-
Dokumenty ujawnione przez media pokazują ogromną skalę śmiertelności łososi na farmach w Szkocji, wywołując krytykę pod adresem instytucji odpowiedzialnych za kontrolę oraz branży hodowlanej.
-
Raporty z inspekcji opisują masowe zgony łososi spowodowane m.in. zaniedbaniami, toksycznymi substancjami i problemami z tlenem, a liczba śmierci przekroczyła 35 milionów w latach 2023–2025.
-
Organizacje ekologiczne oraz społeczne apelują o większą przejrzystość, zaostrzenie nadzoru i niezapowiedziane kontrole, podając w wątpliwość wizerunek branży jako przykładu nowoczesnej produkcji.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Farmy łososi od lat są jednym z najważniejszych elementów gospodarki na szkockich wyspach i terenach przybrzeżnych. Rozciągające się wzdłuż wybrzeży klatki hodowlane stały się charakterystycznym widokiem między innymi na Hebrydach, Orkadach czy Szetlandach. Branża przynosi miliardowe zyski i daje zatrudnienie lokalnym społecznościom, dlatego przez lata była przedstawiana jako przykład nowoczesnej i ekologicznej produkcji żywności.
Teraz jednak wokół szkockiego przemysłu hodowli łososia wybuchł ogromny skandal, który wywołał falę oburzenia zarówno wśród mieszkańców, jak i organizacji walczących o prawa zwierząt.
Tajne raporty ujawniły skalę problemu
Jak donosi The Guardian sprawa wyszła na jaw po publikacji dokumentów dotyczących masowych śmierci ryb na farmach łososi. Według ujawnionych raportów miliony zwierząt ginęły w wyniku zatrucia, braku tlenu, chorób i zaniedbań. Dane zostały opublikowane po decyzji brytyjskiego Information Commissioner’s Office, który nakazał ujawnienie raportów wcześniej ukrywanych przez Animal and Plant Health Agency, czyli państwową agencję odpowiedzialną za kontrolę zdrowia zwierząt (APHA).
To właśnie inspektorzy APHA kontrolowali stan łososi na szkockich farmach i sporządzali raporty dotyczące warunków hodowli. Organizacje społeczne od dawna domagały się ich publikacji, argumentując, że opinia publiczna ma prawo wiedzieć, co naprawdę dzieje się za zamkniętymi bramami przemysłu wartego miliardy funtów. Agencja przez długi czas odmawiała ujawnienia dokumentów, tłumacząc, że mogłoby to zaszkodzić reputacji firm i negatywnie wpłynąć na ich działalność.
Kultura tajemnicy w APHA musi się skończyć. Społeczeństwo ma pełne prawo wiedzieć, co dzieje się na tych fermach i czy organy regulacyjne wywiązują się ze swoich obowiązków
Dodała również, że „to małomówne podejście nie służy ani społeczeństwu, ani zwierzętom; służy jedynie branży hodowli łososia. Informacje te należą do opinii publicznej i nie powinny być chowane w biurokracji, by chronić globalne konglomeraty przed należytą kontrolą.”
Ostatecznie urząd ds. informacji uznał jednak, że nie ma podstaw do dalszego ukrywania danych.
Tragiczne inspekcje na szkockich farmach
Kontrole przeprowadzano głównie w latach 2021-2024 na farmach należących do największych producentów łososia w Szkocji. Inspekcje objęły między innymi obiekty należące do firm Mowi i Bakkafrost. W raportach opisano dramatyczne sytuacje, do których dochodziło zarówno w hodowlach morskich, jak i lądowych.
Jeden z dokumentów ujawnia, że w 2021 roku na farmie należącej do Mowi ponad 100 tysięcy łososi udusiło się po tym, jak pracownik pozostawił system bez nadzoru i doszło do odcięcia dostępu tlenu. W tym samym miesiącu w tej samej lokalizacji doszło do jeszcze większej katastrofy. Nagromadzenie siarkowodoru doprowadziło do śmierci ponad miliona ryb w ciągu zaledwie dziesięciu godzin.
Jeszcze bardziej szokujące dane dotyczyły farmy prowadzonej przez firmę Bakkafrost. Według raportów w 2022 roku około 600 tysięcy łososi zginęło tam wskutek podobnego problemu z nagromadzeniem toksycznych substancji.
Kilka miesięcy później sytuacja powtórzyła się na jeszcze większą skalę. Tym razem padło ponad 1,5 miliona ryb. Mimo ogromnych strat i dramatycznych okoliczności inspektorzy nie zdecydowali się na podjęcie działań dyscyplinarnych wobec operatorów farm.
Miliony martwych ryb i coraz większe kontrowersje
W kolejnych miesiącach organizacje społeczne zaczęły publikować coraz więcej informacji dotyczących warunków panujących na szkockich farmach łososi. Według danych organizacji Animal Equality UK w latach 2023-2025 oficjalnie odnotowano aż 35 867 788 śmierci ryb na szkockich farmach.
Aktywiści podkreślają jednak, że rzeczywista liczba może być znacznie wyższa, ponieważ część przypadków nie trafia do oficjalnych statystyk. Z raportów wynika, że do danych nie wlicza się między innymi ryb zabijanych podczas transportu czy tzw. cleanerfish wykorzystywanych do zwalczania pasożytów.
Szczególne emocje wywołały informacje dotyczące liczby kontroli przeprowadzanych przez państwowe służby. Z ujawnionych danych wynika, że między 2023 a 2025 rokiem inspektorzy odwiedzili jedynie 21 spośród 213 aktywnych farm łososi w Szkocji.
Co więcej, tylko dwie kontrole były niezapowiedziane. Najbardziej alarmujący okazał się fakt, że żaden z 20 zakładów z najwyższą liczbą zgonów ryb nie został objęty niezapowiedzianą inspekcją.
„To przełomowy moment”. Organizacje nie kryją emocji
„To przełomowy moment dla przejrzystości publicznej” – przekazała organizacja Animal Equality UK po decyzji o ujawnieniu raportów. Cytat ten szybko obiegł brytyjskie media i stał się symbolem walki o większą kontrolę nad przemysłem hodowli ryb.
W kolejnych tygodniach do sieci zaczęły trafiać nagrania i zdjęcia przedstawiające ranne oraz zaatakowane przez pasożyty łososie. Na części materiałów widoczne były ryby z rozległymi ranami i uszkodzeniami skóry spowodowanymi przez wszy morskie.
Organizacje ekologiczne alarmowały, że intensywna hodowla ma wpływ nie tylko na dobrostan zwierząt, ale również na środowisko naturalne oraz populacje dzikich łososi.

Branża rybna odpowiada na zarzuty
Głos zabrała także branża hodowlana. Przedstawiciele organizacji Salmon Scotland przekonywali, że zarzuty aktywistów są „wyrwane z kontekstu” i nie pokazują pełnego obrazu sytuacji.
Podkreślano również, że szkockie farmy mają działać zgodnie z „najwyższymi standardami dobrostanu zwierząt”. Branża przypominała, że sektor zainwestował ponad miliard funtów w nowe technologie, weterynarię i poprawę warunków hodowli.
Mimo tych deklaracji społeczne oburzenie nie słabnie. W mediach społecznościowych pojawiły się tysiące komentarzy krytykujących zarówno producentów, jak i państwowe instytucje odpowiedzialne za nadzór.
Coraz częściej pojawiają się także głosy domagające się ograniczenia rozwoju farm łososi w Szkocji. Krytycy wskazują, że przemysł przez lata rozwijał się szybciej niż system kontroli, a liczba zgłaszanych problemów stale rosła.
Rekordowa śmiertelność i pytania o przyszłość branży
Według danych przytaczanych przez organizacje ekologiczne już w 2022 r. na szkockich farmach padło 16,7 miliona łososi, co było najgorszym wynikiem w historii branży. W kolejnych latach sytuacja nadal się pogarszała.
Eksperci alarmują, że przyczyną są między innymi choroby, pasożyty, pogarszające się warunki środowiskowe oraz zbyt intensywna produkcja.
Coraz częściej pojawiają się również pytania o przyszłość całego sektora. Szkocki łosoś pozostaje jednym z najważniejszych produktów eksportowych kraju, jednak kolejne raporty podważają wizerunek branży jako wzoru zrównoważonej produkcji.
Organizacje ekologiczne apelują o całkowitą reformę systemu nadzoru, większą liczbę niezapowiedzianych kontroli oraz publikowanie wszystkich raportów dotyczących dobrostanu ryb.

Skandal wokół szkockich farm łososi może okazać się jednym z największych kryzysów w historii europejskiej akwakultury. Dla wielu mieszkańców wysp i regionów nadmorskich to nie tylko problem dotyczący dobrostanu zwierząt, ale także pytanie o przyszłość lokalnej gospodarki i wiarygodność instytucji, które miały stać na straży bezpieczeństwa oraz transparentności całej branży.












