-
Neurochirurdzy ze spółki Spine wykonali 458 zabiegów na oddziale szpitala w Miastku, który w tym czasie był czasowo zamknięty.
-
Narodowy Fundusz Zdrowia płacił za proste procedury wysokie kwoty, nie mając wiedzy o zawieszeniu działalności oddziału.
-
W okresie zawieszenia działalności oddział szpitala nierzadko raportował cztery razy więcej hospitalizacji niż dostępnych łóżek.
-
Władze szpitala w Miastku zawieszały działalność, powołując się na brak personelu i działanie siły wyższej, bez zgody wojewody.
-
Po przeprowadzeniu kontroli na placówkę nałożono karę ponad 13 mln złotych, a NFZ zerwał z nią współpracę.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Nowy wątek afery w polskim szpitalnictwie dotyczy placówki w Miastku (woj. pomorskie). W publikacji Wirtualnej Polski w roli głównej występują neurochirurdzy ze spółki Spine.
O lekarzach było już głośno przed miesiącem. Wówczas wyszło na jaw, że spółka wystawiała w szpitalach powiatowych kosmiczne rachunki – medycy zarabiali nawet 300 tys. złotych za dzień pracy.
Neurochirurgowie otrzymywali 65 proc. tej kwoty. Reszta szła na konto Spine. Sprawą zajęła się już prokuratura i Narodowy Fundusz Zdrowia.
Dziennikarze WP potwierdzili, że oddział chirurgii szpitala w Miastku w latach 2024-2025 dziesięciokrotnie zawieszał działalność. Powód? Brak wykwalifikowanych lekarzy. Formalnie placówka nie działała. Mimo to z oddziału korzystali specjaliści ze spółki Spine. „Na zabiegi neurochirurgiczne przyjeżdżali z całej Polski” – czytamy.
Szpital w Miastku. Media: Lekarze ze spółki Spine dokonywali zabiegów na zamkniętym oddziale
Portal powołuje się na sporządzony przez konsultanta wojewódzkiego, dr. Wojciecha Wasilewskiego, raport. Wynika z niego, że w okresie zawieszenia działalności w 2024 roku szpital w Miastku przeprowadził łącznie 458 zabiegów.
Spółka Spine opisywała je kodem H55 i rozliczała w ramach umów z NFZ. Po zabiegu nie zapewniała hospitalizacji, bo formalnie szpital nie działał. Pacjenci ze stołu operacyjnego byli kierowani prosto do domu.
W dokumentacji pojawiają się zdumiewające informacje. „W niektóre dni szpital sprawozdawał cztery razy więcej hospitalizacji, niż miał dostępnych łóżek” – czytamy. NFZ tego nie zauważył.
W praktyce spółka Spine zamykała dostęp do szpitala w Miastku pacjentom rejonowym. Tym samym otwierała drogę pacjentom zewnętrznym. Zabiegi wielokrotnie wykonywano zaledwie kilka dni po wystawieniu skierowania.
Skandaliczne praktyki w Miastku. Operowali na oddziale zamkniętym
Z publikacji WP wynika, że zarządzający szpitalem w Miastku zawieszali działalność placówki, wykorzystując kruczek prawny. Powoływano się na działanie „siły wyższej”. W ten sposób do czasowego zamknięcia oddziału nie trzeba było zgody wojewody.
Rzecznik wojewody pomorskiego potwierdził powtarzający się schemat. „We wszystkich wcześniej wskazanych zawieszeniach była wskazywana (jako przyczyna – red.) siła wyższa” – przekazał w korespondencji z WP Krystian Kłos.
Inna pracowniczka urzędu, Anna Kowalewska, przyznała w korespondencji z portalem, że szpital w Miastku wskazywał na brak kadry lekarskiej.
NFZ broni się, że nie wiedział o zawieszeniu działalności szpitala. Jak podkreślono, „wojewoda pomorski nie zwrócił się do NFZ o wydanie opinii ws. czasowego zaprzestania działalności oddziału chirurgicznego”.
Wcześniejsze kontrole stwierdziły liczne nieprawidłowości i nałożyły na placówkę w Miastku karę ponad 13 mln złotych. Obecnie szpital czasowo zawiesił działalność, a NFZ zerwał z nim współpracę.
-
Zawrotne kwoty w sosnowieckim szpitalu. Lekarz zarobił tu więcej niż Kacprzyk
-
Brutalny atak na obywatela Ukrainy. Na ławie oskarżonych były zawodnik MMA












