10 Polaków znajduje się na liście wrogów Putina. Rosjanie ścigają naszych obywateli, liderów opinii, którzy w ocenie Kremla prowadzą działania groźne dla interesów Federacji Rosyjskiej. Listę otwiera nie kto inny jak prezydent RP Karol Nawrocki.
Ten sam Nawrocki, który od dawna krytykuje neoimperialną politykę Władimira Putina. Ostatni raz dał tego wyraz w mocnym wystąpieniu w ONZ.
Powiedzieć, że Nawrocki nie darzy Putina zbytnią estymą, to nic nie powiedzieć. Polski prezydent żywi wobec niego szczególną niechęć, a wręcz odrazę, co potwierdzają jego kolejne słowa.
Tyle tylko, że korespondencyjna wymiana nieuprzejmości to co innego niż stanięcie przed sobą twarzą w twarz.
Wiele wskazuje na to, że niebawem obydwaj panowie będą mieli taką „okazję”.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział po rozmowach w Nowym Jorku, że Władimir Putin zostanie zaproszony na grudniowy szczyt G20 na Florydzie. Rosyjska strona przyznała, że takie zaproszenie rzeczywiście dotarło i Moskwa jest za ten gest Amerykanom wdzięczna.
Problem w tym, że podobne zaproszenie już wcześniej otrzymał Karol Nawrocki. Polski prezydent od dłuższego czasu wybiera się na to wydarzenie, bo nie zamierza odrzucać inicjatywy Donalda Trumpa. Wspominał o tym w Nowym Jorku.
– Czas, by w G20 wybrzmiał również głos Europy Środkowej. Polska chce reprezentować region, który nie jest już peryferiami nadrabiającymi zaległości, lecz jednym z najbardziej dynamicznych obszarów wzrostu, innowacji i inwestycji. Trójmorze, infrastruktura północ-południe, bezpieczeństwo energetyczne i odporne łańcuchy dostaw – właśnie na tych fundamentach ma opierać się silniejsza pozycja Polski i całego regionu w światowej gospodarce – przekonywał Nawrocki w swoim wystąpieniu.
Mówiąc krótko: prezydent wybiera się na szczyt G20 na Florydzie. Pozostaje pytanie, czy z zaproszenia Amerykanów skorzysta też Putin. Temat wywołuje kontrowersje i liczne pytania w Europie.
– Należy pamiętać, że Rosja pozostaje członkiem G20. Ma zatem prawo do udziału w spotkaniach G20, w tym na szczeblu ministerialnym i przywódców – przypomniał rzecznik Komisji Europejskiej, ale dopytywany, w jaki sposób zachowa się wobec Putina szefowa KE Ursula von der Leyen, unikał odpowiedzi.
– Nie od nas będzie zależało, kto będzie funkcjonował w grupie G20, to my jesteśmy do niej doproszeni – tłumaczył prezydencki minister Marcin Przydacz.
– Nie byłoby chyba odpowiednio skuteczne, abyśmy my, jako zaproszony gość, weryfikowali listę gospodarzy tego wydarzenia […]. Kto przyjedzie na szczyt do Miami, to jeszcze jest pewnie przedmiotem dyskusji. Ja nie wiem, kto będzie finalnie reprezentował poszczególne państwa, wiem, że Polskę będzie reprezentował pan prezydent Karol Nawrocki – jednoznacznie wskazał Przydacz.
Nie ulega natomiast wątpliwości, że ewentualne przybycie Putina do USA byłoby dla polskiego prezydenta niezwykle kłopotliwe. W jaki sposób miałby się zachować? Już wiemy, że nie odmówi przyjazdu, ale jednocześnie musiałby się przygotować na bezpośrednie spotkanie z rosyjskim przywódcą, bo panowie mogliby zasiąść przy wspólnym stole.
– To będzie decyzja prezydenta Nawrockiego – mówi Interii dr Karol Chwedczuk-Szulc.
– Natomiast biorąc pod uwagę polską rację stanu, szczerze nie wiem, czy powinniśmy odmawiać, czy nie odmawiać, ale na pewno nie powinniśmy się bratać z ludobójcą – dodaje.
– Prezydent Nawrocki będzie w wyjątkowo trudnej sytuacji, dlatego że jest ciągle wymieniany i sam mówi o Trumpie jako o swoim największym sojuszniku. A Donald Trump jest osobą najbardziej odpowiedzialną za rozkładanie obecnie porządku międzynarodowego na świecie – uważa ekspert z obszaru stosunków międzynarodowych.
– Skrajna prawica w Polsce, której reprezentantem dla mnie jest też Karol Nawrocki, ma problem z tym sojuszem. To jest takie trochę rozdwojenie jaźni. Z jednej strony obrona porządku NATO i wsparcie porządku międzynarodowego opartego na prawie międzynarodowym, a z drugiej strony sojusz ze skrajnie prawicowym populistą, który ten porządek niszczy – dodaje rozmówca Interii.
Zaproszenie skierowane do Putina ze strony amerykańskiej z jednej strony dziwi, a z drugiej jest konsekwencją polityki prowadzonej przez USA.
– Dla Donalda Trumpa to nie jest nic nadzwyczajnego. Od początku deklarował, że z Putinem trzeba się dogadać, nawet kosztem Ukrainy. Pytanie oczywiście, jak nasi przedstawiciele zachowają się w tej sytuacji – zastanawia się Chwedczuk-Szulc.
Sytuacja jest oczywiście wyjątkowo niekomfortowa. Trump zaprasza Putina na salony, ale Rosjanin nie może oczekiwać ciepłego przyjęcia.
Nie tylko bowiem Polska, która na tym wydarzeniu będzie pełnić rolę gościa, ma krytyczny stosunek do Putina.
W spotkaniu w Miami wezmą udział choćby Emmanuel Macron, Giorgia Meloni czy Mark Carney. Wobec takiego składu Putin może po prostu uznać, że wizyta w USA jest dla niego nieopłacalna wizerunkowo i niepożądana.
– Może tak być, zdecydowanie – uważa dr Chwedczuk-Szulc.
– Putin też wie, że jest pariasem w świecie państw rozwiniętych. Wie, że jedynym graczem, którego tak łatwo udaje mu się rozgrywać – co widzieliśmy na przykład przy okazji spotkania na Alasce – jest Donald Trump – tłumaczy.
– Trump jest dla niego jak naiwne dziecko. To jest po prostu wymarzony adwersarz dla Putina. A cały Zachód zjednoczony, przynajmniej werbalnie, przeciwko Putinowi, to nie jest forum, na którym Putin może cokolwiek ugrać – przekonuje rozmówca Interii.
W tym roku szczyt G20 w Miami odbędzie się 14-15 grudnia.
Łukasz Szpyrka












