-
W locie jerzyki są podobne do jaskółek przez kształt skrzydeł i sposób poruszania się, ale wracają z migracji później niż jaskółki.
-
Jerzyki przylatują do Polski najczęściej w maju, podczas gdy jaskółki pojawiają się już w kwietniu; przyloty jerzyków mogą być opóźnione nawet do czerwca.
-
Pod względem pokrewieństwa jerzyki są bliższe kolibrom niż jaskółkom, a polski pobyt jerzyków trwa krótko, bo ptaki po odchowaniu młodych w sierpniu lecą z powrotem do Afryki.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To dobry sposób, aby nie zrobić błędu ortograficznego i zapamiętać, że nazwę „jerzyk” jako ptaka piszemy przez „rz”. Jeżyk przez „ż” to mały jeż, natomiast ptak zapisany przez „rz” nawiązuje do imienia Jerzy.
Przed laty bowiem jerzyki przylatywały z afrykańskiej migracji na św. Jerzego, czyli 23 kwietnia. To i tak później niż jaskółki, które niekiedy zjawiają się w gniazdach dwa tygodnie wcześniej, ale dzisiaj przylot jerzyków na św. Jerzego jest dotrzymywany przez ptaki coraz rzadziej. A jeżeli już, to 23 kwietnia w Polsce jest już tylko pewna ich grupa, a główna fala zjawia się później. Najczęściej w pierwszej połowie maja, tak jak teraz.
Mieliśmy w ostatniej dekadzie jednak takie sezony, gdy jerzyki zwlekały z powrotem aż do pierwszych dni czerwca i sprawiały wręcz, że ornitologowie zaczynali się niepokoić. W wypadku jerzyków nie mamy bowiem tak dokładnych danych i urządzeń monitujących jak np. u bocianów białych.
Jerzyk jest mistrzem lotu poziomego i szybkości
Na jerzyka czeka wiele niebezpieczeństw. Może wpaść na linie energetyczne, zostać upolowany przez drapieżnika, aczkolwiek jest to ptak relatywnie dobrze zabezpieczony przez naturę.
Lata szybko i wysoko. W locie poziomym jest najszybszym z ptaków i rozpędza się do 160 km/h. To jednak jedynie domniemanie, bowiem najwyższa prędkość, która została naukowo zmierzona przez Uniwersytet w Lund w Szwecji to 111,6 km/h w 2010 r.
Zapewne nie jest to maksimum możliwości jerzyka, ale maksimum tego, co udało się potwierdzić. To pokazuje też, jak trudne jest badanie tych ptaków.
Jerzyki są mistrzami lotu. Potrafią w locie jeść, spać, kopulować i gdy nie muszą, nie lądują. Kiedyś uważano, że nie ląduje nigdy, ale to nieprawda. Może się jednak okazać, że gdy spadnie na ziemię, będzie miał kłopot ze startem i dopadną go sroki czy koty.
W linii prostej ptaki te umkną wielu drapieżnikom, w zasadzie tylko kobuz im zagraża. Pisaliśmy niedawno w Zielonej Interii, że on jako jeden z nielicznych potrafi schwytać jerzyki. Gatunek potrafi wzbijać się nawet na 3 tys. metrów, a na takiej wysokości niewiele mu zagraża, aczkolwiek tak wysoko nie ma też zbyt wiele tlenu.
Jerzyki i jaskółki niewiele mają z sobą wspólnego
Pod względem mistrzostwa lotu jerzyki znacznie górują nad jaskółkami, do których są nieco podobne, aczkolwiek w ogóle nie są z nimi spokrewnione. Niewiele mają ze sobą wspólnego poza kształtem ciała i łapaniem owadów w locie. Przy czym jaskółki osiągają zdecydowanie wolniejsze prędkości niż jerzyki, maksymalnie 90 km/h.
Podobieństwo w wyglądzie to pewna konwergencja. W gruncie rzeczy jerzykom bliżej do… kolibrów. Obie grupy ptaków tworzą rząd krótkonogich. Jaskółki zaś to przekształcone ewolucyjnie na podobny wzór ptaki wróblowe. To duża różnica.
Różni je także powrót z Afryki. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, gdyż pierwsze dymówki czy oknówki przylatują w kwietniu, znacznie później niż inne polskie ptaki, takie jak chociażby skowronki.
Jerzyk zwleka do maja, niekiedy i początków czerwca. Może sobie na to pozwolić z racji tego, że leci szybko i każdego dnia pokonuje nawet do 1 tys. kilometrów.
– Jerzyk ponadto wyprowadza jeden lęg w roku i jaja wysiaduje przez prawie trzy tygodnie – zaznacza prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Natomiast jaskółki mają tych lęgów więcej. Nawet dwa albo trzy.

Inna rzecz, że jerzyki lecą niekiedy bardzo daleko, aż do Afryki południowej. Prawdopodobnie unikają w ten sposób suszy i są w stanie znaleźć tam więcej drobnych owadów jak komary, meszki i muchy, którymi się żywią. Szarańcza i chrząszcze, którymi żywią się bociany w Afryce subsaharyjskiej, są im nieprzydatne.
Dla mieszkańców Afryki to ważna wiadomość, bowiem jerzyki wyłapują nawet od kilku do 20 tys. drobnych owadów dziennie, a komary są nosicielami wielu groźnych chorób w Afryce. Po te owady jerzyki wracają też do Polski, ale nade wszystko – wracają na lęgi.
„Jerzyki powracają do tych samych miejsc zamieszkania, z których korzystały w poprzednich latach, dlatego podmiot dokonujący niszczenia siedlisk za zgodą RDOŚ, zobowiązany jest zrekompensować utracone miejsca lęgowe ptaków, montując budki lęgowe na zmodernizowanych budynkach” – przypomina Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Inaczej mówiąc, Polska jest dla jerzyków miejscem dość krótkiego pobytu, gdyż już w sierpniu, po odchowaniu piskląt, znowu polecą one do Afryki. Kilka (bo nie jedna) jaskółek wiosnę czynią, a ich przylot teraz, w maju – o czym informują nas czytelnicy – jest oznaką końca zimowych migracji. Symbolicznym końcem zimy.













