Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow może przyjechać do Warszawy w ciągu najbliższych godzin – przekazał nieoficjalnie w piątek 5 czerwca dziennikarz Onetu Kamil Dziubka. Niedługo później reporterzy Polsat News ustalili, że współpracownik Wołodymyra Zełenskiego jest już w Polsce. Następnie ma spotkać się z przedstawicielami polskiego rządu. Jednym z tematów może być nazwanie ukraińskiej jednostki na cześć UPA.
Polska apelowała do Ukrainy ws. UPA
Dzień wcześniej minister obrony narodowej wystosował oświadczenie do ukraińskich władz w sprawie nadania Oddzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy tytułu „imienia Bohaterów UPA”. Jak zwrócił uwagę Władysław Kosiniak-Kamysz, decyzja ta wywołała w Polsce „głęboki ból, niepokój i sprzeciw”. W związku z tym szef MON zaapelował o jej ponowne rozważenie i „znalezienie takiej formy uhonorowania współczesnych ukraińskich żołnierzy, która nie będzie raniła pamięci polskich ofiar”.
– Rozumiemy, że dla części Ukraińców UPA może być postrzegana przez pryzmat walki z sowieckim zniewoleniem. Rozumiemy, że naród, który dziś broni się przed rosyjskim imperializmem, szuka symboli odwagi i niezłomności. Ale dla Polaków UPA nie jest neutralnym symbolem walki o wolność. Dla Polaków UPA jest przede wszystkim symbolem zbrodni dokonanych na bezbronnych cywilach – powiedział szef resortu.
Zbrodnia wołyńska
Do ludobójstwa doszło na terenie Wołynia, Małopolski Wschodniej (Galicji Wschodniej) i wschodniej części Lubelszczyzny. Jak informował Instytut Pamięci Narodowej, ataki zorganizowane na położone tam polskie wsie rozpoczęły się w lutym 1943 r. i trwały do 1945 r. IPN szacuje, że w ich wyniku zginęło 100-130 tys. Polaków. Ofiarami padli również Ukraińcy, którzy ostrzegli swoich polskich sąsiadów o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
– Mordowano całe rodziny i wsie. Wiele ofiar. Do dziś nie ma grobów, krzyży ani miejsca, gdzie ich bliscy mogliby zapalić znicze. Tego bólu nie da się unieważnić. Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem. Pamięć ofiar nie może być przedmiotem politycznego kompromisu – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Ekshumacje w Ukrainie
IPN poinformował, że Ministerstwo Kultury Ukrainy wydało zgodę na przeprowadzenie prac ekshumacyjnych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w powiecie lubomelskim na Wołyniu. Jak wskazał instytut, mieszkali tam Polacy, którzy 30 sierpnia 1943 r. padli ofiarą akcji pacyfikacyjnej UPA. W jej wyniku śmierć poniosło ponad 1000 osób.
8 czerwca rozpoczną się również prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej, w dawnym województwie tarnopolskim, gdzie 28 lutego 1944 r. w doszło do akcji pacyfikacyjnej polskich cywili. Śmierć poniosło wówczas około 850 osób. „Pacyfikacji dokonali, według śledztwa IPN, ukraińscy żołnierze 4 Pułku Policyjnego SS 14 Dywizji SS 'Galizien’ wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i oddziałem paramilitarnym składającym się z nacjonalistów ukraińskich” – napisał IPN.












