-
Położenie i problemy Jeziora Klimkowskiego
-
W Klimkówce pozostało niewiele ponad 5 mln m³ wody
-
Poziom wód spada i odsłania pozostałości… cmentarzy
-
Dlaczego gwałtowne ulewy nie podnoszą poziomu jeziora?
-
Niski stan wody uderza nie tylko w turystykę
-
Wszystko zależy od jesiennych opadów
Położenie i problemy Jeziora Klimkowskiego
Jezioro Klimkowskie, nazywane również Klimkówką, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych akwenów Beskidu Niskiego. Malownicze położenie pomiędzy zalesionymi wzniesieniami przyciąga turystów, kajakarzy i miłośników spokojnego wypoczynku. Obecny krajobraz znacząco różni się jednak od tego, który można zobaczyć na wakacyjnych fotografiach.
Linia brzegowa systematycznie się cofa. Tam, gdzie jeszcze niedawno znajdowała się woda, pojawiają się rozległe połacie wyschniętego lub błotnistego dna. Widoczne stają się dawne drogi i fragmenty terenów zalanych podczas budowy zapory. Z niektórych miejsc zbiornik coraz bardziej przypomina płytką rzekę płynącą środkiem szerokiej doliny.
W Klimkówce pozostało niewiele ponad 5 mln m³ wody
Wiosenne roztopy i opady przyniosły wyraźną poprawę. Ilość zgromadzonej wody była wówczas ponad dwukrotnie większa niż obecnie. Odbudowa zasobów okazała się jednak krótkotrwała. Kolejne suche i ciepłe miesiące sprawiły, że poziom zbiornika ponownie zaczął spadać. Według danych przytaczanych przez Portal Samorządowy na początku września 2026 r. w Klimkówce znajdowało się około 5,17 mln m³ wody. To wynik zbliżony do poziomów obserwowanych podczas najtrudniejszych okresów suszy w ostatnich latach.
Klimkówka nie jest naturalnym jeziorem, lecz zbiornikiem zaporowym utworzonym na rzece Ropie w 1994 r. Jego poziom zależy więc zarówno od dopływu wody z całej zlewni, jak i od prowadzonej gospodarki wodnej. Gdy przepływ Ropy oraz mniejszych cieków maleje, zbiornik nie ma możliwości szybkiego uzupełniania strat.
Poziom wód spada i odsłania pozostałości… cmentarzy
Obecny niski stan wody nie jest nagłym ani jednorazowym zjawiskiem. Już w czerwcu 2025 r. pojawiały się informacje, że poziom Klimkówki znajduje się niebezpiecznie blisko najniższych notowanych wartości. Wtedy wskazywano, że do trudnej sytuacji przyczyniły się bardzo ciepła zima, niewielka pokrywa śnieżna oraz sucha wiosna.
Mała ilość śniegu oznacza mniej wody trafiającej do rzek podczas roztopów. Jeżeli później brakuje również wiosennych i letnich opadów, deficyt szybko narasta. Już przed sezonem wakacyjnym 2025 niski poziom zbiornika stawiał pod znakiem zapytania terminowe uruchomienie strzeżonego kąpieliska. Kolejny sezon pokazał, że problem nie ustąpił, lecz powrócił ze znacznie większą siłą.
Klimkówka odsłania zalane tereny regularnie podczas szczególnie suchych okresów. W 2024 r. spod wody wyłoniły się pozostałości dawnego cmentarza. Miejsce zaczęto określać mianem „Wyspy Nieumarłych”. Przy bardzo niskim stanie wody znajdowano tam ludzkie kości pochodzące z nekropolii istniejącej przed powstaniem zbiornika. Odnalezione szczątki były przenoszone przez gminę na cmentarz komunalny.
Dlaczego gwałtowne ulewy nie podnoszą poziomu jeziora?
Po intensywnej burzy może się wydawać, że problem suszy został przynajmniej na pewien czas rozwiązany. Niestety nie, bo jednorazowy deszcz poprawia sytuację tylko lokalnie i na krótko. Część wody szybko spływa po wysuszonej powierzchni, a część zostaje wykorzystana przez roślinność lub odparowuje. Do rzek i zbiorników trafia jedynie część opadu.
Aby Klimkówka zaczęła się wyraźnie napełniać, deszcz musiałby objąć większy obszar dorzecza Ropy i utrzymywać się przez dłuższy czas. Dopiero po nawodnieniu gleby oraz zwiększeniu przepływów w rzekach pojawiłaby się szansa na trwałą zmianę.
Kilkudziesięciominutowa ulewa, nawet bardzo intensywna, nie uzupełni niedoboru narastającego przez wiele tygodni.
Sytuację pogarszają wysokie temperatury. Im cieplejsze i bardziej suche jest powietrze, tym szybciej woda paruje z rozległej powierzchni zbiornika. Jeżeli dopływ jest mniejszy od ponoszonych strat, poziom jeziora obniża się z każdym kolejnym tygodniem.

Niski stan wody uderza nie tylko w turystykę
Widok odsłoniętego dna jest najbardziej zauważalnym skutkiem suszy, ale znaczenie Klimkówki wykracza poza rekreację. Zbiornik pomaga regulować przepływ Ropy i gromadzi wodę, która może być wykorzystywana w okresach jej niedoboru. Ma również znaczenie dla ochrony terenów położonych niżej przed skutkami wezbrań.
Spadek poziomu wody odczuwają także miejscowości czerpiące dochody z turystyki. Oddalająca się linia brzegowa utrudnia korzystanie z przystani, sprzętu wodnego oraz części miejsc wypoczynkowych. Zmienia się też sam krajobraz regionu, którego charakterystycznym punktem przez lata pozostawała szeroka tafla Klimkówki.
Nie oznacza to jeszcze, że zbiornik całkowicie zniknie. Określenie „jezioro wysycha” opisuje skalę widocznych zmian, ale w przypadku jeziora zaporowego poziom wody jest zmienny i częściowo regulowany. Obecna sytuacja pokazuje jednak, jak szybko może on reagować na przedłużający się brak opadów.
Wszystko zależy od jesiennych opadów
Najbliższe tygodnie pokażą, czy spadek uda się zatrzymać. Jeżeli jesień pozostanie sucha, ilość wody może spaść poniżej 5 mln m³. Powrót zbiornika do wyższego poziomu będzie wymagał nie pojedynczych burz, lecz spokojnych, długotrwałych opadów obejmujących całą zlewnię Ropy.
Odsłonięte dno Klimkówki jest dziś czymś więcej niż nietypowym widokiem, ale dobitnie pokazuje, że nawet duży zbiornik nie stanowi niewyczerpanego zapasu. Woda zgromadzona wiosną może zniknąć w ciągu kilku suchych miesięcy, a jej ponowne uzupełnienie trwa znacznie dłużej.


