-
Lech Wałęsa w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych odniósł się do umorzenia śledztwa dotyczącego jego zeznań w sprawie teczek Kiszczaka.
-
Prokuratura uznała, że Wałęsa w latach 70. nie sporządzał długich tekstów ze względu na wtórny analfabetyzm, a podpisywał dokumenty napisane przez inne osoby.
-
Były prezydent ponownie zaprzeczył współpracy z SB jako TW 'Bolek’, zaprzeczając zarzutom i podkreślając swoje ograniczenia w zakresie pisania w tamtym okresie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Lech Wałęsa opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym odniósł się do umorzenia przez prokuraturę śledztwa, otwiera się w nowym oknie dotyczącego jego zeznań w sprawie dokumentów znalezionych w domu gen. Czesława Kiszczaka.
– Miałem nie odzywać się, ale ci sami wrogowie moi i wrogowie polskich sukcesów nadal niszczą polskie sukcesy i brudzą mi życiorys – mówił były prezydent.
W tym tygodniu prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa dotyczącego podejrzenia składania przez Wałęsę fałszywych zeznań. Sprawa dotyczyła jego przesłuchania w warszawskim oddziale IPN w kwietniu 2016 roku.
Były prezydent był wówczas pytany o podpisy znajdujące się na ponad 50 dokumentach dotyczących współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Wałęsa konsekwentnie zaprzeczał, że sporządził większość tych dokumentów.
Lech Wałęsa reaguje na decyzję prokuratury. „Analfabetyczny debilizm”
Prokuratura, powołując się m.in. na zeznania świadków, wskazała, że Wałęsa w latach 70. nie sporządzał długich rękopisów. Według śledczych wynikało to z tego, że był wówczas „wtórnym analfabetą”.
– Nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego „Solidarność”, były pisane dla niego przez inne osoby – tłumaczył prok. Wojciech Sitek z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Do tego fragmentu uzasadnienia odniósł się Wałęsa w swoim nagraniu.
– Zobaczcie w internecie i w ogóle gdziekolwiek jest informacja, co oni wyprawiają. Nazywają mnie debilem i różnymi wyzwiskami. Oczywiście wykorzystują każdy moment, a teraz wykorzystują to, co powiedziała prokuratura, że w tamtym czasie nie mogłem napisać takich tekstów, że w tamtym czasie był analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu – mówił.
Były prezydent stwierdził następnie, że miał wówczas „ograniczone możliwości tworzenia pisemnego”.
– Ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować moje nierealne marzenia, a miałem je dwa (…) Pierwsze – zrobić wszystko, by skończyć w Polsce komunę i drugie marzenie – urwać się sowietom – powiedział.
Wałęsa: Nigdy nie byłem agentem
Wałęsa odniósł się również do zarzutów dotyczących jego przeszłości i dokumentów związanych z TW „Bolek”.
– Nigdy nie byłem agentem i większość mi wierzy w to, ale wrogowie moi, wrogowie polskich zwycięstw próbują wykorzystać każdą okazję, aby zniszczyć nasze zwycięstwo, niszcząc zwycięstwo Polski, niszcząc mnie osobiście. Jednak przekroczyli możliwość ubliżania mi, dlatego się odzywam – przekonywał.
W dalszej części nagrania były prezydent ponownie mówił o swoich ówczesnych trudnościach z pisaniem.
– Tak, jako robotnik, w tamtym czasie przez ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu, stąd nie mogłem pisać takich tekstów – stwierdził.
Do decyzji prokuratury odniósł się także Sławomir Cenckiewicz.
„Ja ubolewam, że prokuratura nie ustaliła, kiedy Wałęsa przestał być analfabetą, skoro ustaliła, że w okresie Solidarności nim był, a potem został przecież Prezydentem RP” – napisał w mediach społecznościowych.
Nagranie Wałęsy zniknęło później z profilu byłego prezydenta. Oświadczenie udostępnił na swoim koncie w serwisie X Cenckiewicz, dodając: „Jestem – nie ukrywam – nieco bezradny!”.
-
Ranny ksiądz o sprawcy ataku w Jarosławiu. „Wybaczamy”
-
Sikorski pokazał list. „Bardzo żałuję tego, co zrobiłam”


