-
Dwa pociągi jadące w przeciwnych kierunkach najechały na betonowe bloczki leżące na torach w miejscowości Jedlanka pod Stoczkiem Łukowskim.
-
Zdarzenie nie skutkowało wykolejeniem pociągów, uszkodzone zostały przednie zgarniacze lokomotyw i nikt nie odniósł obrażeń.
-
Policja oraz prokuratura traktują incydent jako wybryk chuligański, wykluczając akt dywersji i obecność materiałów niebezpiecznych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło we wtorek wieczorem, „na szlaku kolejowym w Jedlance”. Jak przekazała policja, zgłoszenie dotyczyło „dwóch pociągów towarowych poruszających się w przeciwnych kierunkach”.
„Ze zgłoszenia wynikało, że jadące w przeciwnych kierunkach dwa pociągi towarowe najechały na leżące na torach betonowe bloczki” – podano w komunikacie.
W wyniku zderzenia z przeszkodami uszkodzone zostały przednie zgarniacze w obu lokomotywach. Nie doszło do wykolejenia żadnego z pociągów i żaden z maszynistów nie odniósł obrażeń. Ruch kolejowy w miejscu zdarzenia został jednak wstrzymany na kilka godzin.
Wcześniej lokalne media podawały, że jeden z pociągów przewoził paliwo. Jednak rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola nie potwierdziła tych informacji. – Pociągi nie przewoziły żadnych niebezpiecznych substancji – przekazała w rozmowie Interią.
Jak udało się nam ustalić, składy pociągów były dwa: jeden jechał wyłącznie z platformami przeznaczonymi do późniejszego załadunku kontenerów, natomiast na drugim znajdowały się puste kontenery. W związku z tym nie było tam żadnych systemów ani paliwa.
Próba wykolejenia pociągów na Lubelszczyźnie. Szczegółowe informacje z prokuratury
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej prokurator Marcin Kozak w rozmowie z Interią przekazał, że elementy betonowe znalezione na torach pochodziły z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej.
– Wezwano służby, w szczególności funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, CBŚP oraz pirotechników. Podjęli oni odpowiednie czynności i na ich podstawie wykluczono, abyśmy mieli do czynienia z aktem dywersji. Nie znaleziono śladów, które wskazywałyby na takie działanie – poinformował prokurator.
Jak przekazał prok. Marcin Kozak miejscowa policja odnotowywała w przeszłości „w pobliżu torów takie wybryki chuligańskie”. – Zdarzało się, że młodzi ludzie umieszczali różne elementy na torach, a następnie to nagrywali. W związku z tym na tę chwilę traktujemy tę sytuację jako wybryk chuligański – powiedział.
Lokalne media podawały, że w pobliżu torów znaleziono kable oraz plastikowe rurki. Prokurator Marcin Kozak potwierdza, że „rzeczywiście coś takiego znaleziono w pobliżu”. – Pirotechnicy w porozumieniu z kolejarzami ustalili jednak, że najprawdopodobniej mamy do czynienia, mówiąc ogólnie, ze śmieciami pochodzenia górniczego – oznajmił.
Pociągi najechały na betonowe bloczki. Policja i kontrterroryści na miejscu
Ze względu na podejrzenie naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej na miejscu pojawili się policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Łukowie oraz funkcjonariusze pionu kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
W działaniach uczestniczyli również policyjni kontrterroryści z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Lublinie. O zdarzeniu poinformowano także Prokuratora Okręgowego, funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, Delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych.
Jak podaje KPP w Łukowie, „wstępnie wykonane pod nadzorem prokuratora oględziny nie ujawniły obecności materiałów wybuchowych”.


