-
Alaksandr Łukaszenka zaprzeczył, że Białoruś jest powiązana z wydarzeniem na granicy z Łotwą i oskarżył stronę łotewską o spreparowanie sytuacji.
-
Do działań na granicy przyznała się nowa organizacja Czarni Rusini, zamieszczając w internecie nagranie i zapowiadając kolejne akcje.
-
Według ekspertów grupa Czarni Rusini może być powiązana z rosyjskimi i białoruskimi służbami specjalnymi, a jej działalność określono jako element operacji informacyjnej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Łotewskie władze poinformowały, że 6 października zamaskowane i uzbrojone osoby próbowały zmusić grupę 20 migrantów do przekroczenia granicy z Białorusią. Napastnicy uszkodzili urządzenia elektryczne i ukradli kamery monitoringu, po czym wycofali się na białoruską stronę.
We wtorek do sprawy odniósł się Alaksandr Łukaszenka, który odrzucił oskarżenia o udział Mińska w incydencie. Według białoruskiego przywódcy zdarzenie zostało sfabrykowane przez stronę łotewską, aby uzyskać dodatkowe fundusze z Unii Europejskiej.
– Nie mamy z tym absolutnie nic wspólnego – oświadczył podczas spotkania poświęconego gotowości bojowej, cytowany przez państwową agencję Biełta.
– Operacje polegające na wkroczeniu na terytorium sąsiedniego państwa są niemożliwe bez zgody prezydenta. Takie działania nie były ze mną uzgadniane, co oznacza, że ich nie przeprowadzono – przekonywał dyktator.
Incydent na granicy Łotwy i Białorusi. Tajemnicza grupa przyznała się do akcji
Dzień po zdarzeniu w internecie pojawiło się nagranie opublikowane przez wcześniej nieznaną organizację Czarni Rusini (Chyornye Rusy). Grupa ogłosiła, że odpowiada za incydent na granicy łotewsko-białoruskiej.
Na filmie jeden z jej członków zapowiedział kolejne wtargnięcia na terytorium NATO.
Łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwowego wszczęła postępowanie dotyczące utworzenia organizacji przestępczej, której celem miałoby być popełnianie poważnych przestępstw przeciwko pokojowi i bezpieczeństwu narodowemu.
Rosyjskie i białoruskie służby za incydentem? Eksperci ostrzegają
Zdaniem ekspertów cytowanych przez łotewskie media Czarni Rusini mogą być organizacją działającą na rzecz rosyjskich i białoruskich służb specjalnych.
Jānis Sārts, dyrektor Centrum Doskonalenia Komunikacji Strategicznej NATO w Rydze, ocenił, że publikacja nagrania była elementem operacji informacyjnej. – To operacja informacyjna bezpośrednio powiązana zarówno z władzami Białorusi, jak i Rosji – powiedział łotewskiemu nadawcy publicznemu LSM.
– Tego rodzaju grupy nie mogą istnieć niezależnie na Białorusi i w Rosji – nadmienił.
Podobną ocenę przedstawił przebywający na emigracji białoruski dziennikarz wojskowy Dmitrij Chałko. Porównał organizację do zamaskowanych rosyjskich żołnierzy, którzy w 2014 roku uczestniczyli w zajęciu Krymu.
– W razie potrzeby można obarczyć tę grupę odpowiedzialnością za określone wydarzenia, sabotaż na granicy i tak dalej – wyjaśnił.
Zdaniem Chałki taka organizacja może służyć władzom do odcinania się od odpowiedzialności za prowokacje. – Teraz mają listek figowy, którym mogą się zasłonić i powiedzieć: „To nie my, nic o tym nie wiemy” – stwierdził.
Źródło: The Moscow Times
-
Eskalacja coraz bliżej, wskazano cele na Bliskim Wschodzie. Wzywają do ewakuacji
-
Kliczko wezwany przed Radę Najwyższą. „Widzicie, co dzieje się ze stolicą?”












