To, kiedy dokładnie rozpoczyna się i kończy czas pracy, od lat jest przedmiotem sporów między pracownikami a pracodawcami. Wątpliwości dotyczą zwłaszcza czynności wykonywanych przed rozpoczęciem właściwych obowiązków lub już po ich zakończeniu, takich jak przebranie się w odzież roboczą, kąpiel czy dojście do stanowiska pracy. Najnowsze stanowisko Sądu Najwyższego potwierdza, że nie zawsze można je automatycznie wyłączyć z czasu pracy.
Kiedy zaczyna się czas pracy?
Zgodnie z Kodeksem pracy czasem pracy jest okres, w którym pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania obowiązków służbowych. Choć definicja wydaje się jednoznaczna, jej stosowanie w praktyce od dawna budzi liczne spory.
Najwięcej wątpliwości dotyczy sytuacji, gdy pracownik przed rozpoczęciem właściwych obowiązków musi wykonać określone czynności organizacyjne. W zależności od charakteru pracy może chodzić o przebranie się w odzież ochronną, przygotowanie sprzętu czy dotarcie do miejsca wykonywania obowiązków znajdującego się na rozległym terenie zakładu.
Sąd Najwyższy przypomniał wcześniejsze orzecznictwo
W postanowieniu z 21 maja 2025 r. Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie dotyczącej m.in. przebierania się i kąpieli pracownika. Jednocześnie przypomniał utrwaloną linię orzeczniczą, zgodnie z którą do czasu pracy mogą być zaliczane również okresy, w których pracownik pozostaje gotowy do świadczenia pracy, ale z przyczyn organizacyjnych leżących po stronie pracodawcy nie wykonuje jeszcze swoich podstawowych obowiązków.
Sąd odwołał się także do wcześniejszych wyroków dotyczących m.in. operatorów koparek wielonaczyniowych oraz pracowników kolei. W obu przypadkach uznano, że czas niezbędny na dojazd do miejsca wykonywania pracy lub przemieszczanie się wynikające z charakteru obowiązków również może stanowić czas pozostawania do dyspozycji pracodawcy.
Nie każda minuta na terenie zakładu będzie czasem pracy
Jednocześnie w orzecznictwie funkcjonuje również odmienny pogląd. Zgodnie z nim samo przebywanie na terenie zakładu pracy nie oznacza jeszcze wykonywania pracy. W takim ujęciu czas potrzebny na dojście do stanowiska czy przebranie się nie zawsze podlega wliczeniu do czasu pracy.
Ostateczna ocena zależy więc od okoliczności konkretnej sprawy oraz od tego, czy wykonywane czynności są niezbędne do realizacji obowiązków służbowych i wynikają z organizacji pracy przyjętej przez pracodawcę. To właśnie dlatego podobne spory nadal trafiają do sądów.
Dlaczego to ważne dla pracowników?
Rozstrzygnięcie kwestii czasu pracy ma bezpośredni wpływ na wynagrodzenie, w tym na ewentualne rozliczanie godzin nadliczbowych. Jeśli określone czynności zostaną uznane za element czasu pracy, pracownik może mieć prawo do dodatkowego wynagrodzenia lub rekompensaty.
Stanowisko Sądu Najwyższego pokazuje, że przy ocenie takich sytuacji kluczowe znaczenie ma nie sama obecność w zakładzie pracy, lecz to, czy pracownik w danym czasie pozostaje faktycznie do dyspozycji pracodawcy i wykonuje czynności niezbędne do realizacji powierzonych mu obowiązków.












