Jak relacjonuje rosyjska agencja TASS, na trybunach pojawił się Władimir Putin, który powitał weteranów tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Zarządził też uczczenie minutą ciszy poległych.
U boku rosyjskiego lidera pojawili się przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka i prezydent Kazachstanu, Kasym-Żomart Tokajew.
Podczas przemówienia inaugurującego paradę przywódca Rosji przekonywał, że „wyczyn” narodów Związku Radzieckiego jest dowodem na to, że oddanie ojczyźnie może łączyć miliony ludzi.
Wskazał też, że ZSRR miał „decydujący wkład” w pokonanie Niemiec w czasie II wojny światowej, ratując nie tylko swój kraj, ale i „świat”.
Dzień Zwycięstwa. Putin o działaniach w Ukrainie
Putin nawiązał też do wojny w Ukrainie, przekonując, że agresja na sąsiedni kraj jest „sprawiedliwa”. Wskazywał, że rosyjscy żołnierze prowadzą walki z „agresywną siłą” wspieraną przez wszystkie kraje NATO. – A mimo to nasi bohaterowie idą naprzód – mówił, cytowany przez AFP.
– Wielki wyczyn pokolenia zwycięzców inspiruje żołnierzy realizujących dziś cele Specjalnej Operacji Wojskowej (propagandowy rosyjski termin służący do określania wojny w Ukrainie – red.) – powiedział przywódca.
Paradą dowodzi naczelny dowódca Sił Lądowych Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Andriej Mordewiczow. W czasie pochodu przez Plac Czerwony po raz pierwszy przemaszerowali żołnierze Korei Północnej.

Parada Zwycięstwa inna niż do tej pory
Dzień przed planowaną paradą prezydent USA Donald Trump ogłosił trzydniowy rozejm między Rosją i Ukrainą, który trwać będzie od 9 do 11 maja. Jak zapowiedział, zawieszone zostaną wszystkie walki, a także przeprowadzona będzie wymiana jeńców w formacie „tysiąc za tysiąc”. Informację potwierdził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow.
Mimo to w tym roku obchody Dnia Zwycięstwa w Rosji wyglądają nieco inaczej niż zazwyczaj. Wszystko w związku z rzekomym zagrożeniem ze strony Ukrainy, którego obawiać ma się Moskwa.
Tradycyjne parady wojskowe odwołane zostały m.in. w Biełgorodzie, Woroneżu, Kursku, Leningradzie i Niżnym Nowogrodzie. Standardowego pokazu sprzętu wojskowego nie ma również w Moskwie. W przypadku stolicy, to pierwszy taki przypadek od 2007 r.
„Ze względu na obecną sytuację, kolumna sprzętu wojskowego nie weźmie udziału w paradzie” – napisano w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej.
Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego, Łączności i Mediów poinformowało także o czasowej blokadzie dostępu do internetu mobilnego i usług SMS. Wszystko to ma być rzekomo związane z potencjalnym zagrożeniem atakami dronowymi ze strony Sił Zbrojnych Ukrainy.
Rosja rozważa atak na Kijów? Dyplomaci „ostrzeżeni”
W związku z możliwym zagrożeniem w trakcie obchodów Dnia Zwycięstwa oficjalne oświadczenie wystosowało także rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zaapelowano w nim do ambasadorów przebywających obecnie w Kijowie, aby ci natychmiastowo opuścili stolicę Ukrainy.
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji stanowczo wzywa władze waszego kraju do potraktowania tego oświadczenia z najwyższą odpowiedzialnością i zapewnienia terminowej ewakuacji personelu (…) w związku z nieuchronnym odwetowym atakiem Sił Zbrojnych Rosji na Kijów” – stwierdziła Marija Zacharowa w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
Jak wyjaśniono, bezpośrednim powodem takiego apelu są słowa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wypowiedziane w trakcie szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Armenii. Ukraiński przywódca w drwiący sposób skomentował stan rosyjskiej obrony przeciwlotniczej i obawy Kremla o bezpieczeństwo defilady organizowanej na Placu Czerwonym.


