-
Przeprowadzono interwencję w katowickiej papugarni, zabezpieczając ponad 130 papug.
-
Stwierdzono u ptaków objawy chorób i zaniedbania, a warunki były określane jako złe.
-
Właściciele papugarni i fundacja przedstawili rozbieżne stanowiska dotyczące przyczyn złego stanu ptaków oraz samej interwencji.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Działania odbywały się na terenie Papugarni w Katowicach, we współpracy z Prokuraturą Rejonową, Powiatowym Inspektoratem Weterynarii oraz Policją z wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą. W wyniku tej interwencji zabezpieczono ponad 130 papug różnych gatunków. Trafiły pod opiekę fundacji.
Dla nas – osób, które na co dzień walczą o dobro ptaków – to moment jednocześnie bolesny i przełomowy. Bolesny, bo skala problemu jest ogromna. Przełomowy, bo mamy nadzieję, że zamknięcie jednego z takich miejsc stanie się początkiem realnych zmian
Akcja w Katowicach. Odebrano 130 papug
Według relacji inspektorów wiele papug przebywało w bardzo złych warunkach. Na opublikowanych zdjęciach widać brudne pomieszczenia i zaniedbane klatki. U części ptaków stwierdzono problemy zdrowotne, m.in. uszkodzone lub przerośnięte dzioby i pazury, rany, wyłysienia czy oznaki chorób pasożytniczych. Fundacja Ptasia Przystań uważa, że stan wielu zwierząt był wstrząsający.
Śledztwo ws. tej papugarni trwa już od ubiegłego roku. Wcześniej odebrano już trzy papugi, których stan zdrowia wzbudził podejrzenia. Według opinii ekspertów zwierzęta mogły być już wtedy trzymane w niewłaściwych warunkach.
Część pracowników obiektu podczas interwencji utrudniała prowadzenie akcji i miała zachowywać się agresywnie wobec wolontariuszy. Pracownicy papugarni nie potrafili określić dokładnej liczby przebywających tam ptaków, a część z nich nie była odpowiednio oznakowana.
Ponad połowa z odłowionych ptaków posiadała widoczne objawy chorób lub zaniedbania (przerośnięte i zniekształcone dzioby, przerośnięte i zniekształcone pazury, zniekształcone palce, guzy, rany, wyłysienia, połamane pióra, zmiany w okolicach dziobów mogące świadczyć o zakażeniu świerzbem, zabrudzenia wokół kloaki, podejrzenie zaparcia jaja)
Właściciel papugarni oskarża fundację
Właściciele papugarni wydali oświadczenie, w którym tłumaczą, że od lat zajmują się ratowaniem porzuconych i ciężko chorych ptaków. Twierdzą, że wiele zwierząt trafiało do nich już w bardzo złym stanie i wymagało kosztownego leczenia z własnych środków. Zapewnili również o współpracy z organami ścigania.
Papugarnia oskarżyła także fundację oraz byłych pracowników o działanie motywowane „konfliktem personalnym”. Według przedstawicieli obiektu sposób przeprowadzenia akcji mógł narazić ptaki na stres i obrażenia, dlatego zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury dotyczącego możliwego znęcania się nad zwierzętami podczas interwencji.
Fundacja Ptasia Przystań stanowczo odrzuciła te zarzuty, zapewniając, że wszystkie ptaki zostały bezpiecznie przetransportowane zgodnie z zaleceniami dotyczącymi przewozu zwierząt. Obecnie papugi przechodzą szczegółowe badania prowadzone przez kilku weterynarzy.
„W związku z przejęciem papug, które fundacja zabezpieczyła na polecenie organów ścigania oraz Powiatowego Inspektoratu Weterynarii pragniemy poinformować, że fundacja nie była inicjatorem akcji. Akcja była przeprowadzona na podstawie nakazu wydanego przez prokuratora po wnikliwym postępowaniu policji i prokuratury, które trwało prawie rok. Organy ścigania posiadają dowody, które były podstawą przeprowadzenia interwencji. Fundacja jest jedynie podmiotem zabezpieczającym ptaki” – przekazała fundacja.
W Polsce dochodziło już do interwencji dotyczących złego traktowania egzotycznych ptaków i prowadzenia nielegalnych hodowli. Podobne akcje były prowadzone w przeszłości m.in. w województwach mazowieckim, dolnośląskim i małopolskim.













