29 czerwca zmarł Dariusz Oskroba, gigant, który z małej piekarni zrobił piekarniczo-cukierniczą potęgę z miliardem rocznych obrotów. Nie dożył nawet emerytury. Miał 64 lata.
W marcu zmarł Marian Koral, który ze skromnej lodziarni stworzył, wraz z bratem, europejską lodową potęgę. Miał 74 lata.
Takich przykładów z ostatnich miesięcy jest dużo więcej. Na naszych oczach odchodzi całe pokolenie polskich przedsiębiorców, którzy z małych zakładów zbudowali potężny biznes.
Pożegnania z biznesem
W lutym zmarł Jan Smoleński, potentat branży rolniczej, który stworzył Ampol-merol. Miał 78 lat.
Ampol-Merol jest jednym z w kraju dystrybutorów środków do produkcji rolnej. Oferuje nasiona, nawozy, środki ochrony roślin. Skupuje płody rolne, pakuje plony, sprzedaje pasze i koncentraty dla zwierząt. Spółka została założona w 1992 r. w Wąbrzeźnie w województwie kujawsko-pomorskim. Z małego zakładu przekształciła się w rolniczego giganta z siecią kilkudziesięciu własnych oddziałów w całym kraju. Rocznie generuje grubo ponad miliard złotych przychodów. Ampol-Merol od lat regularnie występuje w najważniejszych rankingach tygodnika „Wprost”, m.in. Liście 200 największych polskich firm, Liście Gepardów, czyli najdynamiczniej rozwijających się przedsiębiorstw w kraju czy Złotej Setce Polskiego Rolnictwa.
W grudniu zmarł Leszek Gierszewski, twórca Druteksu, jednego z największych producentów okien w naszej części Europy. Miał 75 lat. Na tegorocznej Liście 100 najbogatszych Polaków zastąpiła go żona, Kamila Gierszewska, która stała się drugą najbogatszą kobietą nad Wisłą.
W październiku zmarł Maciej Adamkiewicz, współtwórca Adamedu, największej firmy biotechnologicznej w Polsce. Miał zaledwie 59 lat.
Również w październiku zmarła Barbara Komorowska, twórczyni Bakomy, której nazwa wzięła się zresztą od pierwszych liter jej imienia i nazwiska. Miała 77 lat.
Artyści najdłużej, przedsiębiorcy najkrócej
Żaden ze zmarłych bohaterów Listy 100 nie dożył do 79 lat, czyli przeciętnej długości życia w Polsce. Już kilka lat temu pisano, kto najdłużej pobiera emerytury w Polsce – najdłużej artyści, najkrócej przedsiębiorcy, którzy umierają po prostu za młodo.
„Między innymi dlatego, że nie mają prawa do wcześniejszych emerytur. Ale wpływ na to ma także tryb pracy i związany z nią stres”
– tłumaczyła dr hab. Wiktoria Wróblewska z SGH.
To, co w takich trudnych chwilach może być jakimś pocieszeniem to, że firmy bohaterów Listy 100 najbogatszych, którzy zmarli, trwają. Są w rękach rodziny, nowego pokolenia, nie zostały sprzedane za granicę, a dalej pozostają polskim kapitałem.
Wyzwaniem jest na pewno sukcesja, która wciąż w polskich firmach odbywa się w bólach. Według wszelakich badań i raportów zaledwie w kilku procentach przypadków kończy się ona sukcesem. W chwilach kolejnych doniesień o śmierci największych polskich przedsiębiorców, można mieć jedynie apel do wszystkich innych, żeby zabezpieczyli swoje firmy i rodziny na przyszłość.


