W ubiegłym tygodniu do sądu wpłynął wniosek posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Taki list zapewniłby politykowi możliwość pozostania na wolności do czasu zakończenia postępowania ws. Funduszu Sprawiedliwości. Z pisma wynika, że list posła PiS został nadany w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza. Polityk stwierdził także, że posługuje się paszportem na inne imię i nazwisko.

Donald Tusk przekazał, że Romanowski na „99 procent” przebywa w prorosyjskim Naddniestrzu. – Prokuratura nie ocenia procentowo wartości dowodowej. Natomiast rzeczywiście nie ulega wątpliwości, że pan Romanowski ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości (…) Mówiąc kolokwialnie, jest zbiegiem – podkreślił w piątek (21 sierpnia) prokurator krajowy Dariusz Korneluk na antenie TVN24.

Zobacz wideo Romanowski uciekł do rosyjskiej enklawy. PiS nadal go wspiera.

Korneluk o Romanowskim: Nie ma przesłanek, że faktycznie stawi się przed śledczymi

Korneluk wskazał także, że list mógł zostać wysłany celowo, by „znów zwrócić uwagę na sprawę byłego ministra sprawiedliwości, lub po to, by wprowadzić Sąd Okręgowy w błąd, co do jego miejsca pobytu”. Wyjaśnił również, że prokuratura nie chce wystawić Romanowskiemu listu żelaznego, ponieważ „nie ma przesłanek wskazujących na to, że podejrzany faktycznie stawi się przed śledczymi i sądem”. 

– Jego dotychczasowa postawa procesowa absolutnie przeczy temu, że chce dobrowolnie stawić się przed polskim wymiarem sprawiedliwości – podkreślił prokurator krajowy.

Poseł PiS Marcin Romanowski oświadczył, że ma legalne dokumenty na inne dane osobowe, z innym numerem PESEL. Gdyby tak było, musiałby być skruszonym przestępcą, który sypie wspólników lub stać się kobietą – pisze Marcin Rybak na Wyborcza.pl

Prokuratura wystąpiła o pomoc do Mołdawii i Rumunii ws. Romanowskiego

Korneluk był dopytywany, czy polskie organy ścigania dysponują narzędziami, by ewentualnie zatrzymać Romanowskiego na terenie Naddniestrza. – Podejmujemy wszystkie możliwe prawnie dopuszczalne środki, by każdego podejrzanego, w tym pana Romanowskiego, ale także i podejrzanego Ziobrę doprowadzić do Polski – przekonywał Korneluk.

Podkreślił jednak, że takie czynności są „bardziej trudne, niż byłoby to w państwie Unii Europejskiej”. Prokurator krajowy poinformował także, że prokuratura wystąpiła o pomoc prawną do Mołdawii i Rumunii, by sprawdzić, gdzie przebywa poseł PiS. Dotychczas jednak nie otrzymała odpowiedzi. 

Z naszych informacji wynika, że nie ma wątpliwości, że Marcin Romanowski faktycznie przebywa w kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów i gangsterów Naddniestrzu. Ustaliły to zaprzyjaźnione służby specjalne – pisze Bartosz T. Wieliński na Wyborcza.pl

„Jeśli Romanowski posługuje się inną tożsamością, popełnia kolejne przestępstwa”

Przypomnijmy, że Romanowski ukrywa się w Naddniestrzu pod inną tożsamością, co deklarował w liście przekazanym warszawskiemu Sądowi Okręgowemu.

– Ta tożsamość, o której on pisze, ja nie znam procedury, w której ona mogła być mu wydana (…) Romanowski jest przez polską stronę poszukiwany jako podejrzany do śledztwa dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości, jako Marcin Romanowski, pod swoją tożsamością i jeżeli się posługuje jakąkolwiek inną tożsamością, popełnia kolejne przestępstwa – mówił prokurator krajowy.

– Z tego jego listu, czy wniosku skierowanego do Sądu Okręgowego, jednoznacznie wynika, że popełnia przestępstwo, bo sam wskazuje na to, że posługuje się inną tożsamością – dodał Korneluk.

Share.
Exit mobile version