Reuters, który powołuje się na źródła w libańskim wojsku, przekazał, że izraelski dron zrzucił granat na ratowników, gdy ci próbowali podnieść ranną dziennikarkę z gruzów w mieście Tayri, położonym na południu kraju. Źródło powiedziało agencji, że libańska armia zwróciła się do armii izraelskiej poprzez mechanizm mediacyjny, któremu przewodzą USA, aby ta zezwoliła na ewakuację dziennikarek.
Izraelska armia zaprzeczyła tym doniesieniom: „Na tym etapie Siły Obronne Izraela nie uniemożliwiają służbom ratowniczym dotarcia na miejsce zdarzenia”. Jednocześnie wojsko zaznaczyło, że analizuje ten incydent i dostało informacje, że w wyniku izraelskiego ostrzału miały zostać ranne dziennikarki.
Zdaniem armii „terroryści” pokonali wysuniętą linię obrony w rejonie Tayri i zbliżyli się do sił izraelskich, stwarzając bezpośrednie zagrożenie. W zaistniałej sytuacji siły powietrzne zaatakowały samochód bojowników i budynek, „do którego uciekli”.
Samochód Czerwonego Krzyż również miał zostać ostrzelany przez Izrael
Dziennik „L’Orient-Le-Jour” podał, że Czerwony Krzyż przy pomocy koparki podjął próbę usunięcia gruzów, pod którymi znajduje się dziennikarka Amal Khalil. Według informacji gazety druga z rannych dziennikarek została już ewakuowana do szpitala i jest to Zeinab Faraj, która odniosła lekkie obrażenia głowy i nogi. Samochód Czerwonego Krzyża, który transportował Faraj do szpitala, miał według libańskiej agencji informacyjnej także zostać ostrzelany przez izraelską armię.
„Prezydent Aoun zwrócił się do libańskiego Czerwonego Krzyża, aby ten przyszedł z pomocą (dziennikarzom) we współpracy z armią i siłami międzynarodowymi” – napisał gabinet libańskiego prezydenta na platformie X. Aoun zaapelował, aby nie atakować dziennikarzy wykonujących swoją pracę.
W czwartek druga runda rozmów Izraela z Libanem
Siły Obronne Izraela ogłosiły w sobotę ustanowienie w południowym Libanie linii demarkacyjnej – „żółtej linii”, wzorowanej na tej w Strefie Gazy. 16 kwietnia USA ogłosiły rozejm w wojnie w Libanie, podczas gdy Izrael od początku marca walczył ze wspieranym przez Iran Hezbollahem – ugrupowaniem pozostającym poza kontrolą rządu w Bejrucie. W czwartek w Waszyngtonie ma się odbyć druga runda rozmów Izraela z Libanem. Przedstawiciele rządu w Bejrucie będą dążyć do przedłużenia o miesiąc obowiązującego od 16 kwietnia zawieszenia broni – powiedział w środę agencji AFP wysoki rangą libański urzędnik. W ubiegłym tygodniu delegacje obu państw spotkały się po raz pierwszy od dekad.
Południe Libanu zostało zajęte przez wojska izraelskie w czasie rozpoczętej na początku marca ofensywy przeciwko Hezbollahowi. Ta szyicka organizacja przyłączyła się do wojny USA i Izraela z Iranem, stając po stronie Teheranu. Hezbollah jest wspierany i finansowany przez Iran. Przed wojną z południa Libanu uciekło 1,2 mln osób. W konflikcie zginęło blisko 2300 Libańczyków. Izraelskie wojsko chce utworzyć na południu Libanu strefę buforową, która zabezpieczyłaby północ Izraela przed atakami Hezbollahu.
Redagowała Kamila Cieślik













