Mimo że do wyborów parlamentarnych w Polsce pozostał ponad rok, już dzisiaj w badaniach opinii publicznej sprawdzane są różne warianty. W sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” zweryfikowano scenariusz, w ramach którego wystartowałaby dwie koalicje – pierwsza, czyli Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowa Lewica, Unia Centrum i Partia Razem oraz drugi, czyli Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej i Rozwój Plus.
Dwa bloki w wyborach? Starcie Tuska z Kaczyńskim. Nowy sondaż
55,41 proc. respondentów zadeklarowało, że poparłoby koalicję centrolewicową. Z kolei 43,1 proc. zamierzałoby oddać głos na koalicję prawicową.
Do sprawy odniósł się Sergiusz Trzeciak, politolog, autor książki „Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory”. Zdaniem eksperta prawdopodobieństwo starcia takich dwóch bloków jest „nikłe”. – Oczywiście system d’Hondta faworyzuje duże ugrupowania, ale dla mniejszych start w dużej koalicji oznacza utratę tożsamości na rzecz większego hegemona. W przypadku bloku prawicowego utworzenie tak dużej koalicji jest nie do pomyślenia ze względu na ugrupowanie Mateusza Morawieckiego, które nie zgodzi się na koalicję z Grzegorzem Braunem – ocenia w rozmowie z „Super Expressem”.
– Czym innym jest tworzenie koalicji rządowej po wyborach, a czym innym wspólnego bloku wyborczego. W przypadku koalicji rządowej pokusa objęcia władzy jest na tyle silna, że pojawia się znacznie większa skłonność do kompromisu i dogadywania się z ugrupowaniami, z którymi „niewiele nas łączy”. Z kolei start z jednej listy z tak różnorodnymi partnerami mógłby być całkowicie niezrozumiały dla wyborców – dodaje ekspert.












