Strażacy walczą z pożarem w powiecie biłgorajskim w Nadleśnictwie Józefów (woj. lubelskie) od wtorkowego (5 maja) popołudnia. W środę poinformowano, że ogień objął około 300 ha lasu. Wsparcia udzielają żołnierze z 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej z pododdziałów z Zamościa i Kraśnika. Łącznie w akcji udział brały cztery samoloty Dromader, cztery śmigłowce Lasów Państwowych i dwa Black Hawki. W trakcie akcji rozbił się samolot gaśniczy, w wyniku czego zginął pilot maszyny.
Ze względu na silny wiatr i zmienne warunki działania służb były utrudnione. W środę po popołudniu policja określiła sytuację jako „bardzo wymagającą”. Poinformowała także, że zrealizowano 50 zrzutów wody z wykorzystaniem zbiorników Bambi Bucket, które pozwoliły dotrzeć tam, gdzie dostęp z ziemi był niemożliwy.
– Ten straszny dym szedł w naszym kierunku. Baliśmy się, że ogień pójdzie w naszą stronę i to zadymienie zagrozi naszym pieskom. Załatwiliśmy już miejsca, kojce, ale wiatr zmienił kierunek. Tylko teraz też się zrywa, to jest najgorsze. Jestem jednak dobrej myśli, bo ufam chłopakom, którzy gaszą nasz las. A to się już zaczęło przedwczoraj, bo strażacy gasili torfowiska. Nie pamiętam, kiedy tu ostatnio padał deszcz – mówił „Wyborczej” mieszkaniec Józefowa, który opiekuje się zwierzętami w miejscowym przytulisku. – Szkoda naszej puszczy, tu żyją łosie, sarny, rysie, wilki. Są piękne miejsca, takie grzyby… Mieszkam tu od 60 lat, znam dobrze te tereny – dodał.
Kierwiński: Cały obszar pożaru pod kontrolą
W czwartek (7 maja) bezpośrednio po zakończeniu porannego posiedzenia sztabu kryzysowego najnowsze informacje w sprawie pożaru podali ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Jak podkreślił, sytuacja wciąż jest dynamiczna, ale służby przekazują optymistyczne informacje.
– Jedną z nich jest to, że pada deszcz. To ułatwi akcję gaśniczą. Znacząco spadło też ryzyko zagrożeń dla budynków mieszkalnych. Ustawienie linii obrony przez strażaków i służby lasów państwowych okazało się skuteczne – poinformował Kierwiński. – Cały obszar pożaru jest pod kontrolą. W środku pożaru są miejsca wymagające stałej interwencji, ale obszar geograficzny został opanowany. Jednym z naszych celów strategicznych na ten dzień jest kwestia zabezpieczenia ewentualnego rozprzestrzenienia się pożaru na wschód w stronę drogi technicznej numer 5 – dodał.
Straż pożarna wciąż monitoruje jakość powietrza na terenie objętym pożarem. W nocy ze środy na czwartek z ogniem walczyło 440 strażaków ze 106 zastępów straży pożarnej. Łącznie w akcję zaangażowanych było ponad 600 osób. W ciągu dwóch dni wykonano około 500 zrzutów o łącznej wartości 600 ton wody. – Za pomocą dronów dokładnie monitorujemy miejsca, w których temperatura jest wysoka, żeby w przypadku silnego wiatru pożar się nie rozprzestrzeniał. Wykonaliśmy ogromną pracę i z optymizmem patrzymy na kolejne prace m.in. dzięki opadom deszczu – podkreśliła straż pożarna.
Awantura podczas konferencji prasowej dot. pożaru na Lubelszczyźnie
W pierwszym tygodniu maja doszło do ponad tysiąca zdarzeń w lasach, łąkach i nieużytkach, przy których interweniowali strażacy. – Potrzebujemy więcej deszczu, ale też rozwagi w poruszaniu się po terenach leśnych, kiedy stopień zagrożenia pożarowego rośnie do maksimum, a susza postępuje – zaapelowała Hennig-Kloska. – Wykonaliśmy prewencyjne wycinki, by nie pozwolić na dalsze rozprzestrzenianie się pożaru – dodała ministerka klimatu.
W trakcie konferencji prasowej doszło do awantury szefa MSWiA z dziennikarzem TV Republika. Na pytanie o to, czy to prawda, że rozbity Dromader nie miał uprawnień do latania po zmierzchu ministerka klimatu odpowiedziała, że nie ma wiedzy, jakoby te doniesienia były prawdziwe. Odpowiedź ta nie wystarczyła jednak reporterowi, który zaczął dopytywać o tę kwestię.
– Rozumiem, że są redakcje, które chcą robić tu politykę. Pani minister odpowiedziała. Dla mnie jest jasne, że ktoś kto jest w randze dziennikarza zachowuje się tak jak powinien, a nie robi awantury – skomentował Kierwiński, który wcześniej zaapelował o nieszerzenie dezinformacji.
Strażacy proszą o batony i izotoniki
Pożar na Roztoczu od kilku dni gaszą strażacy z OSP KSRG Józefów, którzy wciąż otrzymują wyrazy wdzięczności za swoje działania w serwisach społecznościowych, a także pomoc od lokalnej społeczności. Za pośrednictwem Facebook’a zaapelowali do mieszkańców o pomoc w dostarczeniu „jedzenia w rękę” takiego jak batony czy napoje izotoniczne. Produkty można przynieść do remizy strażackiej OSP Józefów.
Podczas czwartkowej konferencji szef MSWiA został zapytany o to, czy strażakom została zapewniona woda. – Bardzo jesteśmy wdzięczni za to, że ludzie także przynosili wodę strażakom. Proszę jednak nie szerzyć informacji. Wszelkie środki potrzebne do przeprowadzenia tej akcji, także środki logistyczne są jednak zapewnione – podkreślił i zwrócił się do zadającego pytanie reportera: Widze jak się zachowujecie od dwóch dni. Proszę spojrzeć na tych ludzi, na strażaków, którzy od 48 godzin walczą z ogniem, a Pan przyjeżdża tu robić awantury. Niech Pan się zachowuje. Wstyd – podkreślił.












