W ramach akcji portalu wiadomosciwedkarskie.com.pl „Uwalniamy okazy”, pan Marcin Plotzki pochwalił się złowieniem szczupaka, mierzącego aż 111 cm. Dokonał tego w maju ubiegłego roku na Jeziorze Choczewskim.

Wędkarskie upodobania pana Marcina


Opowieść pana Marcina zaczyna się bardzo podobnie do tysięcy innych. „Z wędkarstwem mam do czynienia od małego dziecka. Tą piękną pasją zaraził mnie tata, który zabierał mnie w każdej wolnej chwili nad wodę” – wspominał.


Jak opowiada dalej, przez lata uzbierał wiele wędkarskich przygód, a obecnie najbardziej pociąga go łowienie na spinning oraz połów karpi. „Gdy łowię na spinning wiem, że każdy ruch ma znaczenie. To aktywna gra z drapieżnikiem” – zwracał uwagę.


„Najbardziej ekscytujący moment to ten ułamek sekundy, kiedy czujesz uderzenie w przynętę. Wszystko dzieje się szybko, trzeba wykazać się refleksem” – podkreślał. Kiedy jednak ma ochotę na relaks i wyciszenie, wybiera spokojne łowienie karpi.


„Wstęp do wędkowania ma swój specyficzny rytm. Rozstawianie stanowiska, przygotowywanie zestawów, typowanie miejscówek i nęcenie zabiera dużo czasu, ale jest też chwila na refleksję, na podziwianie przyrody” – zauważał pan Marcin.


Podkreślał też, że holowanie dużego karpia to „zupełnie inna bajka”, niż walka z rybą drapieżną. Wymaga znacznie większej cierpliwości, wyczucia i spokoju.


„W przypadku karpi moim ulubionym łowiskiem jest Jezioro Miłoszewskie, natomiast na szczupaki poluję głównie w płytkich akwenach, takich właśnie jak Jezioro Choczewskie. Jest to łowisko dość płytkie, ma charakter linowo-szczupakowy, choć można w nim złowić także piękne karpie, okonie, wzdręgi i leszcze” – mówił.

Metrowy szczupak w Jeziorze Choczewskim. Wspomnienia wędkarza


Wyprawę po rekordowego szczupaka przypadła na 26 maja 2025 roku. „Był wczesny poranek, w nocy delikatnie przymroziło, nad wodą unosiła się mgła. Wypływając łódką na łowisko nie widziałem oznak żerowania ryb i pomyślałem, że może być z nimi ciężko” – opowiadał pan Marcin.


„Z czasem jednak wypogodziło się, mgła opadła, woda ożyła. Zaczęły się brania, ale ryby nie były duże. Tego dnia łowiłem dość mocnym zestawem składającym się z wędziska o c. w. do 30 g i kołowrotka z nawojem plecionki o średnicy 0,16 mm” – zwracał uwagę.


„Około szóstej postanowiliśmy popłynąć na moją najlepszą miejscówkę na Choczewskim, w którym strefa zarośniętej płycizny przechodzi w głębszą część jeziora. Zestaw uzbroiłem w gumę Savage Gear 3D LT Trout o długości 15 cm. To przynęta wolno tonąca, która świetnie sprawdza się właśnie w płytkich łowiskach” – tłumaczył wędkarz.


„Wykonałem rzut, celując na skraj roślinności. Po kilku obrotach korbką poczułem bardzo silne i energiczne uderzenie w przynętę. Odruchowo zaciąłem. Reakcją był nagły, niepohamowany odjazd” – relacjonował dalej.


„Szybko zorientowałem się, że na końcu kija mam pięknego szczupaka. I choć nie był szczególnie waleczny, to czuło się jego masę. W końcu drapieżnik zmęczył się na tyle, że już bez problemu doprowadziłem go do łodzi” – opisywał.


W końcu, przy pomocy wujka, wyciągnął z wody ponad metrowego szczupaka. „Ręce drżały mi z emocji, bo zdawałem sobie sprawę, że na kiju mam rybę życia. Lądowanie takiej ryby to zawsze krytyczny moment, ale wujek poradził sobie znakomicie” – chwalił krewnego.


Miarka pokazała 111 cm. „Zrobiliśmy kilka zdjęć, a potem ryba wróciła do łowiska. Czy będzie mi jeszcze dane złowić ją kolejny raz? Jeśli tak, to liczę, że do tego czasu znacznie urośnie” – podsumował pan Marcin.

Share.
Exit mobile version