Gdy tylko okazało się, że referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego jest ważne, Prawo i Sprawiedliwość zaczęło szukać kandydata na prezydenta Krakowa, a w przestrzeni publicznej zaczęły się pojawiać kolejne nazwiska. O tym, że to Michał Drewnicki, miejski radny, może powalczyć w wyborach, zaczęto mówić kilkanaście godzin po zakończeniu głosowania.
W poniedziałek, dzień po referendum, Prawo i Sprawiedliwość zwołało konferencję prasową na krakowskim Rynku Głównym. O tym, że wystąpi u boku byłej premier Beaty Szydło oraz Przemysława Czarnka, radny Michał Drewnicki dowiedział się od rzecznika partii, Rafała Bochenka.
Bochenek przedstawił go mediom jako „wieloletniego samorządowca” i człowieka „oddanego sprawom miasta”. Z kolei Czarnek, odpowiadając na pytania dziennikarzy, dwukrotnie nazwał Drewnickiego „naszym przyjacielem”.
– Chcieliśmy, żeby na konferencji wystąpił lokalny samorządowiec. Michał nadawał się idealnie: od lat jest radnym, pełni funkcję wiceprzewodniczącego rady miasta, a do tego dużą sympatią darzy go Beata Szydło – opowiada nam jeden z polityków PiS.
– Wtedy jednak jego kandydatura wcale nie była jeszcze przesądzona. Dopiero po tej konferencji wzięliśmy go na rozmowę i zapytaliśmy, czy w ogóle chce wystartować. Wyraził zgodę – opowiada nasz informator.
Michał Drewnicki do polityki trafił niemal z przypadku. Przed wyborami samorządowymi w 2010 roku postanowił po prostu pomóc Prawu i Sprawiedliwości w kampanii. Jako 20-latek wysłał maila z propozycją, że może roznosić ulotki. Gdy przyszedł odebrać materiały wyborcze, niespodziewanie zaproponowano mu wstąpienie do partii.
Kilka miesięcy później był już radnym dzielnicowym. O jego umieszczeniu na liście wyborczej również zdecydował zbieg okoliczności – mieszkał akurat w okręgu, w którym PiS nie miało żadnego kandydata. Dlatego postawiono właśnie na niego. Kariera potoczyła się błyskawicznie: zaledwie cztery lata po związaniu się z partią Drewnicki zdobył mandat radnego miejskiego, by z czasem awansować na wiceprzewodniczącego Rady Miasta Krakowa.
– Michał to naprawdę pracowity człowiek, od lat związany z Nową Hutą. Jego dużą siłą jest to, że potrafi rozmawiać z ludźmi, nawet tymi o odmiennych poglądach. Ma duże doświadczenie samorządowe, wydaje mi się, że start w wyborach na prezydenta Krakowa to taka jego naturalna droga – mówi jeden z miejskich radnych.
Jednak mimo wyrażenia chęci startu, Drewnicki nie mógł być pewien nominacji, bo na „giełdzie nazwisk” zaczęły się pojawiać kolejne osoby. O tym, że posłanka Małgorzata Wasserman może być dobrym wyborem, mówili nie tylko działacze PiS. W rozmowie z Interią przyznał to nawet Jacek Majchrowski, wieloletni prezydent miasta. Posłanka PiS jednak szybko publicznie zareagowała na te doniesienie i ucięła ewentualne spekulacje.
Niektórzy działacze, choć nie było ich zbyt wielu, w kuluarach mówili o Barbarze Nowak, czyli byłej małopolskiej kurator oświaty. – W Krakowie nasze szanse na zdobycie władzy są małe. Basia jest osobą, która budzie emocje, powoduje, że nasz elektorat jeszcze bardziej się mobilizuje. Przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, zwiększenie polaryzacji mogłoby nam pomóc – opowiada mi jeden z lokalnych działaczy.
Kandydatura Nowak jednak w żadnym momencie nie była traktowana na poważnie przez partyjną centralę, której niedawno „podpadła”. Chodzi o rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Szefowa krakowskich struktur Prawa i Sprawiedliwości wezwała do bojkotu oficjalnych uroczystości na Wawelu organizowanych przez wojewodę małopolskiego. Zamiast tego wskazała partyjnym działaczom alternatywną mszę w kościele bernardynów. To wywołało natychmiastową reakcję władz partii, która od inicjatywy Nowak się odcięła.
Swojego kandydata szukało też środowisko związane z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Ich plan był prosty: chcieli, aby kandydatem PiS został… Rafał Komarewicz, poseł Centrum, wcześniej Polski 2050.
– Rafał startował na prezydenta Krakowa w ostatnich wyborach, był przewodniczącym rady miasta w przeszłości, zna lokalne problemy i raczej nie ma co liczyć na miejsce biorące w najbliższych wyborach parlamentarnych. A dodatkowo jakby się zgodził, to pewnie odszedłby z Centrum, które przestałoby być klubem poselskim, bo miałby mniej, niż 15 posłów – opowiada nam jeden z polityków PiS.
Na planach się skończyło, bo nikt z Komarewiczem nie podjął żadnych rozmów.
Na giełdzie nazwisk pojawiło się jeszcze jedno nazwisko – Mateusza Małodzińskiego. To były wicewojewoda małopolski.
Ten zasłynął tym, że kiedy w 2022 r. mieszkańcy protestowali pod siedzibą PiS Krakowie, poprosił zastępce komendanta miejskiego policji o uciszenie demonstrantów. Policjant odmówił, a kilkanaście godzin później stracił stanowisko.
Kandydaturę Małodzińskiego forsował Ryszard Terlecki, ale nikt nie traktował jej poważnie.
Godzinę przed ogłoszeniem
Tymczasem Drewnicki miał po swojej stronie mocne polityczne wsparcie. Jego kandydaturę mocno poparła była premier Beata Szydło oraz Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury. To właśnie oni zabiegali o to, aby Drewnicki został oficjalnym kandydatem.
W przypadku Szydło to kolejny raz, kiedy publicznie stanęła po stronie krakowskiego samorządowca. Gdy w lipcu 2024 roku polityk stracił stanowisko szefa lokalnych struktur PiS, była premier ucięła temat krótko: „To nie może być prawda. Ktoś musiałby stracić kontakt z rzeczywistością, żeby dymisjonować Michała”.
Dymisja Drewnickiego była politycznym odwetem na ludziach byłej premier. Awantura między Jarosławem Kaczyńskim a Beatą Szydło wybuchła ze względu na obsadę zarządu sejmiku województwa małopolskiego.
Poszło o fotel marszałka. Prezes wspierany przez Ryszarda Terleckiego forsował kandydaturę byłego wojewody i posła, Łukasza Kmity. Po drugiej stronie barykady znalazła się grupa radnych jednoznacznie kojarzonych z byłą premier. I ich kandydat, Witold Kozłowski – były marszałek. Koniec końców, po pięciu nieudanych głosowaniach, faworyt Kaczyńskiego przepadł, zaś marszałkiem został Łukasz Smółka również kojarzony z Szydło.
Ostatecznie Michał Drewnicki został wybrany jednogłośnie przez komitet polityczny PiS. O tym, że zostanie kandydatem na prezydenta dowiedział się godzinę przed oficjalnym ogłoszeniem informacji.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl


