-
W sondażu IBRiS większość ankietowanych negatywnie oceniła decyzję o przyznaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego.
-
Opinie na temat listu żelaznego różnią się w zależności od preferencji politycznych oraz wieku respondentów.
-
Decyzja o wydaniu listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego została zaskarżona przez prokuraturę.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W najnowszym sondażu IBRiS przeprowadzonym na zlecenie „Rzeczpospolitej” ankietowani zostali zapytani o kwestię przyznania Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego. Taką decyzję jakiś czas temu wydał warszawski sąd, tłumacząc, że powrót polityka do kraju byłby korzystny dla śledztwa i procesu.
Z badania wynika jednak, że większość Polaków nie podziela opinii sędziego. 56 proc. ankietowanych negatywnie oceniła tę decyzję, podczas gdy przeciwnego zdania było 29 proc.
Nowy sondaż. Zapytano o Marcina Romanowskiego i list żelazny
Największa część respondentów, 40,5 proc., stwierdziła, że decyzja jest „zdecydowanie zła”, kolejne 15,5 proc. wybrało opcję „raczej zła”. 10,1 proc. uznało ją za „raczej dobrą”, a 18,9 proc. za „zdecydowanie dobrą”. Zdania w tej sprawie nie ma 15 proc. Polaków.
Opinie w kontekście listu żelaznego dla Romanowskiego różnią się w zależności od preferencji partyjnych. W przypadku zwolenników obozu rządzącego decyzję o jego wydaniu krytycznie ocenia zasadnicza większość, bo łącznie 85 proc. ankietowanych. Podobnego zdania jest 35 proc. stronników opozycji.
Największe poparcie dla decyzji sądu występuje w grupie respondentów w wieku od 30 do 39 lat. Jedynie w tym przedziale osób popierających decyzję jest więcej niż ją krytykujących (45 do 36 proc.). Najwięcej krytyków pojawia się z kolei wśród osób między 50 a 59 rokiem życia (70 proc.).
– Duża część społeczeństwa, tak jak i polityków, jest żądna krwi i chce widzieć Romanowskiego w kajdankach, a następnie w areszcie. Z tych powodów, jak i ze względu na małą wiedzę o tym, czym jest list żelazny i czemu służy, postrzega się go jako instytucję, dzięki której Romanowski ma się wykpić od kary – komentuje dla „Rzeczpospolitej” jeden z doświadczonych śledczych.
– Powrót Marcina Romanowskiego z gwarancją, że nie trafi do aresztu, nie jest komfortowy dla żadnej z partii. Chodzi o to, by „gonić króliczka”, a nie złapać, co jest racjonalnie sprzeczne, bo przecież każda ze stron twierdzi, że szybkie zakończenie śledztwa jest w ich interesie: bo zarzuty są albo miażdżące, albo zupełnie miałkie. Jak widać, to tylko słowa – ocenia z kolei prof. UW Bartłomiej Biskup, politolog.
Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” przeprowadzono w dniach 2-3.10.2026 r. metodą CATI na próbie 1072 respondentów.
List żelazny dla Marcina Romanowskiego. Zażalenie prokuratury
Były wiceminister sprawiedliwości i poseł PiS Marcin Romanowski jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.
Polityk jest od dłuższego czasu poszukiwany przez polskie służby. Najpierw przebywał on na Węgrzech, a następnie po porażce wyborczej premiera Viktora Orbana wyjechał z tego kraju i od tego czasu jego miejsce pobytu nie jest znane.
W sierpniu Romanowski skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie mu listu żelaznego. Z dokumentu i koperty wynikało, że pismo zostało nadane w Tyraspolu na terenie Naddniestrza – separatystycznego regionu w Mołdawii. Informacje o tym, że Romanowski rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu nie zostały jednak dotychczas potwierdzone.
30 września SO w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu politykowi listu żelaznego. Uchylił również decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu. Na początku października prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję.
-
Waldemar Żurek o Marcinie Romanowskim. Chciał „strzelić gola” prokuraturze
-
Żurek przyznaje się do błędu prokuratury. „Mówię to otwartym tekstem”













