Szara strefa to nie to samo co czarny rynek. To nie jest obrót niedozwolonymi towarami, tylko wręcz przeciwnie – część legalnej gospodarki, która jest ukrywana przed państwem. To niezarejestrowana praca „na czarno”, pensja „pod stołem”, zaniżanie przychodów firm, zysków, ukrywanie obrotów (brak paragonów), unikanie podatków i opłacania składek.
Zyskują na tym nieliczni, a tracą wszyscy, bo mniej w budżecie państwa, to mniejsze podwyżki pensji, mniejsze wydatki na budowę dróg, na kulturę, edukację, naukę, zdrowie, mniej budowanych mieszkań, mniejsze wydatki socjalne. Szara strefa w Polsce została oszacowana w 2026 roku aż na 17,7 proc. PKB. Dużo.
Podejście behawioralne do podatników. Psychologia podatkowa zamiast kar
Każde państwo dwoi się i troi żeby tylko szarą strefę ograniczyć. Posłowie przegłosowują przepisy zawierające coraz więcej kar. Krajowa Administracja Skarbowa tworzy nowe rejestry (KSeF), ogranicza możliwość używania gotówki w firmach, porównuje, sprawdza informacje w paru miejscach, zatrudnia algorytmy do szukania luk, nieprawidłowości, niezgodności, niepokojących schematów. Krótko mówiąc, szuka dziury w całym.
To coraz bardziej kosztowny i coraz bardziej skomplikowany proces wymagający zatrudniania coraz to nowych specjalistów o wąskich specjalizacjach. Ale można inaczej. Można zacząć wykorzystywać wiedzę z zakresu psychologii i ekonomii behawioralnej (tzw. psychologia podatkowa) do projektowania systemu podatkowego i komunikacji z podatnikami.
Podczas VI Kongresu Statystyki Polskiej wyniki swoich prac przedstawił Międzyresortowy Zespół do spraw Przeciwdziałania Szarej Strefie. Ponieważ udało się wdrożyć KSeF, jest szansa na następne duże projekty informatyczne. Ale była też mowa o zupełnie innym podejściu do podatników, które zawiera się w popularnym haśle „nie bij – wytłumacz”.
Właśnie taką zmianę podejścia zapowiedział podczas Kongresu dyrektor departamentu podatku od towarów i usług w Ministerstwie Finansów Tomasz Tratkiewicz.
Urzędnik podatnika szturchnie. Uprości i pomoże mu wypełnić formularz
Zamiast karać, urzędnik może podatnika szturchnąć – wysyłać mu proste przypomnienie SMS przed terminem płatności. Może mu także nieco ułatwić zadanie i wstępnie uzupełnić za niego deklarację podatkową.
Wykorzustując znajomość natury ludzkiej i fakt, że ludzie naturalnie chcą dostosować się do większości i nie chcą być „gorsí” niż sąsiedzi, urzędnicy mogą informować podatników, że większość obywateli płaci podatki na czas. Urzędnicy mogą również uprościć skomplikowany urzedowy język, oraz trudne formularze, które zniechęcają i rodzą frustrację.
Mogą także pokazywać, gdzie konkretnie trafiają pieniądze i na co są wydawane. Zdaniem naukowców, takie działanie buduje zaufanie i wzmacnia moralność podatkową bardziej niż finansowe kary.


