Tak właściwie to nie powinniśmy pisać Elżbieta, a Ela Glinka – jak sama woli być nazywana. Z wykształcenia magister inżynier budownictwa, po ukończeniu Wydziału Budownictwa, Mechaniki i Petrochemii w Płocku na Politechnice Warszawskiej.


Co więcej, w swoim CV ma wpisaną rolę pracownika w firmie budowlanej, jako kierownik ds. przygotowania produkcji. Bo przecież trzeba za coś żyć, a w kontekście sportu w Polsce, nie wszyscy mają tak fajnie, jak piłkarze z PKO BP Ekstraklasy…


Bieganie? To pasja Eli Glinki, którą rozwija od niespełna dekady. Regularne trenowanie Polka z rocznika 1993 rozpoczęła w 2018 roku. Jak się okazało, to była słuszna decyzja, która dzisiaj (tj. 14 sierpnia) może przynieść pozytywne efekty na lekkoatletycznych ME w Birmingham.

Polka zachwyci w biegu na 10 000 metrów? Ela Glinka to wielka inspiracja!


Lekkoatletykę od A do Z polska biegaczka trenuje od trzech sezonów. Zaczęło się od Adidas Runners Warsaw, a obecnie jest to reprezentacja Polski i nadal biegnie w barwach miasta stołecznego. Jako reprezentantka klubu Passion First Warszawa, gdzie pod okiem profesjonalnego trenera Mikołaja Raczyńskiego ambitna lekkoatletka realizuje swoje sportowe marzenia.


Efekty? Oszałamiające! Glinka w kwietniu b.r. została mistrzynią Polski w biegu na 10 000 m. W maju 2026 wygrała za to, jako pierwsza Polka w historii, Puchar Europy na tym samym dystansie.


„Hymn Polski na najwyższym stopniu podium to nagroda za lata ciężkiej pracy, szukania rozwiązań, podejmowania ryzyka, inwestowania, wątpliwości i momentów odbijania się od ściany. To też największa motywacja do dalszej pracy […] Dziękuję wszystkim, którzy są częścią tej drogi – wspaniałym Kibicom, bliskim i osobom, które od początku wierzyły we mnie i dmuchały w moje skrzydła” – napisała w mediach społecznościowych Glinka.


Glinka jest też mistrzynią Polski w biegu na 5 km. Mało? W przypadku mającej 33 lata zawodniczki mowa również o rekordzistce kraju na dystansie 10 km. Wynik 31:47 osiągnięty w hiszpańskiej Walencji w styczniu 2026 był zresztą poprawieniem… własnego rekordu (32:00), osiągniętego w listopadzie 2025 – podczas Biegu Niepodległości. A skoro jesteśmy przy warszawskich rezultatach, Glinka zwyciężyła również w marcowym 20. Półmaratonie Warszawskim z czasem 1:09:25, ustanawiając rekord życiowy i zapisując się na drugim miejscu w tabeli wszech czasów.


Polka została również wybrana Lekkoatletką Miesiąca (maj 2026) przez European Athletics. To był efekt świetnego występu podczas wspomnianego Pucharu Europy i zwycięstwa we włoskiej La Spezii.


Wielkim marzeniem Glinki jest start na igrzyskach w Los Angeles (2028). Polka chce przede wszystkim odczarować biegi długodystansowe dla Polski, oczywiście pod kątem sukcesów.


„Mam bardzo silną motywację. Będąc już trochę w tym środowisku, widzę, że wciąż niewiele osób wierzy w takie osiągnięcia. Mam też poczucie, że nadal za mało dzieje się, abyśmy jako kraj rozwijali biegi długie. Do mnie długo nikt nawet nie przyszedł z pytaniem, czego potrzebuję. Nie otrzymałam systemowego szkolenia, mimo że starałam się o nie. Do lutego tego roku nie miałam żadnego wsparcia poza wsparciem mojej firmy. Później otrzymałam pierwsze częściowe dofinansowanie obozu w Sierra Nevada. Ale nie zamierzam narzekać. Z całym teamem robimy wszystko, co możemy, wykorzystując to, co mamy. To cel nas napędza. Los Angeles to prawdopodobnie moja pierwsza i jednocześnie ostatnia szansa na występ w igrzyskach. Jestem ambitna i podchodzę do sportu bardzo profesjonalnie. Widzę, jak biega Europa, jakie wyniki osiągają zawodniczki, którymi od lat się inspiruję – a które w sobotę ukończyły bieg za mną. Dlaczego więc miałabym nie wierzyć, że też mogę biegać szybko? Jeśli dopisze zdrowie, spokój w życiu i odrobina szczęścia, wszystko jest możliwe. Po ostatnim Pucharze Europy jestem podwójnie zmotywowana” – mówiła Glinka w rozmowie z Michałem Chmielewskim z TVP Sport w maju b.r.


Najpierw jednak start na ME 2026. Ten już w piątkowy wieczór, dokładnie od g. 20:45 polskiego czasu. Jednego kibice mogą być pewni, Glinka da z siebie wszystko, jak robi za każdym swoim startem.

Lekkoatletyczne ME dla reprezentacji Polski. Za dwa lata w Chorzowie!


Polska kadra lekkoatletyczna uczestniczy w czempionacie Starego Kontynentu od jego pierwszej edycji. Czyli od 1934 roku, kiedy to rywalizacja była rozgrywana na stadionie imienia Mussoliniego w Turynie.


W zawodach rozegranych w roku 1934 startowali tylko mężczyźni. Za to pierwsze mistrzostwa dla kobiet rozegrano w 1938 roku w Wiedniu, a wspólnie obie płcie rywalizują od imprezy w Oslo w 1946 roku.


Jak na przestrzeni lat prezentowały się Polki i prezentowali Polacy? Najwięcej medali, bo aż 10 zdobyła nieodżałowana legenda – Irena Szewińska – w biegach sprinterskich i skoku w dal. Druga pod tym względem jest Anita Włodarczyk (rzut młotem), z pięcioma krążkami (cztery złote i jeden brąz).


Co ciekawe, dwa najlepsze występy (pod względem zdobytych medali) w dziejach lekkoatletycznych ME Polska zanotowała… równo 60 lat temu – podczas imprezy w Budapeszcie (1966) oraz zaledwie przed czterema laty, na imprezie w Monachium (2022). Na węgierskiej ziemi stanęło na 15 medalach, a w stolicy Bawarii było łącznie 14 krążków na koncie reprezentacji Polski.


A już za dwa lata lekkoatletyczne ME odbędą się w Chorzowie, na legendarnym Stadionie Śląskim.


Lekkoatletyczne ME 2026 potrwają do niedzieli (tj. 16 sierpnia) włącznie. Transmisje z imprezy można śledzić na antenach TVP1 i TVP2 oraz TVP Sport.

Share.
Exit mobile version