W poniedziałek po południu król i królowa przybyli do Białego Domu, gdzie przywitali ich Trumpowie. Prezydent i pierwsza dama przyjęli Karola i Kamilę na herbacie, a następnie pokazali im pasiekę na terenie rezydencji prezydenta USA. W ubiegłym tygodniu pierwsza dama zaprezentowała nowy ul, przypominający miniaturową wersję Białego Domu.
Jest to pierwsza wizyta Karola w USA jako monarchy i ma uczcić też 250. rocznicę istnienia Stanów Zjednoczonych. We wtorek król przemówi przed połączonymi izbami Kongresu, gdzie powie amerykańskim ustawodawcom, że długa historia między dwoma państwami to historia pojednania i odnowy – podaje agencja AFP, która powołuje się na opublikowany fragment oświadczenia Karola III.
Napięcia wokół Iranu
Po spotkaniu z Trumpami para królewska udała się na przyjęcie do rezydencji brytyjskiego ambasadora w Waszyngtonie. Wizyta brytyjskiego monarchy, o którym prezydent Trump zawsze wypowiada się w superlatywach, jest postrzegana jako szansa na naprawę stosunków USA zarówno z Wielką Brytanią, w obliczu ostrej krytyki Trumpa na temat premiera Keira Starmera, jak i stosunków wewnątrz NATO.
Trump jest niezadowolony z odcięcia się członków NATO od wojny, którą prowadzi wraz z Izraelem w Iranie. Na jej początku premier Wielkiej Brytanii zgodził się na wykorzystanie brytyjskich baz przez amerykańskie samoloty do bombardowania Iranu, ale tylko do celów defensywnych. Zapowiedział, że Londyn do wojny się nie przyłączy i uznał, że działania USA nie mają podstawy prawnej. Zirytowany Trump komentował, że Starmer to nie Winston Churchill i zarzucał premierowi brak przywództwa.
Podczas czterodniowej wizyty państwowej Karol i Kamila mają spotkać się z Trumpami trzykrotnie. W planie wizyty Karola III jest też zwiedzenie parku narodowego (prawdopodobnie Shenandoah w Appalachach) w Wirginii oraz upamiętnienie ofiar zamachów 11 września 2001 r. i spotkanie z burmistrzem Nowego Jorku Zohranem Mamdanim.
Redagowała Kamila Cieślik


