Polka, która studiowała w Pekinie, wymagała niezwłocznej pomocy z powodu guza na jajniku – potworniaka. Lekarze zdiagnozowali go u niej w połowie kwietnia, kiedy niespodziewanie pojawiły się objawy. „Ten guz został już usunięty, ale zanim do tego doszło, zdążył dokonać ogromnego spustoszenia w jej młodym organizmie. Powikłania są straszliwe” – zrelacjonowała mama pani Klaudii, pani Joanna, w opisie zbiórki na Siepomaga.pl, gdzie gromadzone są środki na leczenie Polki. Jak wskazała, 23-latka cierpi na ostre zapalenie otrzewnej, zapalenie płuc, zapalenie mózgu, perforację dwunastnicy i ropień w okolicy wątroby.
Chora Polka wróciła do Polski
Koszty leczenia w Chinach przerosły możliwości rodziny. Problemem stał się również transport do Polski, który wymagał specjalnej logistyki. Polka jest bowiem w śpiączce. Pomocy udzieliło Ministerstwo Obrony Narodowej. Szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz w niedzielę 31 maja poinformował o zatwierdzeniu wszystkich zgód na przelot samolotu specjalnego do Chin.
Samolot Boeing 737 w środę 3 czerwca wylądował na lotnisku we Wrocławiu po ponad 12 godzinach podróży. Jak wskazało TVP Info, nie była ona jednak łatwa, ponieważ zgodę na przelot nad swoim terytorium musiało wydać 13 krajów. Na pokładzie mobilnego ambulatorium był wojskowy zespół medyczny i mama 23-latki. Na lotnisku czekała karetka. Dziewczyna trafi do Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SP ZOZ na ul. Rudolfa Weigla, gdzie przejdzie szczegółowe badania.
Leczenie Polki w Chinach wyniosło ponad 100 tysięcy dolarów – podało TVP Info. „Koszty leczenia w Chinach są niewyobrażalnie wysokie. Jeden dzień pobytu na intensywnej terapii to ponad 5 000 złotych – i to bez kosztów leków, specjalistycznych terapii, konsultacji lekarskich i kolejnych procedur, ratujących życie. Ubezpieczenie, które miała Klaudia, jest już na wyczerpaniu, a szpital żąda dalszych opłat od naszej rodziny” – pisała wcześniej mama Polki. Rodzinie 23-latki udało się już zebrać ponad milion złotych.
Artykuł aktualizowany…













