Prokuratura Okręgowa w Łodzi przedstawiła 31-letniej mieszkance Widzewa zarzut znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem i spowodowanie u niego uszczerbku na zdrowiu, co jest zagrożone karą do 10 lat więzienia. Poinformował o tym w poniedziałek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Paweł Jasiak, w rozmowie z PAP.


Zobacz wideo

Łódź. Matka podejrzana o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad niemowlęciem

Łódź. Matka podejrzana o znęcanie jest objęta dozorem

– W tej sprawie sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Kobieta została objęta dozorem policji. Teraz sąd rodzinny zdecyduje o dalszym losie dziecka. Na razie pięciomiesięczny chłopczyk, pierwsze dziecko kobiety, jest w szpitalu – powiedział PAP Paweł Jasiak.

To moje serduszka, dzieci najukochańsze – mówi Eugeniusz S., wychodząc z niewielkiego domu. Nie ma ganku, nie ma schodków – już nie dziwi, że maleńkie dziecko mogło wyraczkować samo na podwórko. Tu stało się to dwa razy. I dwa razy ojciec przejechał po synach autem. Policja zatrzymała jego partnerkę – pisze Agata Sawczenko na Wyborcza.pl.

„Znajoma zrobiła krzywdę swojemu dziecku”

Do zdarzenia doszło 26 sierpnia. Policję poinformowała kobieta, znajoma matki chłopca.

– Kobieta zadzwoniła na alarmowy numer 112 i poinformowała, że od dawnej znajomej dostała informację, że ta zrobiła krzywdę swojemu dziecku. Kobieta poleciła jej, by natychmiast jechała z dzieckiem do szpitala, a sama zaalarmowała policję – powiedziała podkom. Kamila Sowińska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Podkom. Sowińska dodała, że chociaż policjanci szybko dostali informację o popełnionym przestępstwie, odnalezienie podejrzanej sprawiło pewną trudność, gdyż kobiety miały kontakt jedynie przez internet i znajoma poza podstawowymi informacjami nie potrafiła podać żadnych szczegółów. Nie wiedziała nawet, gdzie mieszka matka pobitego dziecka.

– Policjanci sprawdzali wszystkie możliwe adresy, analizując historię podejrzanej. Tak dotarli do mieszkania na Widzewie, gdzie kobieta miała mieszkać z pięciomiesięcznym dzieckiem i konkubentem. Matki nie zastali w domu, ale przed domem spotkali ojca dziecka. Poinformował funkcjonariuszy, że według relacji jego partnerki, synek doznał urazu podczas przewijania – powiedziała PAP Sowińska.

To cud, że dziecku nic się nie stało – Aneta Łukomska, rzeczniczka szpitala dziecięcego w Białymstoku, nadal nie kryje emocji po wypadku w Łomży. Mężczyźni, którzy dziewczynkę uratowali, opowiadają o akcji – pisze Agata Sawczenko na Wyborcza.pl.

Policjanci odnaleźli kobietę w szpitalu i zatrzymali ją, bo z opinii lekarza wynikało, że obrażenia – złamanie obu rąk i nogi oraz siniaki na ciele niemowlęcia nie mogły powstać w wyniku nieszczęśliwego wypadku, ale były skutkiem stosowanej wobec dziecka przemocy.

Mundurowi zatrzymali nie tylko matkę, ale także jej konkubenta. Podczas legitymowania go przez policjantów wyszło na jaw, że jest poszukiwany listem gończym do odbycia kary więzienia. 

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version