Europoseł PiS oraz były szef Kancelarii Premiera podczas kadencji Mateusza Morawieckiego w środę 6 maja był gościem Beaty Lubeckiej w Radiu ZET. Jednym z tematów był unijny program SAFE, z którego Polska może otrzymać z 43,7 mld euro na sprzęt wojskowy. Jak informowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, odbywa się to za sprawą nisko oprocentowanych pożyczek z 10-letnim odroczeniem płatności i 45-letnim okresem spłaty. Dodatkowo 89 proc. środków ma trafić do ponad 12 tysięcy polskich firm. Umowa zostanie podpisana mimo weta prezydenta Karola Nawrockiego.
Dworczyk o SAFE: Wydamy w Polsce tylko niewielką część środków
– Uważam, że każdy instrument finansowy, który pozwalałby wydać środki na polskie uzbrojenie, na wzmocnienie potencjału obronnego polskich sił zbrojnych, trzeba pozytywnie ocenić. No ale nie można postawić tu kropki. Trzeba potem zacząć analizować, co w tym programie jest – powiedział Dworczyk w Radiu ZET. Jak podsumował, „po tej analizie należy stwierdzić, że ten dokument jako całość ma więcej wad niż zalet”.
Zdaniem europosła wadą programu jest „bardzo krótki horyzont czasowy, w którym trzeba podpisać te umowy, a następnie je zrealizować”. Jak zaznaczył, nie to jest jednak „kluczowy problem”. – W Polsce niestety, nawet jak mamy te nieliczne fabryki, to ich moce wytwórcze są tak ograniczone, że wydamy tutaj tylko niewielką część środków – ocenił Dworczyk. Jak dodał, „biorąc wszystko pod uwagę, bo do tego jeszcze dochodzą bardzo istotne kwestie, takie jak własność praw intelektualnych, jak możliwości wytwórcze, które mają niezwykłą wartość i niezwykłą wagę w czasie konfliktu, to nie jest dobry program”.
Obowiązkowe szkolenie wojskowe?
Podczas rozmowy pojawił się również wątek dotyczący przygotowania na wypadek konfliktu zbrojnego. – Dostosowane do potrzeb, czyli krótkotrwałe, ale intensywne szkolenie wojskowe, obowiązkowe dla każdego mężczyzny, absolutnie jak najszybciej powinno być przywrócone – powiedział Michał Dworczyk w Radiu ZET.
Jak zaznaczył, taka praktyka powinna jednak przebiegać na innych zasadach niż zasadnicza służba wojskowa. Przypomniał, że kojarzy się ona „z tak zwaną 'zetką’ sprzed 2009 roku, kiedy to została zawieszona”. – Taka służba nigdy nie powinna wrócić, bo ja sam służąc w 2002 roku, między innymi w rozpoznaniu 1 Warszawskiej Brygady Pancernej, napatrzyłem się na patologie, które zetka ze sobą niosła – powiedział Dworczyk.
Zdaniem europosła przywrócenie obowiązkowych szkoleń wojskowych nie byłoby możliwe w szybkim tempie. – Chodzi o brak infrastruktury i zasobów, żeby uruchomić szkolenia dla kilkudziesięciu nawet tysięcy, bo już nie mówię o całym roczniku, ale nawet dla kilkudziesięciu tysięcy osób rocznie trzeba przygotować infrastrukturę. Zaczynając od ciągów żywieniowych, gdzie trzeba przygotować jedzenie albo po prostu zabezpieczyć wyżywienie poprzez instruktorów, poprzez pasy taktyczne, środki bojowe, środki pozoracji, pola walki, mundury itd., itd. – wymieniał Dworczyk. Zaznaczył, że „tego wszystkiego przez lata niestety się pozbyliśmy i tego nie ma, więc to trzeba jak najszybciej zacząć odbudowywać”.
Redagowała Kamila Cieślik











