-
Rosyjskie media informują o wzroście liczby bobrów w obwodzie królewieckim, określając to jako inwazję z terenów Litwy i Polski.
-
Naukowcy podkreślają, że pojawienie się bobrów w regionie jest zjawiskiem naturalnym i wynika z migracji zwierząt, które nie kierują się granicami państw.
-
Według danych liczba bobrów w regionie rosła od lat, a wymiana między populacjami Polski, Litwy i Rosji jest obustronna.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Podzielone po II wojnie światowej niemieckie Prusy Wschodnie, do których należały zarówno obwód królewiecki, jak i polskie Mazury, były zawsze ostoją bobra. Gdy zaraz po II wojnie światowej te wielkie gryzonie niemal wymarły na całym obszarze Polski, ostatnie ich niedobitki zachowały się właśnie tam.
Bobry w Prusach Wschodnich niemal wymarły
Podczas inwentaryzacji w 1950 r. udało się odnaleźć zaledwie jedno naturalne stanowisko bobrów na rzece Marycha, dopływie Czarnej Hańczy. Kilka lat później zidentyfikowano nowe stanowiska w dorzeczu Hańczy i na jeziorze Wigry.
To były najtrudniejsze czasy dla bobrów w środkowej Europie. W latach trzydziestych ich liczba spadła do 200 osobników, po wojnie było ich jeszcze mniej. Na Litwie i w obwodzie królewieckim w ogóle ich nie było.
To jednak do dzisiaj obszar, który sprzyja bobrom i ich powrót na tereny dawnych Prus Wschodnich jest spektakularny. Polska doświadcza wzrostu liczby bobrów od lat, Litwa również. Rosjanie – wiele na to wskazuje – wciąż się jeszcze nie połapali w sytuacji.
Rosjanie krytykują polskie i litewskie bobry
Tymczasem media rosyjskie podają, że w obwodzie królewieckim mamy do czynienia z „inwazją bobrów”. Co więcej, jest to inwazja z terenu NATO, czyli z Litwy i Polski. „Polskie i litewskie bobry ogłosiły obwód kaliningradzki strefą powodziową. Zagraniczni najeźdźcy budują tamy, a ludzie poważnie boją się utraty plonów i zatopienia pól” – czytamy. Zalewane są też lasy i obszary potencjalnie strategiczne w obwodzie.
„Prawda” pisze, że migrujące z Polski i Litwy zwierzęta wprost nazywane są „bobrami NATO”. Zupełnie jakby gryzonie były na usługach sojuszu wojskowego, co jest oczywistą bzdurą.
Jak twierdzą mieszkańcy, migracja bobrów z Polski i Litwy trwa już dwa miesiące. Na rosyjskich kanałach w serwisie Telegram można przeczytać, że mieszkańcy Kaliningradu zaczęli nawet walczyć z nimi: rozebrali 43 tamy i żeremie, z których niektóre znajdują się tuż przy granicy. Potwierdził to agencji TASS Oleg Biełkin, przewodniczący Kaliningradzkiego Towarzystwa Myśliwych i Rybaków.
Liczba bobrów w obwodzie królewieckim rośnie
Walka z bobrowym zagrożeniem jest sposobem na mobilizację i wzmożenie czujności eksklawy rosyjskiej, która jest całkowicie otoczona terytorium NATO jako jedyny fragment terytorium Rosji i w związku z tym poczucie zagrożenia ze strony państw zachodnich łatwo tu rozbudować.
Nawet jednak rosyjscy zoologowie twierdzą, że obecność bobrów w obwodzie królewieckim nie jest niczym niezwykłym i w XXI w. nasila się zamiast maleć, jak przed laty. Dzisiaj bobrów jest o niemal jedną czwartą więcej niż jeszcze 15 lat temu. Pierwyj Gorodskoj Kanał Kaliningrada podawał, że liczba bobrów wzrosła do niemal 5 tys. A obwód ma mniej więcej wielkość woj. lubuskiego. Przypomnijmy, że w całej Polsce mamy ok. 150 – 200 tys. bobrów. Litwa ma ich od 45 do 50 tys.
„A bobry nie uznają granic państwowych” – zauważa zoolog Aleksandr Muromcew. Nie ma sposobu, by je zatrzymać na granicy. Jeżeli liczba bobrów na Litwie oraz Warmii i Mazurach rośnie, gryzonie mogą przemieszczać się na teren Rosji i to proces całkowicie naturalny.
Szukają nowych obszarów przydatnych do życia, a gdy trzeba podnieść tam poziom wody, budują tamy. Do tego dochodzi wzrost liczby rosyjskich bobrów żyjących w obwodzie królewieckim od lat. Efekt jest taki, że mieszkańcy obwodu i samego Królewca częściej widują te zwierzęta niż kiedyś, a także skutki ich działalności inżynieryjnej. I może rzeczywiście mają wrażenie, że to zaplanowana przez NATO inwazja.

Nisze ekologiczne dla bobrów są już pozajmowane
Oleg Biełkin określił przypadki przekraczania granic przez bobry jako odosobnione i mało prawdopodobne, aby wpłynęły na wzrost aktywności związanej z budową zapór w czterech nadleśnictwach obwodu kaliningradzkiego. Według niego migracja jest możliwa, gdy młode osobniki się rozpraszają, ale nie pokonują one dużych odległości.
„Wszystkie odpowiednie siedliska w regionie są od dawna gęsto zajmowane przez rodzime bobry. Po prostu nie ma tu wolnych nisz ekologicznych, które mogłyby zostać masowo zasiedlone przez zwierzęta obce z sąsiednich terytoriów” – zauważył ekspert.
Zoologowie zauważają, że wymiana między populacjami bobrów na pograniczu Polski, Litwy i Rosji jest wzajemna. Polskie i litewskie gryzonie wkraczają do Rosji, ale rosyjskie podobnie przenikają do nas w poszukiwaniu nowych przestrzeni do życia.
Bóbr jest największym gryzoniem całej Europy, a także Polski, Litwy i Rosji, z którym porównywać się może jedynie jeżozwierz afrykański żyjący we Włoszech. On jednak rzadko osiąga 30 kg jak bóbr. Wpływ bobra na środowisko, w którym żyje, jest największy spośród wszystkich europejskich zwierząt.














