Z sondażu przeprowadzonego przez instytut United Surveys na zlecenie Wirtualnej Polski wyłania się jednoznaczny obraz: polskie społeczeństwo oczekuje głębokich reform w sposobie rozliczania wyjazdów parlamentarzystów. Aż 57 proc. ankietowanych opowiedziało się za całkowitą likwidacją mechanizmu tzw. kilometrówek, czyli ryczałtu na korzystanie z prywatnych aut do celów służbowych przez posłów i senatorów.
36,1 proc. ankietowanych opowiedziało się za ograniczeniem systemu poprzez niższe stawki i limity. Grupa osób broniących dotychczasowych zasad jest marginalna. Jedynie 5,1 proc. uczestników badania uważa, że obecny system działa dobrze i powinien zostać zachowany w niezmienionej formie. Zdania w tej sprawie nie miało z kolei 1,8 proc. ankietowanych. Łącznie ponad 93 proc. Polaków chciałoby modyfikacji lub całkowitej likwidacji obowiązujących regulacji.
Nowe zasady dla posłów
Dotychczas posłowie za przejechane w ciągu miesiąca kilometry mogli uzyskać zwrot kosztów przejazdów prywatnym samochodem do kwoty 3,5 tys. zł. Rocznie było to ponad 40 tys. zł. Posłowie nie byli zobowiązani do dokumentowania swoich tras ani przedstawiania faktur za paliwo. Zwrot otrzymywali jedynie na podstawie deklaracji.
W minionym roku takie przejazdy kosztowały podatnika ponad 12 mln zł. Największą kwotę kilometrówek rozliczył poseł niezrzeszony Łukasz Mejza (w przeszłości związany z PiS), którego wydatki zamknęły się w kwocie 49,1 tys. zł. Tuż za nim, z niemal identycznym wynikiem 48,3 tys. zł, znaleźli się Piotr Kandyba z Koalicji Obywatelskiej oraz Maria Koc reprezentująca Prawo i Sprawiedliwość. Przypomnijmy, że posłowie mogą podróżować za darmo samolotami, pociągami i komunikacją miejską, a także uzyskać zwrot za taksówki.
W ostatni dzień ubiegłego roku marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podpisał nowelizację zarządzenia dotyczącego tworzenia i finansowania biur poselskich, zmniejszając do 1,5 tys. zł miesięczną sumę, jaką posłowie mogą odzyskać za podróże służbowe wewnątrz swojego okręgu. Roczna suma zwrotu zmniejszyła się zatem do 20,7 tys. zł.
Dodatkowo do tej puli parlamentarzyści mogą doliczyć podróże poza swój okręg, które jednak nie podlegają limitom. Wyjazdy będą musiały być odnotowywane w specjalnym rejestrze, z podaniem konkretnych dat i tras. Dane te będą kontrolowane przez pracowników Kancelarii Sejmu. Mimo tego posłowie nadal nie są zobowiązani do przedstawienia faktur i paragonów.


