Kilka dni temu na stronie Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) ukazał się raport Jacka Tarocińskiego „Czy kołdra jest za krótka? Reformy i modernizacja Sił Zbrojnych USA”. Nawiązując do publikacji, w rozmowie z Polską Agencją Prasową wyjaśnił, do czego teraz dążą Stany Zjednoczone.
USA chcą odstraszyc Chiny
Jak ocenił ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich Jacek Tarociński, cytowany przez serwis TVP Info „USA szykują się do wojny konwencjonalnej z Chinami, mając nadzieję, że modernizacja i reformy w siłach zbrojnych odstraszą przeciwnika”.
Zdaniem analityka zakończyły się już czasy, gdy amerykańska armia reagowała przede wszystkim na wyzwania terrorystyczne. Ma to związek z nowymi wyzwaniami, przed którymi stają Stany Zjednoczone.
„Dla każdego rodzaju sił zbrojnych opracowano dokumenty określające priorytety ich modernizacji. W wypadku US Army jest to 'Army 2030′ i 'Army Transformation Initiative’, które określają przemianę podyktowaną potencjalną wojną z Chinami” – przekazał serwis dziennik.pl, powołując się na PAP.
Według eksperta zmiany w Siłach Zbrojnych USA rozpoczęły się już kilka dekad temu. Zatem nie da się ich przypisać jednej administracji Białego Domu. Jednak najwięsze przyspieszenie tych zmian odbywało się podczas kadencji Trumpa.
Analityk ocenił, że Amerykanie nie chcą tworzyć nowych formacji, a zreformować istniejące. Priorytetem działań ma być region Indo-Pacyfiku. Wojsko ma być przygotowane zarówno do operacji na wyspach jak i w rejonach tropikalnych.
– Wojska Lądowe USA zachowają zdolność transferu pododdziałów wsparcia z tego szczebla dywizyjnego do brygadowego, dzięki czemu, jeżeli nie będzie potrzebne zaangażowanie całej dużej dywizji na wielkim froncie, to nadal będzie możliwe delegowanie pojedynczych brygadowych zespołów bojowych właśnie czy to do Polski, państw bałtyckich, Rumunii, Korei Południowej, gdzie to się dzieje przecież też w formie rotacyjnej – ocenił Tarociński.
Kluczowe zmiany dotyczące sprzętu
W wyniku wprowadzanych zmian amerykańska piechota powinna być przystosowana do walki w wymagających warunkach oraz być mobilna. Siły lądowe mają w tym celu wprowadzać do użytku pojazd ISV.
– Nie ma drzwi, nie ma okien, nie ma dachu, jest czystą ramą z Chevroleta Colorado. Ma to być modyfikowalny pojazd lekki służący żołnierzom jako taksówka, która szybko ich dowiezie w pobliże przeciwnika – powiedział analityk.
Zmiany mają też dotyczyć sił powietrznych. Według Tarocińskiego do 2035 roku ma dojść do wymiany znacznej części amerykańskiej floty. Wycofany może zostać m.in. samolot rozpoznawczy Boeing E-3 AWACS, o co zabiega Pentagon. Według administracji Trumpa ma on być zbyt delikatny. Zniknąć mają również samoloty A-10, które są bardzo wiekowymi maszynami.
– Nikt na świecie nie posiada takich zdolności logistycznych i planowania misji, aby dokonywać tak intensywnych nalotów, dysponując relatywnie tak niedużymi siłami – podsumował możliwości USA ekspert.
Trump z wizytą w Chinach
Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu prezydent USA Donald Trump złożył wizytę w Chinach, gdzie spotkał się z tamtejszym prezydentem Xi Jinpingiem. Obie strony uznały spotkanie za bardzo owocne. Biały Dom poinformował, że obaj przywódcy „zgodzili się, że Stany Zjednoczone i Chiny powinny budować konstruktywne relacje oparte na stabilności strategicznej, uczciwości i wzajemności”. Trump zapowiedział także, że zaprosi chińskiego prezydenta do Waszyngtonu jesienią tego roku.


