Można chyba śmiało napisać, że ostatnie dwa lata, biorąc pod uwagę cel, jaki założył sobie Bartosz Kurek, względem roku 2028. Nie jest wielką tajemnicą, że były kapitan reprezentacji Polski chciałby raz jeszcze spróbować zmierzyć się z wyzwaniem, jakim są igrzyska olimpijskie.


A te, akurat we wspomnianym 2028 roku odbędą się w Los Angeles. Polacy będą tam bronić tytułu wicemistrzów olimpijskich, który wywalczyli podczas imprezy w Paryżu (2024). Kurek był wówczas kapitanem drużyny, choć tak właściwie, o jego postaci trudno jest pisać per „były kapitan”.


Aleksander Śliwka przejął te obowiązki od swojego starszego kolegi, ale w razie powrotu atakującego do drużyny narodowej, trudno podejrzewać, żeby to właśnie Kurek nie miał ponownie mieć charakterystyczną belkę pod swoim numerem na koszulce.

Bartosz Kurek szczerze o przyszłości. Padła jasna deklaracja ws. reprezentacji


Bartosz Kurek dokładnie 29 sierpnia b.r. skończy 38 lat. Jeśli będzie chciał dotrzeć na IO 2028, zrobi to w wieku 39, a rocznikowo – 40 wiosen na karku. Trzeba jednak brać poprawkę na to, że atakujący jest w solidnej formie i z pewnością za sprawą odpowiedniego prowadzenia swojej kariery, może ukraść kilka lat z tego, co faktycznie znajduje się w peselu.


Szef słynnego #gangŁysego był gościem na kanale Warszawski Koks. Odpowiedział na wiele pytań, wśród których nie zabrakło kwestii dotyczących rzeczonego turnieju olimpijskiego. Gdyby Kurek wziął w nim udział, byłyby to piąte igrzyska w jego karierze.


Czy chciałby zagrać dla Polski na IO 2028?

– Chciałbym. To jest moje marzenie. Nie będę tutaj nikogo ściemniał. Mam takie wrażenie, że nie jestem debilem i myślę jakoś racjonalnie. Więc nie mówię: „Tak, jadę na igrzyska do Los Angeles”. Bo dużo rzeczy musiałoby się dobrze zadziać, żebym na nich wylądował. Ale tak jak mówiłem, jak ja coś robię, to robię to porządnie. Jeżeli gram, kontynuuje swoją karierę, to mierzę jak najwyżej. Najwyżej to będzie wyjazd na igrzyska olimpijskie. I jeżeli będę grał przez te kolejne dwa lata, a planuję tak, to jest to moje marzenie. Ostatnio też powiedziałem, że przez całą karierę udało mi się upiec ten całkiem fajny tort, więc to by była taka wisienka na nim. Ale też na samym końcu chciałbym tam jechać i grać o złoto. Nie tylko tyle, żeby sobie tam dopisać piąte igrzyska, odfajkować. Chciałbym być mocnym punktem drużyny. Inne rozwiązanie mnie nie jara. Bo mamy tak mocną reprezentację, że mogliby mnie pewnie tam dowieźć koledzy, na swoich meczów, do jakichś ważnych meczów. Ale chciałbym być ważną częścią drużyny na boisku – przyznał Kurek.



Dodajmy, że Kurek zdecydował, po rozmowie z trenerem Nikolą Grbiciem, że nie pojawi się w drużynie narodowej w sezonie 2026. Nie ulega wątpliwości, że w kolejnym roku atakujący będzie musiał jednak ponownie być do dyspozycji serbskiego szkoleniowca. Pod tym względem nie należy spodziewać się taryfy ulgowej.


Obecna hierarchia na pozycji atakującego w reprezentacji Polski? Numerem 1 wydaje się być Bartłomiej Bołądź, czyli siatkarz mistrzów Polski, Aluronu CMC Warty Zawiercie. Kto za jego plecami? Powracający do wysokiej formy Kewin Sasak. Problemem tego drugiego jest jednak fakt kłopotów zdrowotnych przez dużą część sezonu klubowego w barwach Bogdanki LUK Lublin.


Wydaje się, że miejsce dla takich siatkarzy, jak Kurek, zawsze się znajdzie. Najważniejsze pytanie będzie jednak dotyczyło zdrowia. W sezonie 2025 atakujący nie pomógł bowiem zespołowi w kluczowym momencie MŚ, doznając urazu tuż przed półfinałem z Włochami. Polacy tamto spotkanie przegrali, ostatecznie sięgając po brąz, po wygranej nad Czechami.


W tym drugim meczu, o 3. miejsce, Kurek również nie zagrał ze względu na kontuzję.

Share.
Exit mobile version