-
Donald Trump ogłosił wycofanie tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec, co wywołało liczne komentarze w niemieckich mediach.
-
Jako istotny problem komentatorzy wskazują również rezygnację ze stacjonowania w Niemczech amerykańskich rakiet średniego zasięgu.
-
W ocenach pojawia się opinia, że bezpieczeństwo Europy pozostaje zależne od decyzji USA i brakuje niezależnych europejskich zdolności obronnych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W niemieckich dziennikach dominują komentarze dotyczące ogłoszenia przez prezydenta USA wycofania z Niemiec tysięcy amerykańskich żołnierzy.
Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że 5 tys. żołnierzy, których wycofanie ogłosił początkowo Pentagon, na papierze nie wydaje się zbyt wielką liczbą. „Jednak pomijając fakt, że Trump zapowiada już większe wycofanie, istotne jest to, czy opuszczą oni jedynie Niemcy, czy też całą Europę” – zwraca uwagę komentator.
„Putin widzi, jak NATO ulega erozji”. Żołnierze USA opuszczają Niemcy
Jak podkreśla, nasz kontynent nadal potrzebuje każdej amerykańskiej brygady. Jego zdaniem złą wiadomością jest również to, że do Niemiec nie mają być już przenoszone amerykańskie rakiety średniego zasięgu.
„W tym zakresie Europa ma poważną lukę w zdolnościach operacyjnych. Rząd Niemiec może się oszukiwać, być może również niemiecką opinię publiczną, ale z pewnością nie Putina. On widzi, jak NATO ulega erozji” – konkluduje frankfurcki dziennik.
Decyzja Trumpa ws. Niemiec. „Punkt krytyczny”
Monachijski dziennik „Sueddeutsche Zeitung” przytacza opinię eksperta wojskowego, Carla Masali, który tak komentuje najnowsze oświadczenia USA: – To już prawdziwy punkt krytyczny w stosunkach niemiecko-amerykańskich. Kwestie te nigdy wcześniej nie były podważane.
Gazeta zaznacza, że oprócz wycofania co najmniej 5. tysięcy spośród 39 tys. żołnierzy amerykańskich, za większy problem uznaje się planowaną rezygnację ze stacjonowania w Niemczech amerykańskich rakiet. Ich rozmieszczenie w Niemczech zaplanowano pierwotnie na 2026 rok.
Również ekspert ds. bezpieczeństwa Nico Lange, szef sztabu pod kierownictwem minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer (CDU), podkreśla w odpowiedzi na zapytanie „Sueddeutsche Zeitung”: – Jeśli nie pojawią się amerykańskie rakiety, potrzebujemy niemieckich lub europejskich, a przynajmniej niezależnych od decyzji amerykańskich, broni dalekiego zasięgu, która zapewni konwencjonalny środek odstraszający.
Merz niepotrzebnie się naraził? Prasa krytycznie o kanclerzu Niemiec
Dziennik „Frankfurter Rundschau” pisze, że ze strony kanclerza Friedricha Merza było to dyplomatycznie nierozsądne, że skrytykował prezydenta USA Donalda Trumpa za jego nieudolną strategię w wojnie z Iranem, narażając się tym samym niepotrzebnie na gniew narcyza z Białego Domu. „Jakby w stosunkach transatlantyckich nie było już wystarczająco dużo problemów” – ocenia.
Według autora komentarza Europejczycy powinni skupić się na tych obszarach, na które mają wpływ, i sprzeciwiać się Waszyngtonowi w kwestiach, w których jest to nieuniknione, jak w przypadku amerykańskich ceł karnych.
„Zbyt daleko idącym wnioskiem jest interpretowanie groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec jako represji ze strony Trumpa. Administracja amerykańska od dawna prowadzi ten proces, nierzadko przynosząc strategiczną korzyść bratowi duchowemu Trumpa, rosyjskiemu autokracie Władimirowi Putinowi” – czytamy we „Frankfurter Rundschau”.
Najpierw trzeba stanąć na nogi
Regionalny dziennik „Rhein-Zeitung” z Koblencji ocenia, że dopóki Niemcy nie staną ponownie na nogi pod względem gospodarczym, zmagają się z podziałami społecznymi, a obraz sytuacji dominuje skłócona koalicja rządowa, Berlin nie może stać się wpływowym graczem.
„Ludzie żądni władzy, tacy jak Trump, natychmiast wykorzystują słabość – co można było ostatnio zaobserwować w jego złośliwych uwagach pod adresem kanclerza Friedricha Merza” – diagnozuje gazeta.
Bezpieczeństwo Europy zależy od kaprysu
Z kolei „Augsburger Allgemeine” zauważa, że ogłaszając wycofanie amerykańskich żołnierzy, Donald Trump brutalnie przypomina rządowi Niemiec, jak bardzo bezpieczeństwo Europy nadal zależy od jego osobistych kaprysów.
„Liczba amerykańskich sił zbrojnych nie ma tu wcale tak decydującego znaczenia. Liczebność oddziałów ulega ciągłym zmianom – niezależnie od wybuchów gniewu Trumpa. Ponadto lokalizacje takie jak poligon w bawarskim Grafenwöhr czy węzeł komunikacyjny Ramstein mają dla Amerykanów tak duże znaczenie strategiczne, że amerykańskie siły zbrojne nie zrezygnowałyby z nich bez oporu” – ocenia komentator.
Czy zatem należy wykazać się większym spokojem? – zastanawia się. I odpowiada sobie: Niestety nie jest to takie proste. „W kontekście polityki bezpieczeństwa poważniejszym problemem jest bowiem fakt, że Stany Zjednoczone zrezygnowały również ze stacjonowania rakiet średniego zasięgu. Dopóki Europa nie wzmocni zasadniczo własnych zdolności obronnych, pozostaje podatna na szantaż” – czytamy.
Marta Przybylik-Wiśniewska, Deutsche Welle
-
Kuba grzmi po groźbach USA. Apelują do świata, chcą pilnej reakcji
-
Sprzeczne komunikaty z Białego Domu. Trump napisał o „zakończeniu wojny”













