-
W Opolu zauważono daniela z siatką na głowie, która prawdopodobnie pochodzi z odpadów rolniczych.
-
Leśnicy alarmują, że takie przypadki to efekt zaśmiecania środowiska. Nie mogą jednak zwierzęciu pomóc, bo daniel porusza się po terenach należących do miasta.
-
Weterynarz wynajęty przez miejskich urzędników próbował kilkukrotnie pomóc zwierzęciu, ale bezskutecznie. Daniele to płochliwe zwierzęta o bardzo wyczulonych zmysłach słuchu i węchu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Leśnicy z Nadleśnictwa Opole mówią wprost: jest to ofiara zaśmiecania terenu. „Nie poradzi sobie sam, nie wiemy ile czasu już z tym funkcjonuje” – komentują. Zwierzę zostało zauważone przez mieszkańców dzielnicy Opole Bierkowice na zachodzie miasta, niedaleko pól uprawnych. To „kolejny przykład jak śmieci w lesie zagrażają zwierzętom” – alarmuje nadleśnictwo.
Opole. Daniel zaplątał się w siatkę z odpadów rolniczych
Daniel zaplątał się najprawdopodobniej w odpady powstające przy pracach w polu. Może to być siatka rolnicza używana do owijania bel siana i słomy lub pozostałości worka typu big bag. Narzędzia te – choć pomocne w pracy – wykonane są z tworzyw sztucznych, które nie rozkładają się w środowisku i stanowią zagrożenie dla zwierząt, co dobitnie pokazuje przykład daniela z Opola.
Jak relacjonuje „Nowa Trybuna Opolska”, pomoc zwierzęciu może być jednak problematyczna. Leśnicy umywają ręce, bo daniel porusza się w granicach miasta, a nie w ich lasach. Dlatego opieka nad samcem leży w gestii urzędników.
Miasto zleciło interwencję weterynarzowi, ale to również może być trudne. Zwierzęciu trzeba podać środek nasenny z odległości ok. 20 metrów. A jeleniowate – takie jak daniele – są z natury płochliwe. Nie wspominając o tym, że mamy do czynienia z osobnikiem dodatkowo zestresowanym nietypowym przedmiotem, który utrudnia mu normalne funkcjonowanie.
Weterynarz już kilka razy próbował pomóc danielowi z „peruką”. Póki co bezskutecznie
Potwierdza to w rozmowie z „Nową Trybuną Opolską” nadleśniczy Marek Cholewa z Nadleśnictwa Opole. Jak przypomina, daniele mają bardzo dobry słuch i węch, więc podejście do nich jest trudne. Weterynarz zatrudniony przez miasto miał podejmować takie próby już kilkukrotnie – za każdym razem bez skutku. Potwierdził to Sebastian Smoliński, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta w Opolu.
Co dalej z danielem z Opola, który zaplątał się w siatkę? Urzędnicy zapowiadają, że lekarz weterynarii będzie próbował podejść do zwierzęcia do skutku. Nadzieja jest też w naturze – zimą daniele zrzucają poroże, więc być może wtedy zwierzęciu uda się pozbyć śmieci z głowy, o ile weterynarz nie zrobi tego wcześniej.
Daniele żyją w stadach, a dorosłe samce – samotnie lub w niewielkich grupach. W ich życiu dużą rolę odgrywają zapach i dźwięk, które służą m.in. do komunikacji między osobnikami. Populacja tego gatunku w Polsce wynosi ok. 35 tys. osobników i powoli się odradza – w latach 80. danieli było zaledwie ok. 2,3 tys. Myśliwi mogą polować na te zwierzęta od września do końca lutego (byki i cielęta) lub do połowy stycznia (łanie).












