Czwartek miał być dniem deeskalacji w Prawie i Sprawiedliwości, ale zamiast cofnięcia się o kilka kroków wszystkie zwaśnione frakcje okopały się na swych stanowiskach. Na czym w ogóle polega dzisiejszy problem w PiS? Wszystko wskazuje na to, że na wybujałych ambicjach poszczególnych członków. Ale od początku.
Były premier Mateusz Morawiecki, który od miesięcy w partii był obarczany za słabsze wyniki PiS, założył stowarzyszenie Rozwój Plus. Do tego projektu dołączyło 40 parlamentarzystów partii. Morawiecki pokazał siłę, podmiotowość, ale dla jego partyjnych kolegów ten krok jest niewygodny. Powołanie stowarzyszenia stało się głównym tematem w partii.
Dlaczego Morawiecki zdecydował się na ten krok? Odkąd PiS oddało władzę w 2023 roku, to właśnie on jest najczęściej obwiniany wewnętrznie za słabsze wyniki sondażowe. Jedna z pisowskich teorii głosi, że z Morawieckim jako koniem pociągowym partia niewiele ugra, bo jest on twarzą z jednej strony sporych sukcesów, ale z drugiej strony twarzą wszystkiego, co wydarzyło się złego w ostatnich latach.
Fakty są takie, że część polityków PiS nie widziała i nie widzi w byłym premierze nadziei na przyszłość. Polityk od jakiegoś czasu był w partii marginalizowany.
Czarnek i Morawiecki. Dwóch kandydatów na premiera
Sam Morawiecki jednak nie składał broni. Walczył, organizował spotkania, skupiał wokół siebie zaufanych ludzi. Działał, licząc na to, że jego aktywność zostanie zauważona. Morawiecki ma bowiem ambicje, by raz jeszcze zostać premierem.
Sęk w tym, że 7 marca w Krakowie kierownictwo partii postawiło na kogoś innego, równie ambitnego. Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera, z czym Morawiecki nie do końca się pogodził. Oczywiście, w oficjalnych przekazach przekonuje o pełnym wsparciu, ale w praktyce jest bardzo daleko od prekampanii prowadzonej przez Czarnka.
Chłodne relacje między tymi dwoma czołowymi politykami PiS i marcowa decyzja kierownictwa stały się tak naprawdę katalizatorem kolejnych działań Morawieckiego. Trudno bowiem przypuszczać, by w ogóle rozważał zakładanie jakiegoś stowarzyszenia, gdyby to on został kandydatem na premiera. Stało się inaczej, Morawiecki zrozumiał, że musi rozpychać się jeszcze mocniej, a stowarzyszenie ma mu w tym pomóc.
Problem w tym, że pisowska starszyzna w kolejnych działaniach Morawieckiego widzi więcej zagrożeń niż szans. I choć sam były premier deklaruje, że chce zostać w PiS, to doświadczeni politycy tego ugrupowania wracają pamięcią do wydarzeń z przeszłości, kiedy na niepodległość wybijała się Polska Jest Najważniejsza czy Solidarna Polska.
Jak mówi jeden z naszych rozmówców: – Na początku wyglądało to tak samo, a potem ta kula śniegowa nabierała rozpędu.
Stowarzyszenie problemem. Co usłyszał Morawiecki?
Dzień później korytarze w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej roiły się od polityków. Prezes Jarosław Kaczyński zwołał wszystkich na godz. 13, ale według naszej wiedzy temat stowarzyszenia nie został wówczas podnoszony. Warto zapamiętać natomiast obrazek. Za plecami prezesa PiS stanęło kilkudziesięciu polityków tej formacji. Kaczyński prosił o wpłaty na partię, ale miny parlamentarzystów z drugiego rzędu mówiły wszystko o atmosferze panującej na Nowogrodzkiej. Najbardziej nietęgą miał Przemysław Czarnek.
I takie nastroje zostały z politykami dłużej. Po godz. 16 rozpoczęła się „dogrywka” PKP (Prezydium Komitetu Politycznego – red.). Rozmowy były długie, momentami burzliwe. Pierwsze skrzypce grali Czarnek i Morawiecki, którzy momentami ostro się spierali.
– Było gorąco. Znów większość chciała wybić Mateuszowi ten pomysł z głowy, ale on pozostał nieugięty – przekonuje nasze źródło.
Dyskusja trwała kilka godzin. Morawiecki dostał propozycję „nie do odrzucenia”. Na najbliższym dużym wydarzeniu partii miał stanąć na scenie ramię w ramię z Czarnkiem i przekonywać o niezachwianym poparciu dla polityka z Lublina. Miał to być gest tonujący nastroje i pokazujący jedność w PiS. Były premier się na to nie zgodził.
Co ciekawe, na piątkowej konferencji prezes PiS potwierdził informacje Interii. Przyznał, że faktycznie namawiał Morawieckiego, by wystąpił wspólnie z Czarnkiem na jednej scenie.
Ostry przekaz centrali. PiS grozi konsekwencjami
Chwilę później Morawiecki opuścił Nowogrodzką, bo miał wcześniej umówiony wywiad w jednej z telewizji. Pozostali kontynuowali dyskusję. W trakcie wywiadu Morawieckiego przed siedzibę partii wyszedł rzecznik PiS Rafał Bochenek, który przekazał mocne stanowisko.
– Ta działalność prowadzona przez członków Prawa i Sprawiedliwości w ramach tego stowarzyszenia jest działalnością sprzeczną z ze statutem Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził Bochenek.
Powtórzył to w piątek Jarosław Kaczyński. Zapowiedział również, że politycy, którzy dołączą do stowarzyszenia Morawieckiego, nie znajdą się na listach PiS.
Sygnał jest więc jasny – eskalacja. Pisowska starszyzna nie zamierza tolerować kolejnych ruchów Morawieckiego. Grozi więc jego stronnikom, że jeśli nie wycofają się z tego pomysłu, mogą ich spotkać konsekwencje.
Sojusznicy Morawieckiego natychmiast doszukiwali się spisku. Decyzja o tak ostrej reakcji miała zapaść już po wyjściu byłego premiera z Nowogrodzkiej.
A o jakiej sprzeczności w ogóle mowa? Zerkamy do statutu PiS. Artykuł szósty dotyczy „sposobu utraty członkostwa” w PiS. Jeden z punktów brzmi tak: „Członkostwo w PiS ustaje na skutek członkostwa w organizacji, której cele są sprzeczne z celami, zasadami ideowymi, programem lub interesem PiS albo czynnego wspierania takiej partii lub organizacji”. To literalnie słowa wyjęte z oświadczenia przekazanego mediom przez Bochenka.
Ni mniej, ni więcej oznacza to, że kierownictwo partii na poważnie rozważa usunięcie stronników Morawieckiego z ugrupowania. Statut PiS określa cztery formy dyscyplinowania. To upomnienie, nagana, zawieszenie i wykluczenie.
– Nie wierzę, żeby to się wydarzyło [żebyśmy jako członkowie Stowarzyszenia Rozwój Plus zostali zawieszeni lub wyrzuceni z PiS]. Nie wierzę. To by oznaczało, że zawodzi kogoś polityczny rozsądek, jeżeli byłaby próba wyrzucenia ludzi z PiS, którzy walczą o to, żeby PiS miało więcej głosów poparcia – powiedział Piotr Müller w „Graffiti” Polsat News.
Kolejne dni w PiS przyniosą kolejne napięcia. W piątek Przemysław Czarnek odwiedzi Kędzierzyn-Koźle, a w sobotę Mateusz Morawiecki uda się do Torunia. Politycy PiS walczą więc o poparcie i sympatię elektoratu. Pytanie jednak, czy wciąż wiosłują w tę samą stronę.













