Gianni Infantino nie krył entuzjazmu, podsumowując mundial 2026. Prezydent FIFA przekonywał, że mistrzostwa stały się wydarzeniem o globalnym znaczeniu, które znacznie wykraczało poza aspekty czysto sportowe.
– To coś więcej niż największe mistrzostwa świata w historii. To wydarzenie kulturalne, społeczne i sportowe o skali, jakiej świat jeszcze nie widział – mówił zachwycony prezydent FIFA.
Podczas spotkania z Donaldem Trumpem w Trump Tower w Nowym Jorku przekonywał, że turniej spełnił swoją najważniejszą misję: połączył ludzi z różnych części świata. – Amerykański sen, stał się rzeczywistością. Zjednoczyliśmy świat! – stwierdził.
Nie zabrakło również wyjątkowo ciepłych słów pod adresem Donalda Trumpa. Gianni Infantino podkreślał, że zaangażowanie amerykańskiego prezydenta miało ogromne znaczenie dla sukcesu imprezy.
– Nie potrzebuje pan, panie prezydencie, żeby ludzie pana komplementowali, ale ten mundial nie byłby takim niesamowitym sukcesem bez pana – mówił.
Donald Trump z kolei sugerował, że Stany Zjednoczone mogą ponownie ubiegać się o organizację kolejnych mistrzostw świata. – Tym razem pominiemy Meksyk i Kanadę. Gianni powiedział, że moglibyśmy to zrobić następnym razem w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Więc macie miły, krótki lot między meczami. Piłkarzom by się to spodobało – ogłosił polityk.
Amerykański prezydent również nie szczędził pochwał pod adresem turnieju. – To jedno z największych wydarzeń sportowych w historii. Mistrzostwa miały znaczenie nie tylko dla sportu, ale także dla globalnej polityki i relacji między narodami – przekonywał. – Powodzenia dla Hiszpanii i Argentyny w niedzielę. Niech wygra najlepsza drużyna – dodał Donald Trump, który wraz z szefem FIFA wręczy puchar zwycięzcom.
Te słowa nabierają szczególnego znaczenia w kontekście ostatnich napięć między Waszyngtonem a Madrytem. Premier Pedro Sanchez wielokrotnie krytykował politykę zagraniczną amerykańskiego przywódcy, m.in. w sprawie konfliktów na Bliskim Wschodzie.
Spór zaostrzyła decyzja hiszpańskich władz dotycząca amerykańskich baz wojskowych i brak zgody na wykorzystanie wspólnie użytkowanych baz wojskowych Rota Naval Base (morska) oraz Moron Air Base (lotnicza) do przeprowadzenia ataków na Iran. W odpowiedzi Trump miał polecić sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi zakończenie wszelkich transakcji handlowych z Hiszpanią.
Kolejnym punktem zapalnym pozostaje kwestia wydatków na obronność. Hiszpania nie zgadzała się na zwiększenie nakładów wojskowych do poziomu 5 proc. PKB, czego od sojuszników NATO domagał się Trump. Podczas lipcowego szczytu NATO w Ankarze amerykański prezydent określił nawet Hiszpanię mianem „najgorszego sojusznika” i groził konsekwencjami handlowymi. Później jednak złagodził swoje stanowisko.
Tymczasem hiszpański rząd potwierdził, że na trybunach podczas finału mundialu na MetLife Stadium w East Rutherford na przedmieściach Nowego Jorku pojawi się Pedro Sanchez, a w loży VIP zasiądzie król Hiszpanii Filip VI wraz z rodziną królewską.
Zaproszenie otrzymała również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, jednak ostatecznie nie pojawi się na stadionie. Jak przekazała rzeczniczka KE Paula Pinho, powodem są wcześniejsze zobowiązania.
Na finał nie przyleci także prezydent Argentyny Javier Milei. Według medialnych doniesień polityk zdecydował się obejrzeć spotkanie w domu ze względu na przesądy.
Jego obecność mogłaby dodatkowo podgrzać atmosferę wokół meczu. Relacje Mileia z Sanchezem od dawna pozostają napięte – argentyński przywódca wielokrotnie publicznie atakował hiszpańskiego premiera oraz jego żonę.













