-
W Ełku przypadkowa osoba natrafiła na ciało mężczyzny, którego później zidentyfikowano jako policjanta lokalnej komendy.
-
Policja i prokuratura badają przyczyny śmierci. Zlecono między innymi sekcję zwłok. Śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
-
Zmarły aspirant pracował w oddziale prewencji, był przewodnikiem psa służbowego i brał udział w lekcjach o bezpieczeństwie dla uczniów ełckich szkół.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek. Nieopodal osiedla Konieczki w Ełku (woj. warmińsko-mazurskie) przypadkowy przechodzień zauważył ciało mężczyzny.
Do znaleziska doszło na terenie należącym do wojska. „Fakt” podkreślił jednak, że nie jest teren jednostki wojskowej.
Ełk. Przechodzień natknął się na ciało mężczyzny. Zmarłym okazał się policjant
Na miejsce wezwano służby. Przybyli na miejsce funkcjonariusze rozpoznali w zmarłym swojego kolegę z pracy. Okazał się nim 39-letni policjant z Komendy Powiatowej Policji w Ełku.
Na ten moment nie wiadomo, co dokładnie przyczyniło się do śmierci funkcjonariusza. Sprawę badają śledczy z Ełku, którzy m.in. zlecili wykonanie sekcji zwłok.
– Dopóki nie będziemy mieć wstępnych wyników sekcji, dopóty nie możemy powiedzieć nic o przyczynie śmierć mężczyzny. W tej sprawie wszczęto śledztwo w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci – powiedział w rozmowie z „Faktem” prok. Mirosław Ignatowicz z Prokuratury Rejonowej w Ełku.
Gazeta wskazała, że taki kierunek śledztwa jest obierany w przypadku niejasnych przyczyn i okoliczności zgonu. Oznacza to, że postępowanie jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko komuś. To, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy do śmierci policjanta przyczyniła się osoba trzecia, mają wyjaśnić służby.
Warmińsko-mazurskie. Nie żyje policjant. Pracował w oddziale prewencji
Dodajmy, że pogrzeb zmarłego policjanta zaplanowano na czwartek. Uroczystość odbędzie się w Ełku. Bliscy zmarłego zaapelowali do żałobników, aby nie przynosili kwiatów.
Aspirant pracował w policji od 14 lat. Był członkiem oddziału prewencji oraz przewodnikiem psa służbowego.
„Fakt” ustalił, że mężczyzna był znany m.in. wśród uczniów miejscowych szkół, których – w ramach lekcji o bezpieczeństwie – odwiedzał wraz z czworonogiem.


