TVN24 donosi, że do zdarzenia doszło w niedzielę 16 sierpnia około godziny 9. Policja otrzymała zgłoszenie o potrąceniu dziecka na jednej z posesji w Boćkach.

Podlasie. Wypadek z udziałem czterolatka na własnej posesji

Nadkom. Agnieszka Dąbrowska z Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim poinformowała w rozmowie ze stacją, że 4,5-latek znalazł się pod kołami przyczepki podczepionej do samochodu, którym cofał jego ojciec. Mężczyzna miał tłumaczyć policji, że wykonywał prace na posesji i chciał przestawić auto, nie wiedząc, w jaki sposób dziecko znalazło się na drodze pojazdu. Miał być przekonany, że syn pozostaje w domu, ponieważ kilka minut wcześniej wysłał go po wodę.


Zobacz wideo

5-letnie dziecko samo na ulicy. Pomogli mu policjanci

Ojciec sam wezwał pomoc. Chłopca przetransportowano śmigłowcem do szpitala. Jak relacjonowała stacji prof. dr hab. Ewa Matuszczak z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, dziecko leczone jest z powodu stłuczenia płuc i najprawdopodobniej nie będzie wymagało zabiegu chirurgicznego. Możliwe, że w ciągu tygodnia zostanie wypisane do domu.

Zarzuty wobec ojca

47-latek został zatrzymany przez policję i miał się przyznać do winy. Postawiono mu zarzut narażenia dziecka, nad którym sprawował opiekę, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia – gdyby zarzut się potwierdził, mężczyźnie groziłoby do pięciu lat pozbawienia wolności.

Raczkujące niemowlę wpełzło pod samochód. Ojciec potrącił je śmiertelnie

W sierpniu, ale 2023 roku, na tej samej posesji, mężczyzna potrącił śmiertelnie młodszego syna. 10-miesięczne dziecko – raczkując – niezauważone przez nikogo (w domu była jego matka i dziadek) wydostało się z domu na posesję i dostało się pod koła cofanego pojazdu.

Do tragedii doszło więc niemal dokładnie trzy lata wcześniej niż obecny wypadek – i również z użyciem tego samego samochodu terenowego. Różnica polegała na tym, że tym razem dziecko zostało potrącone przez podczepioną do auta przyczepkę, a wówczas – bezpośrednio przez sam pojazd. Zdaniem śledczych oba zdarzenia miały być nieszczęśliwymi wypadkami, do których miało dojść wskutek niezachowania przez ojca należytej ostrożności.

Do tragedii sprzed trzech lat doszło, gdy rodzina wybierała się na lody. Ojciec miał podjeżdżać samochodem bliżej domu, gdy poczuł uderzenie – jak się okazało, potrącił raczkujące dziesięciomiesięczne niemowlę, które niezauważone wydostało się z domu na posesję. Chłopiec zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Nadzwyczajne złagodzenie kary

Sąd pierwszej instancji skazał wówczas ojca na osiem miesięcy pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Taką samą karę otrzymał dziadek chłopca, który miał nakłaniać rodziców do składania fałszywych zeznań, tworzyć fałszywe dowody i zacierać ślady zdarzenia. Sąd drugiej instancji zmienił jednak wyrok wobec ojca, uznając okoliczności wypadku za wyjątkowe, a stratę dziecka za traumatyczne przeżycie, nadzwyczajnie złagodził karę do grzywny w wysokości dwóch tysięcy złotych. Wyrok wobec dziadka chłopca uchylono, a postępowanie karne umorzono z powodu jego śmierci.

Jak zauważyła Interia, w 2023 roku rodzina miała początkowo utrzymywać, że za potrąceniem niemowlęcia stał nieznany sprawca, który rzekomo wjechał na posesję, spowodował wypadek i uciekł z miejsca zdarzenia. Autorem tej wersji miał być dziadek chłopca, który miał przekonywać do niej zarówno syna, jak i synową.

Share.
Exit mobile version