Dopracowana wizualizacja rodem z folderu o nowej inwestycji deweloperskiej. Budynki o prostej konstrukcji, na oko nieprzekraczające wysokości czwartego piętra, w części przeszklone. Obok chodniki i deptaki, ławki, przechodnie, drzewa, zieleń. Kawałek dalej kort tenisowy i ścianka do wspinaczki.
To nie wizja nowoczesnego osiedla mieszkaniowego, lecz projekt wielkoskalowego centrum danych, kompleksu czterech magazynów z serwerami. Mieszkańcy boją się rozmachu inwestycji amerykańskiej firmy, hałasu, który mogą generować urządzenia czy ilości energii, którą będzie pochłaniać. Obawiają się, że kompleks bezpowrotnie zniszczy kameralny charakter ich okolicy.
– A ścianka wspinaczkowa nie robi na nas wrażenia – słyszę.
Reguły. Mieszkańcy przeciwni centrum danych
Cztery lata temu mieszkańcy podwarszawskich Reguł i Michałowic zostali zaproszeni na spotkanie, w którym brał udział inwestor, amerykańska firma Hillwood, właściciel działki o powierzchni 23 ha.
Sąsiaduje ona kolejno: z osiedlem mieszkaniowym w Michałowicach, linią kolejową WKD, osiedlem mieszkaniowym w Regułach oraz Alejami Jerozolimskimi.
Usłyszeli: chcemy zbudować centrum danych. Inwestycja ma być korzystna podatkowo dla gminy, atrakcyjna wizualnie, wokół mają też powstać miejsca, z których mogliby korzystać mieszkańcy. Firma nie ujawniła, na czyje zlecenie działa. Wiadomo, że chodzi o działalność komercyjną.
Stolica nie od dziś przyciąga inwestorów budujących centra danych. Jednakże planowane w Regułach wielkoskalowe centrum danych o mocy około 126 MW byłoby jednym z największych tego typu obiektów w kraju.
„Zaczęliśmy zadawać trudne pytania”
Od czterech lat mieszkańcy gminy Michałowice skupieni w Stowarzyszeniu Aktywnych Sąsiadów zgłaszają swoje uwagi do dokumentacji przygotowanej przez inwestora.
– Na pierwszym spotkaniu słuchaliśmy, nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Na drugim zaczęliśmy zadawać trudne pytania – wspomina Marta Tymoszuk z SAS.
Na planach przedstawionych przez inwestora widać cztery budynki, ale na razie procedowane jest pozwolenie na pierwszy z nich. Zdaniem mieszkańców w ten sposób rozdrabnia się rzeczywisty, skumulowany i negatywny wpływ całej inwestycji na środowisko.
Tymoszuk podkreśla, że jeden mniejszy budynek byłby do zaakceptowania. – Ale jeżeli później dobudują kolejne trzy wielkie hale, nie będziemy mieć nad tym żadnej kontroli – martwi się.
– Centra danych o takiej mocy zużywają tyle energii, ile miasta liczące 200 000 mieszkańców – dodaje Tomasz Ciechomski z SAS.
A w gminie, jak mówi, nie ma miesiąca, żeby ktoś nie narzekał na problemy z prądem.
– Najczęściej są to mikrowyłączenia. Niedawno zdarzyło się też, że ktoś w gminie nie miał prądu przez cztery doby – słyszę.
Mieszkańcy: Wielkoskalowe centrum danych to zbyt dużo
Dom Tomasza Ciechomskiego od miejsca potencjalnej budowy dzieli kilkaset metrów. Gdy siedzimy na werandzie, w ciągu dwóch godzin słyszę kilka przejeżdżających pociągów i lecących tuż nad nami samolotów. Już te dźwięki są w stanie lekko zagłuszyć naszą rozmowę.
– Tuż obok tej działki biegnie gazociąg oraz linia kolejowa, a niedaleko znajduje się lotnisko Okęcie. W dzisiejszych niespokojnych czasach nietrudno wyobrazić sobie akty sabotażu, a przecież to centrum ma być jednym z największych w Polsce – mówi o swoich wątpliwościach Ciechomski.
Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim na prośbę o ocenę inwestycji pod kątem wpływu na bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej odpowiedział, że trudno o takową, dopóki obiekt nie powstanie.
Mieszkańcy opowiadają o kolejnych potencjalnych problemach – działanie wysoce energochłonnego centrum danych może generować hałas i powodować problemy z ciśnieniem wody w kranach.
Inwestor na swojej stronie pisze, że centrum wykorzystywać będzie chłodzenie w obiegu zamkniętym, tzn. woda dostarczana ma być z innego przyłącza niż osiedla, co ma nie wpływać na poziom wód gruntowych.
Hillwood podpisał umowy na dostawy energii elektrycznej (przydział mocy) z firmą Stoen oraz na dostawy wody i odbiór ścieków z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie Spółka Akcyjna.
Jednak to za mało – mieszkańcy nadal obawiają się, że wielkoskalowe centrum danych to zbyt duża inwestycja w tym miejscu.
Pojawia się zatem pytanie: czy Hillwood bierze pod uwagę możliwość stworzenia w Regułach mniejszego kompleksu data center niż ten obecnie planowany?
„Koncepcja inwestycji została już istotnie zmodyfikowana po wysłuchaniu uwag i oczekiwań mieszkańców. Planowane budynki zostały zmniejszone i przesunięte w kierunku Alei Jerozolimskich, dzięki czemu będą znajdowały się znacznie dalej od zabudowy mieszkaniowej, niż zakładano w pierwotnej koncepcji. Projekt uzupełniono również o rozbudowaną zieleń buforową, która dodatkowo oddzieli inwestycję od najbliższego otoczenia. Inwestycja będzie realizowana etapami” – czytamy w odpowiedzi wysłanej przez biuro prasowe Hillwood.
„Bez centrów danych nie ma nowoczesnej gospodarki”
Członkowie SAS, z którymi rozmawiam, podkreślają, że nie są przeciwni centrom danych, uważają jednak, że powinny być budowane w sposób zrównoważony. Czyli jaki?
– Chłodzenie tylko w obiegu zamkniętym, zużywanie energii w minimalnych ilościach, bezpieczna odległość od domów, żeby uniknąć wpływu hałasu z agregatów i urządzeń chłodzących, zanieczyszczenia światłem – wymienia Tomasz Ciechomski.
Jak zauważa Marek Magryś, dyrektor Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet AGH w Krakowie, centra danych są dziś tym, czym kilkadziesiąt lat temu były elektrownie i sieci telekomunikacyjne – podstawową infrastrukturą, bez której nie da się rozwijać nowoczesnej gospodarki. W związku z tym nie powinniśmy myśleć o centrum danych wyłącznie jak o hali pełnej serwerów.
– To element infrastruktury krytycznej i jednocześnie warunek rozwoju gospodarczego. Jeżeli chcemy mieć w Polsce nowoczesny przemysł, konkurencyjne firmy technologiczne, sprawną administrację cyfrową czy własne rozwiązania AI, musimy mieć dostęp do odpowiedniej infrastruktury obliczeniowej i danych – wyjaśnia.
Według Marka Magrysia w Polsce można tworzyć centra danych, których obecność nie będzie uporczywa dla okolicznych mieszkańców.
Trzeba jednak zmienić sposób myślenia o ich lokalizacji – duże centrum danych powinno być planowane jako element większego systemu, energetycznego, przemysłowego i przestrzennego, a nie jako „inwestycja, którą po prostu stawia się na wolnej działce„.
– Najważniejsze jest odpowiednie oddalenie od zwartej zabudowy mieszkaniowej oraz bardzo dobre przygotowanie infrastrukturalne terenu – mówi Magryś.
Ekspert zgadza się z mieszkańcami: – Trzeba uwzględnić hałas urządzeń chłodniczych, kwestie bezpieczeństwa czy zapotrzebowanie na energię i wpływ na lokalną sieć energetyczną – wymienia.
Najbardziej perspektywiczne, tłumaczy, są tereny przemysłowe i poprzemysłowe, obszary dobrze skomunikowane, z dostępem do sieci energetycznej napięć i światłowodów, a jednocześnie odpowiednio oddalone od gęstej zabudowy mieszkaniowej.
Ważna jest również technologia samego centrum. – Można projektować systemy chłodzenia bardziej efektywne energetycznie i ograniczające zużycie wody, wykorzystywać energię ze źródeł niskoemisyjnych i zagospodarowywać ciepło odpadowe – mówi ekspert.
Magryś podkreśla, że nie jest zwolennikiem ani bezwarunkowego przyciągania każdego centrum danych, ani blokowania takich inwestycji.
– Potrzebujemy rozsądnej selekcji. Jeżeli centrum danych jest dobrze zaprojektowane, właściwie zlokalizowane, efektywne energetycznie i powiązane z rozwojem lokalnej gospodarki, może być bardzo wartościową inwestycją. Jeżeli natomiast jego jedynym efektem jest ogromne zużycie energii i obciążenie lokalnej infrastruktury, bez istotnych korzyści dla regionu, powinniśmy się nad taką inwestycją poważnie zastanowić – podsumowuje.
Amerykanie protestują. Nie chcą centrów danych
Nieco inaczej na kwestię sąsiedztwa centrów danych patrzy Krystian Pypłacz, członek stowarzyszenia Polish Data Center Association (PLDCA). Według niego nie jest ono uciążliwe.
– Pod względem poziomu hałasu czy emisji wywierają mniejszy wpływ na otoczenie niż standardowe hale magazynowe – głównie ze względu na brak intensywnego ruchu samochodów ciężarowych – tłumaczy.
Mieszkańcy okolic, w których planowane są budowy centrów danych – a obawy mają nie tylko mieszkańcy Reguł, kilka dni temu w podobnej sprawie protestowano w pobliskim Piasecznie – obserwują to, co w temacie dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie z różnych części kraju protestują przeciwko takim inwestycjom w ich sąsiedztwie.
Krystian Pypłacz uważa, że protestujący w Polsce „powielają narracje przeniesione z rynku amerykańskiego”.
Według niego trudno porównywać nasze podwórko z tym zza oceanu, bo w USA branża funkcjonuje w „zupełnie innej skali, w odmiennych realiach legislacyjnych i przepisach dotyczących ochrony środowiska, co powoduje stosowanie innych rozwiązań technologicznych”.
– Popularny mit o „wysuszaniu okolicznych terenów” to bezrefleksyjna kalka z Ameryki Północnej, gdzie na dużą skalę stosuje się chłodzenie ewaporacyjne (odparowujące wodę) oraz pobór wód podziemnych. W kraju dominują obiekty z chłodzeniem w układzie zamkniętym – działającymi podobnie jak układy klimatyzacji w domu, w biurze lub samochodzie – w których zużycie wody jest znikome lub wręcz zerowe – wyjaśnia.
Ekspert PLDCA wskazuje dodatkowo na raport „Gospodarczy wpływ sektora Data Center w Polsce”, przygotowany przez PLDCA we współpracy z PwC.
Jak czytamy w nim, w 2025 roku sektor wygenerował 10,6 mld zł wartości w polskiej gospodarce oraz 4,3 mld zł wpływów fiskalnych, obejmujących m.in. podatki lokalne zasilające budżety samorządów.
Co dalej z centrum danych w Regułach?
Na początku września wójt Gminy Michałowice nałożyła na firmę Hillwood obowiązek sporządzenia pełnego raportu o oddziaływaniu na środowisko dla najmniejszego (o mocy 12 MW z planowanych łącznie 126 MW) z czterech projektowanych centrów danych w Regułach.
Raport ten będzie musiał uwzględniać również skumulowane oddziaływanie tej inwestycji wraz z pozostałymi planowanymi centrami danych.
– Co z tego, że oni robią piękne foldery, jeżeli to są tylko materiały marketingowe, które mają robić dobre wrażenie. Nie wiemy, co tak naprawdę będzie się tam działo – mówi Marta Tymoszuk.
– Gdy ktoś sprowadzał się tu kilkanaście lat temu nie zdawał sobie sprawy z tego, jak szybko i brutalnie może rozwijać się ta okolica. Postęp technologiczny jest tak bezwzględny, biznes się nie liczy z niczym – dodaje.
Tomasza Ciechomskiego także nie przekonują udogodnienia dla mieszkańców, które proponuje Hillwood.
– Wyobraża pani sobie wspinanie po ściance przy agregatach? Chyba w maseczce antysmogowej i w stoperach, o ile ochrona wpuści – pyta z przekąsem.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]
-
Kradną dane Polaków, potem chcą okupu. Tak hakerzy prowadzą „negocjacje”
-
Nasze dane w rękach gigantów. „Wszyscy jesteśmy w tym mechanizmie”












