-
Kuropatwy, które dawniej były powszechne na polach Wielkopolski, obecnie występują tam bardzo rzadko.
-
Na terenie Nadleśnictwa Konstantynowo w tym roku wypuszczono 600 kuropatw w ramach działań ochronnych prowadzonych przez leśników, myśliwych i samorządowców.
-
Główne przyczyny spadku liczebności kuropatw to intensyfikacja rolnictwa, zmiany w środowisku oraz wzrost liczby drapieżników.
-
Oglądaj więcej podobnych materiałów w każdą sobotę o 16:30 w programie „Czysta Polska” na antenie Polsat News.
Po chwili oczekiwania kartony otwierają się jeden po drugim. Tak na terenie Nadleśnictwa Konstantynowo wypuszcza się kuropatwy. – Śmiem twierdzić, że gdyby nie taka akcja i czynna ochrona kuropatwy, nie mielibyśmy już tych ptaków w Wielkopolsce – uważa Wojciech Fabisiak z Nadleśnictwa Konstantynowo.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno było przejść przez wielkopolskie pola, nie spotykając kuropatwy. W latach dziewięćdziesiątych nastąpił jednak gwałtowny spadek liczebności tych ptaków, zarówno w Wielkopolsce, jak i w całym kraju.
– Niekorzystne dla kuropatw zmiany w środowisku polnym powodowane są intensyfikacją rolnictwa. Jednocześnie zwiększyła się liczba drapieżników i to też spowodowało spadek liczebności kuropatw – relacjonuje dr hab. Marek Panek ze Stacji Badawczej Polskiego Związku Łowieckiego w Czempiniu.
Kuropatwy potrzebują bardzo specyficznych warunków
Kuropatwy to ptaki „niedzisiejsze”. Takie, które lubią małe pola, śródpolne zakrzaczenia – środowiska, których nie ma albo których brakuje. W Wielkopolsce, gdzie króluje wielkoobszarowe rolnictwo o takie warunki coraz trudniej. Dlatego bez pomocy te szaro-brązowe ptaki sobie nie poradzą.
W zeszłym roku na terenie Nadleśnictwa Konstantynowo wypuszczono 450 kuropatw. W tym – aż 150 więcej. W akcję, oprócz leśniczych, zaangażowani byli przedstawiciele 12 samorządów oraz 11 kół łowieckich.
– Gdy byłem dzieckiem, przemierzałem pola i bezdroża z dziadkami jeszcze wtedy z każdej miedzy zrywały się kuropatwy wodzące po kilkanaście, kilkadziesiąt pisklaków. I naprawdę zależy chyba wszystkim świadomym osobom, żeby do takiego stanu rzeczy środowisko przywrócić – mówi Marek Pakowski, wójt Gminy Brodnica.
– Nasza rola to jest przede wszystkim wsparcie merytoryczne, ale też, co podkreślił pan leśniczy, także finansowe – dodaje Mikołaj Jakubowski z Zarządu Okręgowego PZŁ w Poznaniu.
Teraz pytanie, czy kuropatwy zaczną się rozmnażać
Kulminacją całej akcji było wypuszczenie ptaków na wolność. Wcześniej, przez niemal rok trwały prace nad tym, by kuropatwom stworzyć dobre warunki. – Trzeba zminimalizować zagrożenia, trzeba stworzyć jak najlepszą bazę pokarmową i osłonową. Czyli żeby miała co jeść i gdzie mieszkać. I dlatego tak cenna jest współpraca różnych środowisk – uważa Wojciech Fabisiak z Nadleśnictwa Konstantynowo.
Teraz największe wyzwanie stoi przed samymi kuropatwami. – One teraz mają czas, żeby znaleźć sobie miejsce do przezimowania, a już na początku marca, kiedy zima się skończy, dobiorą się w pary i przystąpią do lęgów. I to jest klucz – żeby się rozmnażały – mówi Wojciech Fabisiak.














