- W Polsce stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy.
- USA nie mówią o wycofaniu wojsk z Polski, lecz o anulowaniu planowanej rotacji ok. 4 tys. żołnierzy.
- Decyzja ma wpisywać się w szerszy przegląd obecności USA w Europie. Waszyngton oczekuje, że europejscy sojusznicy przejmą większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
W piątek Agencja Reutera poinformowała, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Chodziło o 2. Pancerną Brygadową Grupę Bojową 1. Dywizji Kawalerii z Fort Hood w Teksasie. Agencja AP podkreślała, że była to decyzja o wstrzymaniu wysłania jednostek, a nie natychmiastowe wycofanie żołnierzy już obecnych w Polsce. Odbyło się to pomimo tego, że część sprzętu, który miał przyjechać wraz z żołnierzami do Polski, był już w drodze lub nawet dotarł na nasze terytorium.
Najpierw Niemcy, potem Polska
W Kongresie gen. Christopher LaNeve tłumaczył, że po konsultacji z gen. Alexusem Grynkewichem, dowódcą sił USA i NATO w Europie, uznano, iż „najbardziej sensowne” będzie niewysyłanie właśnie tej brygady do Europy.
Wcześniej zapadła decyzja o wycofaniu kilku tysięcy żołnierzy z Niemiec. Pentagon zapowiedział wycofanie ok. 5 tys. żołnierzy z terytorium naszego zachodniego sąsiada w ciągu 6-12 miesięcy. Pretekstem do podjęcia tej decyzji miała być burzliwa wymiana zdań między kanclerzem Friedrichem Merzem i prezydentem USA Donaldem Trumpem.
„Sprawa jest delikatna, jeśli chodzi o wycofywanie wojsk amerykańskich z niektórych państw europejskich. Jak państwo pamiętacie, pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy też groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii. Chyba nie powinniśmy, jako państwo podbierać (…) Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania współpracy na poziomie europejskim” – komentował wówczas premier Donald Tusk. Wypowiedź wywołała falę krytyki ze strony prawicowych polityków z Jarosławem Kaczyńskim na czele.
PAP przypomina, że po zapowiedzi wycofania ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec Donald Trump został zapytany, czy mogliby trafić na stałe do Polski. Odpowiedział, że to możliwe. Kosiniak-Kamysz deklarował natomiast, że Polska jest gotowa przyjąć kolejnych żołnierzy USA „w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy”.
Decyzja Pentagonu wywołała niepochlebne komentarze w USA. „Wall Street Journal” informuje, że krytykowali ją zarówno republikańscy, jak i demokratyczni członkowie Kongresu. Zarzucali decydentom brak konsultacji i przejrzystości w podejmowaniu tak ważnych dla NATO decyzji.
Czego jeszcze nie wiemy na pewno?
W Polsce i innych krajach NATO pojawiły się obawy, że ta decyzja to początek stałej redukcji wojsk amerykańskich w Europie. Polski rząd przekonuje jednak, że chodzi o sprawy logistyczne. – Otrzymałem zapewnienie, i to jest też dla mnie ważne, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o współpracę polsko-amerykańską – podkreśla premier Tusk. Dodał, że jest w kontakcie z przedstawicielami strony amerykańskiej i NATO.
Wiadomo też, że Waszyngton prowadzi przegląd obecności wojskowej. AP opisuje decyzję jako element działań prezydenta Donalda Trumpa zmierzających do ograniczenia amerykańskiej obecności w Europie, ale Pentagon nie przedstawił publicznie pełnej mapy zmian, nie ma też oficjalnego potwierdzenia tych informacji.
Portal NOTUS podał, że Pentagon planuje obniżyć rangę dowództwa US Army odpowiedzialnego za Europę i Afrykę, z siedzibą w Wiesbaden. To, zdaniem autorów, byłby sygnał szerszej przebudowy amerykańskiej obecności wojskowej w regionie, ale na razie to tylko doniesienia medialne. Podobnie jak w przypadku pozostałych informacji przekazywanych w tym zakresie przez media, wciąż brakuje potwierdzenia z Pentagonu.
Strategiczne działania USA i NATO
Amerykanie od kilku lat sygnalizują potrzebę większego zaangażowania w regionie Indo-Pacyfiku. Już w dokumentach strategicznych NATO z 2020 roku pojawiały się założenia, że USA będą przesuwać część uwagi z Europy na tamten region.
Europa ma brać większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Ta teza to stały element polityki USA, szczególnie za administracji Trumpa. Polska podkreśla z drugiej strony, że wydaje bardzo dużo na obronność i jest jednym z najbardziej wiarygodnych sojuszników w NATO. Podkreślają to też amerykańscy eksperci. Twierdzą też, że decyzja ta zaskoczyła nie tylko Polaków, ale również cały Sojusz.
Amerykański analityk Hal Kempfer przekonywał jednocześnie na antenie Fox, że wojna z Iranem okazała się na tyle kosztowna dla Stanów Zjednoczonych, że decyzja o wstrzymaniu rotacji w Polsce, może wynikać z braku funduszy.
Z drugiej strony Polska pozostaje ważnym punktem logistycznym USA w Europie. W kraju działa stała struktura U.S. Army Garrison Poland, a obecność żołnierzy jest połączona z rozbudową jej infrastruktury.
Rząd uspokaja: żołnierze są i będą
– Nie zmniejsza się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce. Pracujemy zarówno nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych wojska amerykańskiego stacjonującego w Polsce – zapewnia szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.
Podobnie wypowiadał się rzecznik rządu Adam Szłapka. Przekonywał on w RMF FM, że Warszawa ma zapewnienia, że reorganizacja amerykańskiej obecności wojskowej w Europie nie powinna objąć Polski. – Wojska amerykańskie w Polsce są i będą. I to jest, myślę, że najważniejsza informacja – stwierdził.
Prezydent Karol Nawrocki spotkał się w piątek z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem sztabu generalnego gen. Wiesławem Kukułą. „Prezydent wyraźnie podkreślił, że proces zwiększania obecności wojsk USA w Polsce należy wspierać i oczekuje w tej kwestii współpracy ze strony wszystkich ośrodków władzy” – poinformował szef BBN Bartosz Grodecki.
Opozycja: rząd ma przestać udawać, że nic się nie dzieje
PiS traktuje sprawę jako politycznie bardzo poważną. Przemysław Czarnek zapowiedział interpelacje i interwencje poselskie. – Dość udawania, że nic się nie dzieje; prosimy o natychmiastowe odpowiedzi w tym chaosie informacyjnym, co się stało? Kiedy mieliście informacje? Jakie to są informacje? Co będzie dalej z wojskami amerykańskimi w Polsce? – mówił wiceprezes PiS.
Jarosław Kaczyński napisał z kolei, że Polacy chcą wiedzieć, co dalej z bezpieczeństwem kraju, i oskarżył rząd Donalda Tuska o zniszczenie relacji z USA.
W Polsce budują się amerykańskie bazy
To prawdopodobnie najsilniejszy kontrargument używany przez komentatorów.
W Polsce wciąż powstają nowe obiekty dla armii USA. Wrocław, Powidz, Łask i Drawsko Pomorskie mają być objęte inwestycjami infrastrukturalnymi dla wojsk amerykańskich. Według branżowych informacji koszt czterech baz to ok. 2 mld zł, a sama inwestycja we Wrocławiu ma kosztować ok. 750 mln zł.
To ona ma największe znaczenie logistyczne. Chodzi o tzw. Airport of Debarkation, czyli bazę przeładunkową zdolną obsługiwać największe amerykańskie samoloty transportowe, w tym C-5 Galaxy. Polska Zbrojna podaje, że baza ma być gotowa na przyjęcie takich maszyn za trzy lata. Jej budowa rozpoczęła się wiosną tego roku.











