-
W Archidiecezji Lubelskiej w 16 parafiach nowego proboszcza wybierze się w formule podobnej do konkursu, a ostateczną decyzję o nominacji podejmuje arcybiskup.
-
Rozwiązanie to wynika z ustaleń III Synodu Archidiecezji Lubelskiej i obejmuje zgłaszanie kandydatur oraz konsultacje, jednak decydującą rolę zachowuje biskup.
-
Ks. prof. Andrzej Kobyliński stwierdził, że konkursowa formuła nie ogranicza realnej władzy biskupów i postulował stworzenie komisji konkursowych, które obejmowałyby także świeckich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Termin zgłaszania kandydatur upływa w środę. – Wpłynęło kilkadziesiąt zgłoszeń – powiedział rzecznik prasowy Archidiecezji Lubelskiej ks. dr. Adam Jaszcz. Dodał, że nazwiska nowych proboszczów oraz inne zmiany personalne w archidiecezji zostaną ogłoszone w połowie czerwca.
Archidiecezja Lubelska liczy 271 parafii, w tym siedem parafii zakonnych. Nowa „konkursowa” formuła wyboru proboszcza dotyczy 16 parafii, w których spodziewany jest wakat, bo np. dotychczasowy proboszcz przechodzi na emeryturę.
Jak tłumaczy ks. Jaszcz, nowa formuła ma służyć większej przejrzystości wyboru proboszczów, ale też aktywizować księży. – Trzeba jednak podkreślić, że to nie jest plebiscyt, lecz sposób na poszerzenie wiedzy potrzebnej do podjęcia ostatecznej decyzji o nominacji na proboszcza, która niezmiennie należy do arcybiskupa – zaznaczył.
Lubelszczyzna. Rusza „konkurs na proboszcza”
„Konkursowa” formuła wyboru proboszcza to efekt ustaleń III Synodu Archidiecezji Lubelskiej, który zakończył się jesienią ubiegłego roku. „W celu wyłonienia kandydata na urząd proboszcza konkretnej parafii arcybiskup może publicznie zapowiedzieć zamiar dokonania nominacji i zaprosić zainteresowanych prezbiterów, którzy przynajmniej piętnaście lat wcześniej przyjęli święcenia kapłańskie, aby przedstawili swoją kandydaturę” – zapisano w Dokumentach Synodalnych, w części poświęconej duchowieństwu.
Arcybiskup najpierw ogłasza księżom, która parafia będzie wakująca i wyznacza termin zgłaszania kandydatur. Chętni składają dokumenty zawierające m.in. opis dotychczasowej posługi kapłańskiej, propozycję programu duszpasterskiego, opinię dziekana, czy zaświadczenie o wywiązywaniu się ze świadczeń finansowych na rzecz archidiecezji.
„W każdym przypadku arcybiskup w sposób swobodny decyduje o powierzeniu parafii prezbiterowi, którego – po konsultacji z dziekanem, rozważeniu wszystkich okoliczności i zebraniu ewentualnych dodatkowych opinii – uzna za odpowiedniego do wypełniania w niej posługi (kan. 524)” – napisano w Dokumentach Synodalnych.
„Konkurs” na proboszczów archidiecezji lubelskiej był szeroko opisywany w mediach. W niektórych publikacjach pojawiały się sugestie, że to rewolucyjna lub jedna z największych zmian w Kościele.
Kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie ks. prof. Andrzej Kobyliński ocenił, że ten medialny szum to przysłowiowa burza w szklance wody, a najlepszym komentarzem do tej dyskusji jest tytuł jednej z komedii Williama Szekspira „Wiele hałasu o nic”.
Jego zdaniem opisywana nowa formuła wyboru proboszczów nie jest przełomowa. – To nie zmienia najważniejszych zasad nominacji proboszczów, jakie w Polsce są przyjęte, to znaczy nie ogranicza w żaden sposób despotycznej władzy biskupów w tym zakresie – powiedział.
Ks. Andrzej Kobyliński: Należy zmienić sposób wyboru proboszczów
Tymczasem zasady nominacji proboszczów w ocenie ks. Kobylińskiego obowiązujące w Kościele w Polsce należy jak najszybciej zmienić. Ta zmiana, jak tłumaczył, powinna polegać na ograniczeniu władzy biskupów i stworzeniu odpowiednich komisji konkursowych, w których byliby księża i osoby świeckie reprezentujący różne środowiska funkcjonujące w Kościele. – Należy odejść od mentalności feudalnej, idąc w stronę demokratyzacji procesu mianowania proboszczów – zaznaczył.
Jak podkreślił duchowny, Kodeks Prawa Kanonicznego mówi, że ostatecznie księdza na urząd proboszcza mianuje biskup diecezjalny, ale proces dokonywania wyboru kandydata może być bardziej demokratyczny i wygląda różnie w różnych krajach, np. w Szwajcarii to parafie wybierają proboszczów w głosowaniu powszechnym na wniosek biskupa diecezjalnego.
Ks. Kobyliński przywołał przykład działania Biskupa Płockiego w latach 1999-2006 Stanisława Wielgusa, który zdecydował, że wszystkie decyzje dotyczące nominacji proboszczów były podejmowane na posiedzeniach Kolegium Konsultorów, czyli organu doradczego biskupa, który zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego powinien liczyć od 6 do 12 duchownych. – Bardzo doceniam to rozwiązanie. To była daleko posunięta demokratyzacja i przejrzystość podejmowanych decyzji. W ten sposób biskup diecezjalny świadomie ograniczył swoją absolutną władzę – dodał.
Zmiana parafii to zmiana sytuacji gospodarczej proboszcza
Ks. prof. Kobyliński zwrócił też uwagę, że nominacja na proboszcza danej parafii oznacza określony poziom dochodów księdza – im parafia większa i bogatsza, tym większe dochody, im mniejsza i np. usytuowana na terenach z wysokim bezrobociem, to dochody są mniejsze. To – jak tłumaczy ks. Kobyliński – często prowadzi do różnych nadużyć i niesprawiedliwości, a w sytuacji, gdy o nominacji i tym samym o dochodach księdza decyduje biskup i kilku jego nieformalnych doradców, to księża, którzy chcą zmienić parafię, szukają różnych możliwości „przekonywania” biskupa i jego najbliższego otoczenia do tej zmiany.
– Tworzą się w ten sposób chore mechanizmy rywalizacji. W innych krajach, gdzie są pensje biskupów i księży, dochody duchownych w niewielkim stopniu zależą od wielkości parafii. W konsekwencji zamiana parafii mniejszej na większą nie jest aż tak istotna dla wielu księży, jak to jest w Polsce – dodał ks. Kobyliński.
W Archidiecezji Lubelskiej jest 869 księży diecezjalnych.
-
Kardynał Ryś wskazał problem dzisiejszego świata. „Coraz trudniej”
-
„Był przekonany, że pasterz nie może milczeć”. Pogrzeb abp. Michalika












