Według doniesień „Faktu” 28 maja służby podjęły interwencję wobec posła PiS Marcina Porzucka, który miał nie być w stanie sam opuścić samolotu lecącego z Rzeszowa do Warszawy. Jak relacjonował jeden z pasażerów, polityk miał nie reagować na wezwania załogi do opuszczenia pokładu. „Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc, i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu” – mówił czytelnik gazety. Według rozmówców „Faktu” Porzucek miał wyglądać, jakby był pod wpływem alkoholu. 

– W związku z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera konieczna była interwencja na pokładzie. Jej szczegółów nie mogę jednak ujawnić z uwagi na wrażliwość danych medycznych – mówił „Faktowi” Piotr Rudzki, rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie.


Zobacz wideo

Tarczyński nie dostał zgody na wjazd do Wielkiej Brytanii. Poseł PiS komentuje

Porzucek: Mam problem z biodrem

Polityk, poproszony o komentarz przez gazetę, powiedział, że ma problemy ze zdrowiem. – Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem. Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem – powiedział.

Jak dodał, „pomoc Straży Granicznej wynikała wyłącznie z tego powodu”. – Mam dolegliwości związane z biodrem i to dla mnie kłopot. (…) Nie byłem badany alkomatem, pobrano mi natomiast krew, więc zostanę pod tym względem sprawdzony – stwierdził.

O komentarz do posła zwróciła się również redakcja TVN. W rozmowie ze stacją Porzucek ponownie wyjaśnił zaistniałą sytuację problem z biodrem. Poseł nie odpowiedział jednak na pytanie o doniesienia „Faktu” o tym, że był nietrzeźwy oraz czy to ten problem uniemożliwił mu opuszczenie samolotu o własnych siłach. 

Share.
Exit mobile version