozwoliła obezwładnić pilota. Kontrolę nad maszyną miała przejąć druga para pilotów, obecna pokładzie w cywilu. Agresywny pilot został zatrzymany bezzwłocznie po awaryjnym lądowaniu.
Źródło: AFP













