Były prezydent Lech Wałęsa zarzucił w roku 2019 r. historykowi Sławomirowi Cenckiewiczowi, że  bezprawnie zacytował w książce „Wałęsa. Człowiek z teczki” treści pochodzące z dwóch publikacji, których autorzy odnosili się m.in. do młodzieńczych lat byłego prezydenta.

Chodzi o książkę Rogera Boyesa „Nagi prezydent. Życie polityczne Lecha Wałęsy” i Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy Solidarności do 1988 roku”. Można w nich było było przeczytać m.in., że Lech Wałęsa i jego rodzeństwo „odrywali z płotów sztachety, by użyć ich potem w bójce” oraz „rozbijali głowy, wybijali zęby”.

Zobacz wideo Polska prawica powtarza prorosyjskie hasła

Lech Wałęsa przegrał ze Sławomirem Cenckiewiczem

W marcu 2023 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew byłego prezydenta. Z kolei w ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny oddalił jego apelację.

Sławomir Cenckiewicz przekazał na portalu X, że wygrany przez niego proces był jednocześnie „absurdalny i groźny”. „Dotyczył faktycznie prawa historyka do cytowania dokumentów i ustaleń innych badaczy (ich książek)” – zaznaczył. „Wałęsa przez lata (….) tolerował/akceptował podobne opowieści o sobie, ale kiedy ja je zacytowałem (…), to wytoczył mi proces” – dodał historyk. 

Przemysław Kral sprzedał swoją willę w Monako, ale nie dostał za nią pieniędzy. Drugą nieruchomość na Lazurowym Wybrzeżu wykorzystywał do opłacania różnych osób – ujawnia portal Wyborcza.biz. Sprawa zaczyna mieć już wymiar międzynarodowy.

Lech Wałęsa: Prawda musi zwyciężyć

Do sprawy odniósł się również w mediach społecznościowych Lech Wałęsa. „Cenckiewicz! (…) Zrozum wreszcie, prawda musi zwyciężyć. To nie ty wygrywasz w sądach, to wygrywa SB na dobrze spreparowanych dowodach w walce ze mną. Podrabianie i nazwiska tych wykazały nawet przesłuchania w IPN. Jeszcze raz dowody tu wykażę” – napisał były prezydent. 

„To ja od pamiętnego grudnia 1970 r. poprzez sierpień 1980 r., walcząc swoimi kombinacyjnymi metodami doprowadziłem do skończenia komunizmu i wyrwania Polski z objęć ZSRR, wytyczając kierunek UNIA i NATO. Bez mojego udziału prawdopodobnie byłoby to niemożliwe. To te osiągnięcia moje nie odpowiadają Tobie!” – podsumował Lech Wałęsa. 

Przestajemy mieć do czynienia wyłącznie ze zwerbowanymi przez internet amatorami, którzy skusili się na sto dolarów za podpalenie. Teraz to ludzie wyszkoleni, doskonale wiedzą, co robią, znają języki, bezproblemowo wtapiają się w otoczenie i dysponują znaczącymi środkami finansowymi oraz technicznymi. Nadchodzące kilkanaście miesięcy będzie kluczowe – mówi w rozmowie opublikowanej na Wyborcza.pl dr Paulina Piasecka, dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.

Sprawa „Bolka”. Lech Wałęsa: Chciano mnie sprytnie wyeliminować

Sławomir Cenckiewicz w książce „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” z 2008 r. napisał, że były prezydent w 1970 r. został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”. 

„W grudniu 1970 roku stałem na czele strajku w Stoczni Gdańskiej. Szybko zorientowałem się, że nie ma najmniejszej szansy na zadowalające zwycięstwo. Postanowiłem przeanalizować, zrozumieć ten czas i przygotować następne formy walki by osiągnąć kiedyś zwycięstwo. Dobrze rozpoznać przeciwnika i jego metody walki, w tym SB” – wyjaśniał w 2023 r. we wpisie na Facebooku Lech Wałęsa.

„Zorientowano się, że nigdy nie będę po ich stronie, że jestem i zawsze będę śmiertelnym wrogiem komunizmu i tych ludzi. Dlatego nie zaproponowano mi nawet agenturalnej współpracy. Postanowiono mnie sprytnie wyeliminować . Założono mi teczkę pod kryptonimem Bolek, ale to były materiały zbierane przeciw mnie. To były materiały, które miały mnie rozpracować, zdyskredytować, a następnie postawić przed sądem i skazać” – twierdził były prezydent.

„Jednocześnie władza ludowa pozbierała wszelkie ręcznie pisane moją ręką materiały jak podania, życiorysy, odwołania pisane do sądów, wyjaśnienia składane na piśmie w zakładach pracy, materiały zabrane podczas rewizji. (…) Materiały te z małymi korektami i wpisanym kryptonimem Bolek pasowały im „na pisaną współpracę i donosy” – podkreślał Lech Wałęsa.

Share.
Exit mobile version